Najmocniej na wartości stracił w czwartek indeks rynku spółek technologicznych. Nasdaq opadł bowiem o 0,94 proc. Nieco mniej zniżkował szerszy wskaźnik S&P500 o 0,81 proc. Z kolei indeks Dow Jones IA, grupujący największe amerykańskie blue chipy przeceniony został już „tylko” o 0,65 proc.
Od samego początku sesyjnego dnia zarysowywała się przewaga obozu niedźwiedzi, ale w pierwszej fazie notowań jej potencjał był dosyć ograniczony. Z niecierpliwością i nerwowością wyczekiwano na wystąpienia Jerome Powella. A to niestety dało asumpt do pogłębienia spadków. Wbrew nadziejom części inwestorów, szef Fed dał jednoznacznie do zrozumienia, że władze monetarne nie zawahają się podwyższyć ponownie stopy jeśli będzie wymagała tego sytuacja, a on sam nie jest do końca przekonany, czy dotychczasowe działania Fed zagwarantują sprowadzenie inflacji do celu.
Nie wykluczamy, że do obniżenia inflacji potrzebne będą dalsze środki – stwierdził Powell.
Tak jastrzębia wypowiedź Powella nieco zdumiała kontrastując znacząco z ostatnimi wypowiedziami innych przedstawicieli władz monetarnych i samego komunikatu po ubiegłotygodniowym posiedzeniu FOMC.
W reakcji na słowa szefa Fed doszło do umocnienia dolara i wzrostu rentowności obligacji skarbowych. Te drugi rosły również po słabych wynikach wcześniejszej aukcji 30-letnich papierów o wartości 24 mld USD. Rentowność referencyjnych 10-letnich obligacji skarbowych wzrosła o ponad 12 punktów bazowych, do 4,63 proc. Z kolei oprocentowanie 30-letnich obligacji podskoczyło o prawie 14 pb do 4,79 proc.
Czwartkowe kalendarium danych makro zakładało tylko jeden istotny odczyt. Chodziło o zmianę liczby tzw. nowych bezrobotnych i osób kontynuujących pobieranie zasiłku. Ta pierwsza zaskoczyła niewielkim spadkiem (do 217 tys.), choć pozostała w pobliżu najwyższego poziomu od siedmiu tygodni. Z kolei mocniej niż oczekiwano zwiększyła się liczba ludzi pobierających zasiłek, co może sugerować chłodzenie się rynku pracy i rosnącą trudność w jej znalezieniu.
Spośród notowanych spółek in plus szczególnie zaprezentował się koncern Walt Disney. Akcje medialnego giganta rosły w szczytowym momencie o 7,5 proc. po nadspodziewanie dobrych wynikach kwartalnych. Zwyżka wsparta została również doniesieniami o wstępnym porozumieniu studiów filmowych z hollywoodzkimi aktorami.
Drożały też udziały Nvidii, jednego z czołowych producentów chipów graficznych i układów wykorzystywanych do rozwoju technologii sztucznej inteligencji. W tym przypadku wzrost kursu był następstwem informacji o trzech nowych chipach skierowanych na chiński rynek.

