Poszukiwacze zysków powinni wyjechać do Azji

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 13-04-2015, 00:00

Indie, Filipiny i Korea Południowa — to rynki, które błyszczą wzrostem gospodarczym i kuszą potencjałem do zarobku

Na inwestycyjnej mapie świata jest kilka zakątków, w których poszukiwacze zysków mogą pełnymi garściami korzystać z hossy, nakręcanej solidnym wzrostem gospodarczym, wysoką dynamiką zysków spółek i szerokim strumieniem kapitału zagranicznego.

Brzydkie kaczątko

Przez ostatnie dwanaście miesięcy giełda w Filipinach wzrosła o 22 proc., a tylko w tym roku indeks PSEi zwyżkował o 11 proc. Rynek rósł, bo globalni gracze dostrzegli potencjał drzemiący w kraju zaliczanym do najbiedniejszych w Azji Południowo-Wschodniej.

— Filipiny od kilku lat mają ambicję dogonienia zamożniejszych sąsiadów i trzeba przyznać, że dość dobrze im to wychodzi. Wzrost gospodarczy jest wysoki i stabilny od ponad dekady. W najbliższych dwóch latach w dalszym ciągu ma przekraczać 6 proc., co przy inflacji rzędu 3-4 proc. jest bardzo dobrym wynikiem — przekonuje Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji w Investors TFI. Ekspert dodaje, że Filipiny nie są zadłużone, a jednocześnie mają wysokie rezerwy walutowe, znacznie przekraczające płatności niezbędne do obsługi zagranicznych kredytów oraz finansowania importu.

— Większość walut obcych pochodzi od kilku milionów Filipińczyków pracujących za granicą, którzy rok w rok przesyłają do kraju równowartość prawie 10 proc. PKB. Rynek poza dobrymi perspektywami gospodarczymi, wspieranymi reformami i polityką wzrostu inwestycji infrastrukturalnych,oferuje spółki generujące wysoką, bo 10-15-procentową i stabilną dynamikę zysków. Niewiele jest tak atrakcyjnych rynków wschodzących — mówi Jarosław Niedzielewski.

Dodatkowo ostatni spadek cen ropy naftowej jest bardzo silnym, pozytywnym bodźcem dla gospodarki i konsumentów na Filipinach, które muszą importować większość wykorzystywanej energii.

— Spadek cen czarnego złota w okolice 50 USD za baryłkę poprawia wzrost gospodarczy Filipin o 1,4-1,5 pkt. proc. Należy jednak pamiętać, że rynek akcji nie jest już tani — C/Z na 2015 r. wynosi około 20 i dyskontuje około 10-procentowy wzrost zysków spółek zarówno w 2015 i 2016 r. — wylicza dr Tomasz Bursa, wiceprezes Opti TFI.

Oswojony słoń

Inwestorzy, którzy szukają zysków w Azji, ale wolą mniejsze emocje i ryzyko, mogą postawić na Indie, szczególnie jeśli mają długoterminowe nastawienie. Eksperci zwracają uwagę, że giełda w Bombaju ma już za sobą solidne zwyżki, bo przez rok wzrosła o prawie 30 proc., ale potencjał jeszcze się nie wyczerpał.

— Przy gorszych prognozach dla Chin na lidera regionu wyrastają Indie. W kolejnych latach wzrost gospodarczy prognozowany jest na 7,5-8 proc. Inwestorzy wierzą, że reformy konsekwentnie wdrażane przez premiera Narendrę Modiego, jak również plany wielkich inwestycji na kolejne lata dalej kusić będą inwestorów — tłumaczy Adrian Apanel, zarządzający funduszami MM Prime TFI.

Indie, podobnie jak Filipiny, są jednym z większych beneficjentów taniejących surowców, a szczególnie ropy naftowej — spadek ceny o 10 USD za baryłkę czarnego złota poprawia rachunek obrotów bieżących o 0,5 pkt. proc. oraz obniża inflację.

