Powinniśmy zmienić stopień ochrony pracy

Jacek Zalewski
opublikowano: 21-03-2002, 00:00

Adam Czyżewski, doradca prezesa Narodowego Banku Polskiego, poleca prawo pracy rodem z USA, a nie z UE.

Joanna Wrześniewska (Polsat): Czy przyjęty wczoraj przez rząd projekt zmian w kodeksie pracy spowoduje, że bezrobocie się zmniejszy?

Adam Czyżewski (NBP): Raczej stworzy on warunki do tego, że gdy przyjdzie wzrost gospodarczy, to więcej ludzi będzie mogło znaleźć pracę. Projekt ten jest pierwszym krokiem w dobrym kierunku. Istnieje dużo uwarunkowań politycznych, które przeszkadzają we wprowadzeniu głębszych zmian.

Czy rząd dobrze zrobił, pomijając żądania związkowców?

Związkowcy reprezentują pracujących w dużych zakładach. Nie reprezentują zaś interesów 2/3 siły roboczej w Polsce, zatrudnionej w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw.

Zdaniem związkowców liberalizacja kodeksu pracy oznacza nie łatwiejsze zatrudnianie, ale łatwiejsze zwalnianie...

Jeżeli łatwiej jest pracownika zwolnić, to nie ma oporów przy jego zatrudnianiu wtedy, gdy jest potrzebny. Pracownika nie zwalnia się dlatego, że jest niedobry, tylko że nie ma dla niego pracy.

Czy rząd powinien osiągnąć porozumienie w komisji trójstronnej, czy przy tak wysokim bezrobociu mógł od razu skierować swój projekt?

Rozmawiać trzeba, ale należy też działać. Nie można doprowadzać do sytuacji, że z powodu niezrozumienia zależności rządzących rynkiem pracy broni się regulacji prawnych wprowadzonych dawno temu i służących interesom pracowników dużych przedsiębiorstw.

Rząd jednak ugiął się i trochę ograniczył projektowane zmiany w kodeksie. Czy w związku z tym bezrobocie w ogóle spadnie?

Powinniśmy dążyć do tego, aby mierzony przez OECD tzw. stopień ochrony pracy był w Polsce zbliżony do poziomu, jaki jest w USA, a nie w Unii Europejskiej. Wskaźnik ten uwzględnia regulacje rynku pracy, przekładające się w bezpośredni lub pośredni sposób na koszty ponoszone przez pracodawcę. Nie chodzi o same wynagrodzenia, lecz na przykład o urlopy wychowawcze, długość wypłacania zasiłku chorobowego, procedury zwalniania, itd. Wskaźnik OECD przyjmuje wartość od 0 (pełna liberalizacja) do 6 (rynek pracy w pełni regulowany). W Polsce obecnie wynosi on około 3 — podobnie jak w UE — natomiast w USA bliski jest 0.

Bezrobocie pod koniec roku wyniesie 18,6 proc. według rządu, natomiast według niektórych ekonomistów — nawet 21 proc. Jak pan uważa?

Na rynek pracy wchodzi obecnie wyż i z projekcji demograficznej wynika, że w latach 2001-06 liczba ludności w wieku 15-65 lat wzrośnie o 1,1 mln osób. To jest aż 6 proc. stanu z roku 2000. Zakładając, że z tych osób mniej więcej 700-800 tys. będzie szukać zatrudnienia, to — przy obecnym tempie tworzenia miejsc pracy — bezrobocie może w najbliższych latach wzrosnąć nawet do 24-25 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane