Agencja ma gotowe plany na ten rok. Mają zapewnić lepszą kontrolę wydatków. Poza tym to ciąg dalszy polityki poprzednich władz — przyznają nowe.
Miesiąc po wymianie prezesa i rady Polskiej Organizacji Turystycznej (POT) gotowy jest plan finansowy kontrolowanej przez państwo instytucji promocyjnej.
— Chcemy wprowadzić zadaniowy system przyznawania funduszy. Obecnie działa pięć dyrekcji, które wyrywają sobie pieniądze. Na dodatek np. targami zajmują się dwie różne dyrekcje, a wyjazdy studyjne organizują trzy — mówi Stanisław Wojtera, doradca prezesa POT, którym od stycznia jest wiceminister gospodarki Tomasz Wilczak.
Zadaniowe finansowanie będzie dotyczyć także 13 zagranicznych przedstawicielstw POT.
— Dziś dostają one prawie 20 mln zł, a ich wydatki są słabo weryfikowane. Proponuję, by otrzymywały środki na konkretne cele — mówi doradca prezesa POT.
Stałe łącze
Wiąże się z tym konieczność zakupu nowego systemu informatycznego, który m.in. umożliwi bezpłatne połączenia telefoniczne POT z zagranicznymi placówkami. Niewykluczone, że tych ostatnich przybędzie.
— Jeśli starczy pieniędzy, myślimy o placówce w Tel Awiwie i Kijowie. Ale nie wiadomo, czy uda się to zrealizować — dodaje Stanisław Wojtera.
Plan finansowy POT poczeka na uchwalenie budżetu dla organizacji pewnie do końca marca. W ustawie budżetowej zapisano dla niej na ten rok 37,9 mln zł.
Kontynuacje i nowości
Stanisław Wojtera dodaje, że przygotowana jeszcze w ubiegłym roku strategia POT jest realizowana.
— Z ponad 80 imprez targowych, w które angażuje się w tym roku POT, zrezygnowaliśmy może z dwóch lub trzech i tyle samo dodaliśmy — mówi doradca prezesa.
Nowy zarząd ma jednak pretensje do poprzedniego.
— Nie wiem, dlaczego POT nie ubiegał się o dofinansowanie z UE. Nasz słowacki odpowiednik otrzymał 17 mln EUR — twierdzi Stanisław Wojtera.
— Nie otrzymaliśmy środków z UE, bo nie mieliśmy takiej możliwości. Mimo naszych starań komitet sterujący pod kierownictwem Jerzego Hausnera zdecydował, że 100 proc. pieniędzy na turystykę dostaną regiony. Rządy Czech, Węgier i Słowacji zostawiły w centralach 20-30 proc. środków na koordynację zarządzania turystyką — tłumaczy Andrzej Kozłowski, były prezes POT.
POT zastanawia się teraz, czy zatrudnić specjalistów do pozyskiwania unijnych funduszy, czy raczej zlecić to zewnętrznej firmie.