— Wysoka inflacja była dużym problemem spowalniającym wzrost gospodarczy do poziomu poniżej potencjalnego. Podjęte w ostatnich latach działania banku centralnego oraz niższe ceny ropy powinny doprowadzić do obniżki stopy inflacji poniżej 6 proc. Rynek akcji w Indiach nie jest też specjalnie drogi — C/Z na 2015 r. wynosi 16, a w 2016 sięga 13,5, co w kontekście spadającej inflacji i stóp procentowych może wciąż przyciągać kapitał zagraniczny — przekonuje dr Tomasz Bursa.

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Przyczajony tygrys

Siłą w ostatnich tygodniach zaskoczyła także koreańska giełda. Indeks KOSPI wzrósł od początku roku o 9 proc. i zdaniem ekspertów wciąż ma szansę rosnąć. — Korea Południowa może pochwalić się stabilną gospodarką— wzrost w kolejnych latach powinien znacznie przekroczyć 3 proc. Niska inflacja, nadwyżka budżetowa oraz niskie zadłużenie sprawiają, że perspektywy tego rynku są obiecujące — uważa Adrian Apanel.

Kontynuacji rajdu nie wyklucza także Jarosław Niedzielewski, który zwraca jednak uwagę, że za ostatnie zwyżki odpowiada Samsung, który ma prawie 20-procentowy udział w indeksie, a także kilka spółek z branży stoczniowej i transportowej. — Trudno jest określić, jak długo utrzymają się pozytywne tendencje w sektorze eksploatacji statków, szczególnie tankowców. Natomiast do rynków, które wzbudzają lub powinny wzbudzać zainteresowanie inwestorów poszukujących zysków ,zaliczyłbym także Wietnam. W dłuższym terminie kraj ten może oferować większe stopy zwrotu ze względu na świetną demografię, tanią siłę roboczą oraz coraz większe zainteresowanie inwestycjami bezpośrednimi w tym kraju ze strony zagranicznych potęg, takich jak Samsung, LG czy Intel — dodaje Jarosław Niedzielewski. Na razie indeks giełdy w Ho Chi Minh nie pokazuje zbytniej siły — Vnindex spadł przez rok o 8 proc., a od początku 2015 r. zyskał jedynie 1,5 proc.

Azjatyckie giełdy w zasięgu ręki

Na rynku w Indiach, Korei i Filipinach można zainwestować z pośrednictwem TFI. Oferta krajowych powierników jest niestety uboga. Jedynie Investors oferuje fundusz inwestujący na indyjskiej giełdzie (Investor Indie i Chiny), który od początku roku zyskał 15 proc. Poza tym ekspozycję na rynki Azji Południowo-Wschodniej ma także Metlife Zrównoważony Azjatycki, który zarobił od stycznia 11,5 proc. Minimalna kwota inwestycji wynosi od 100 do 500 zł. Dużo bogatszą paletę mają zagraniczne instytucje.

W sprzedaży jest kilkadziesiąt funduszy, począwszy od specjalizujących się w jednym rynku (np. Franklin India, Schroders Korea Equity), poprzez te z ekspozycją na cały region (np. Allianz Asia Pacific Equity), skończywszy na stosujących nietypowe strategie (np. Fidelity Asian Special Situation). Ich tegoroczne stopy zwrotu sięgają 5 do nawet 20 proc. W przypadku zagranicznych funduszy warto pamiętać o wysokich progach wejścia, które nierzadko mogą wynosić nawet kilkanaście tysięcy złotych, a także ryzyku walutowym.

Inwestorzy mogą też skorzystać z ETF, czyli funduszy pasywnych, których celem jest odzwierciedlenie danego instrumentu bazowego (np. Lyxor ETF MSCI AC Asia Pacific ex Japan). Ich zaletą są relatywnie niskie koszty zarządzania, które nie przekraczają czasem 0,5 proc. Duży wybór ETF jest na giełdach zagranicznych, do których dostęp oferują biura maklerskie (np. DM BOŚ, Dif Broker). Aby inwestować, należy założyć rachunek maklerski. [JAG]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane