Potencjał pop-up store

Dorota Kaczyńska
13-11-2017, 22:00

Młode i niszowe marki pojawiają się w centrach handlowych. To szansa na promocję firmy i weryfikację pomysłu na biznes.

Formaty pop-up store to powierzchnie w galeriach handlowych wynajmowane na kilka tygodni lub miesięcy.

— Te sklepy cieszą się sporym zainteresowaniem klientów, bo stanowią urozmaicenie oferty handlowej — zapewnia Anna Malcharek, dyrektor zarządzający w Gemini Holding. Rosnąca liczba krótkoterminowych umów wynika z jeszcze jednego powodu: pozwala właścicielom galerii ograniczyć straty w razie problemów ze znalezieniem stałego najemcy. Pop-up store upodobały sobie zwłaszcza młode firmy z branży modowej.

— Również firmy znane mogą w ten sposób wybadać potencjał na nowym rynku, zarówno w formule mono-, jak i multibrandowej, często we współpracy z lokalnym partnerem — tłumaczy Paweł Materny, dyrektor działu wynajmu powierzchni handlowych w firmie Knight Frank.

Atrakcyjny czynsz

Dla start-upów pop-up store to okazja do sprawdzenia biznesu, a elastyczna umowa zwalnia z konieczności ponoszenia sporych wydatków. — Te formaty pozwalają na pierwszą analizę rynku na podstawie rzeczywistych doświadczeń, skuteczną promocję marki i rozpoznanie zainteresowania potencjalnych klientów. Marka, inwestując w pop-up store, może sprawdzić, czy wyniki sprzedażowe będą na satysfakcjonującym poziomie, nie wiążąc się jednocześnie dłuższą umową z wynajmującym — wyjaśnia Anna Machalarek.

Pop-upy są rozwiązaniem bardzo atrakcyjnym również dla właściciela galerii, dając możliwość zagospodarowania pustostanu i poszerzenia oferty. Wynajmujący traktują też pop- -up store jako źródło potencjalnych najemców, którzy po zakończeniu krótkoterminowego kontraktu zwiążą się z galerią na dłużej już na standardowych zasadach. Z tego powodu warunki umów dla pop-up store są bardzo zachęcające — czynsze mogą być nawet kilkakrotnie niższe niż normalne stawki. Głównym celem wynajmującego nie jest bowiem przychód z czynszu, a zwykle jedynie pokrycie opłat wspólnych i kosztów mediów.

— Oczywiście dla właściciela priorytetem jest wynajęcie sklepów i utrzymanie odpowiedniego najmu i przychodu. Niemniej w dobie walki o klienta nawet najlepsze galerie, które nie mają problemów z wynajęciem, doceniają rolę pop-up store. Dzięki nimi mogą bowiem skutecznie odróżnić się od konkurencji — tłumaczy Paweł Materny.

Strzał w dziesiątkę

Monika Lewczuk-Kuropaś, rzecznik Unibail-Rodamco Polska, zapewnia, że format pop-up store to nie tylko odpowiedź galerii na potrzeby klientów, ale też niszowych, mniej komercyjnych projektantów. Z tych powodów właściciel Arkadii, Galerii Mokotów w Warszawie i Wroclavii we Wrocławiu stara się przyciągać firmy, które często stają się przebojami na rynku.

— Pop-upy to nie tylko moda. Często zgłaszają się do nas firmy z branż biżuteryjnej, kosmetycznej czy home & you — wylicza Monika Lewczuk-Kuropaś. Prawie rok w Galerii Mokotów działa The Designer Gallery, przestrzeń m.in. dla pop-upów. Gościły tam marki polskich projektantów, m.in. MMC, Le Petit Trou czy Zosia Chylak.

— We wrześniu 2017 r. pojawiły się tam propozycje trzech inspirujących marek: 303 Avenue (damskie ubrania), Wishbone (biżuteria) i Mako (skórzane torebki i buty) — podaje Monika Lewczuk-Kuropaś. Potencjał tych formatów zaczynają dostrzegać firmy usługowe. W Gemini Park Tarnów działa stoisko Fabryki Radości, organizującej imprezy dla dzieci i oferującej gadżety urodzinowe, która postawiła na taką promocję. Biorąc pod uwagę rosnącą podaż powierzchni handlowej w Polsce, wszystko wskazuje na to, że pop-upy staną się nieodłącznym elementem galerii. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Kaczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Potencjał pop-up store