Poważne wnioski, wątłe podstawy

Adam Sofuł
opublikowano: 2006-10-11 00:00

Minął rok, zanim posłowie zdecydowali się na omówienie raportu komisji badającej sprawę zatrzymania b. prezesa Orlenu Andrzeja Modrzejewskiego i nadzór organów państwa nad tą spółką. Impulsem do powołania komisji był prasowy wywiad byłego ministra skarbu Wiesława Kaczmarka, w którym stwierdził on, że zatrzymanie prezesa płockiego koncernu to wynik intrygi na najwyższych szczytach władzy. Chodziło o usunięcie prezesa z fotela. W tym celu sięgnięto po służby specjalne. Powołanie parlamentarnej komisji śledczej do wyjaśnienia tej sprawy było naturalnym rozwiązaniem.

Posłowie badali również koncepcje prywatyzacji i przekształceń w polskim sektorze paliwowym oraz zakupy paliwa. W trakcie prac pojawiły się nowe sensacyjne wątki: spotkania najbogatszego Polaka Jana Kulczyka z najbardziej znanym rosyjskim szpiegiem Władimirem Ałganowem czy mafii paliwowej. Odbywały się tajne przesłuchania, telekonferencje z przebywającymi za granicą świadkami. Po każdym takim przesłuchaniu niektórzy członkowie komisji wychodzili przed kamery z zafrasowanymi minami i obwieszczali, że posiedli „porażającą” wiedzę.

Nie ma co mówić, komisja orlenowska odsłoniła kawał nie zawsze najprzyjemniejszego obrazu polskiego życia politycznego i gospodarczego. A jednak raport, mimo pokaźnych rozmiarów, budzi niedosyt. O ile sprawa zatrzymania Modrzejewskiego została wyjaśniona dość starannie, o tyle inne problemy nie doczekały się jednoznacznych konkluzji. Wystarczy wspomnieć wątek słynnych prowizji, który przewijał się przez wiele miesięcy prac komisji. W raporcie o prowizjach możemy przeczytać, że prowizje „być może” były, „możliwe”, że były, „trudno sobie wyobrazić”, by ich nie było. Podobne nieostre stwierdzenia widzimy przy innych sensacyjnych wątkach raportu. Mimo pewnych poważnych poszlak nadal pozostajemy bardziej w sferze domniemań, spekulacji i dedukcji niż twardych faktów.

Komisja orlenowska miała niepowtarzalny start. Pierwszym świadkiem był ówczesny minister skarbu Jacek Socha. Przewodniczący Józef Gruszka rozpoczął przesłuchanie od sakramentalnego: „Co panu jest wiadomo w sprawie?”. „Ale w jakiej sprawie?” — odpowiedział przytomnie minister Jacek Socha. To pytanie pozostaje aktualne także dzisiaj.