PTU staje na nogi. To widać po jego wynikach. Do pełnego szczęścia potrzeba tylko dokapitalizowania.
Polskie Towarzystwo Ubezpieczeń (PTU), dziewiąty na majątkowym rynku ubezpieczyciel, który w 2000 r. popadł w tarapaty, wychodzi na prostą. W pierwszym kwartale tego roku towarzystwo zdołało zebrać 68 mln zł składki brutto, czyli o 145 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2003 r.
— W ciągu roku planujemy zebrać 260-280 mln zł składki. Powinno to nam pozwolić na wypracowanie dodatniego wyniku finansowego — zapewnia Grażyna Brocka, prezes PTU.
W realizacji tych planów pomóc ma m.in. wzmocnienie sieci dystrybucji. PTU zamierza rozpocząć współpracę z bankami. Ważnym ogniwem mają być także dealerskie firmy samochodowe. Ubezpieczenia komunikacyjne to 80 proc. portfela towarzystwa. Ale to nie koniec pomysłów na wzrost. PTU planuje zaistnieć także na rynku ubezpieczeń finansowych.
Realizacja tych planów powinna pozwolić towarzystwu na zwiększenie w ciągu trzech lat udziału w rynku z 1,6 do 3 proc. Jest jednak małe ale. Towarzystwo nadal czeka na dokapitalizowanie spółki, wymagane do osiągnięcia zupełnej wypłacalności. Widełki planowanej emisji wahają się między 6 a 62,5 mln zł. Prawdopodobnie do grona akcjonariuszy dołączy Impexmetal. Giełdowa spółka przeprowadza due diligence towarzystwa. Zarząd nie podjął jeszcze ostatecznych decyzji, ale rekomendacje dla tej transakcji są pozytywne.