Powódź autom nie pomaga

Paweł Janas
opublikowano: 2010-06-08 12:02

Maj przyniósł lekkie ożywienie na rynku nowych osobówek. Koncerny motoryzacyjne, jak zwykle, kręcą nosem.

W tym roku sprzedaż nowych samochodów osobowych w Polsce nie zachwyca. Dlatego wynik majowy — o ile nieoficjalne informacje się potwierdza — można uznać za całkiem dobry. Według naszych informacji, dilerzy sprzedali na polskim rynku 25 647 aut. To wynik lepszy niż w kwietniu tego roku, gdy klienci kupili 25 315 sztuk. Wynik majowy jest także lepszy niż przed rokiem, gdy rodacy wyjechali z salonów 25 326 samochodami. Branża, jak zwykle, kręci nosem.

— Taki wynik oznaczałby rzeczywiście lekki wzrost, ale sytuacje tę nazwałbym jedynie "spokojną". Dużego ruchu w salonach niestety nie widać, za co częściowo może odpowiadać trudna sytuacja powodziowa. Nie sprzyja ona podejmowaniu decyzji o zakupach aut — mówi Łukasz Paździor, dyrektor generalny Mazda Motor Poland.

Minorowe nastroje nieobce są także innym firmom. Adam Kołodziejczyk, prezes Ford Polska, także podkreśla, że mimo iż salonów Forda nie zalało, to jednak powódź w Sandomierzu, Płocku czy Toruniu zniechęciła ludzi do zakupów.

— Co gorsza, w tej sytuacji z zakupów wycofuje się także wiele firm — zaznacza szef polskiego Forda.

Według niego, nawet bez powodzi rynek jest niemrawy, a prognozy zakładają, że sprzedaż nowych samochodów osobowych w Polsce w 2010 r. nie przekroczy poziomu 250 tys. sztuk.

— Wyniki sprzedaży są wymęczone, a sprzedaż wymuszona jedynie różnymi akcjami marketingowymi — ubolewa Adam Kołodziejczyk.

Według nieoficjalnych informacji, Ford w maju zajął drugie miejsce w Polsce pod względem sprzedaży nowych samochodów osobowych z wynikiem 2327 sztuk. Dał się wyprzedzić jedynie Skodzie (2897). Trzecie miejsce na podium przypadło Fiatowi z wynikiem 2255 sztuk.

Ford Focus
Ford Focus
None
None