Firmy budujące osiedla z setkami mieszkań, często w powstających dzielnicach bez dostatecznie rozwiniętej infrastruktury, jeszcze do niedawna zupełnie nie dbały o to, żeby przy swoich inwestycjach postawić choćby kilka lokali handlowo-usługowych.
Ale zaczyna się to zmieniać. Coraz więcej deweloperów decyduje się na dodatkowe inwestycje w postaci sklepów i lokali usługowych.
— Na ogromnych osiedlach stawianie tylko budynków mieszkaniowych doprowadza do tego, że aby coś kupić, wyjść na kawę lub coś zjeść, trzeba gdzieś pojechać. A to duże utrudnienie. Lokale w dobrym miejscu na pewno zostaną wykupione przez ludzi z pomysłem na to, co tam zrobić. Oczywiście, powinny się znajdować przy takich ulicach, które gwarantują odpowiednie natężenie ruchu i właściwą widoczność lokalu, aby się opłacało prowadzić tam jakiś biznes — uważa Mikołaj Stępień, dyrektor działu nieruchomości komercyjnych w Ober-Haus.
Poza tym sąsiedztwo lokali handlowych zwraca uwagę potencjalnych nabywców mieszkań. Oceniają bowiem nie tylko położenie osiedla czy cenę za metr kwadratowy mieszkania, ale również otoczenie.
— Z kolei klienci zainteresowani zakupem lokali usługowych oceniają potencjał osiedla i jego skalę. Lokalami usługowymi w naszej inwestycji 19. Dzielnica najczęściej są zainteresowani przedstawiciele branż: spożywczej, zdrowotnej, finansowej i gastronomicznej. Znaczna część klientów kupuje też lokale z myślą o wynajmie — mówi Katarzyna Kajak z Pro Urby.
Inwestorowi budowa kilku lokali usługowych na parterze bloku lub nawet niewielkiego oddzielnego pasażu z miejscem na sklepy nie komplikuje całej inwestycji. Przeznaczenie terenu jest określone w planie zagospodarowania przestrzennego, ale to deweloper decyduje, o jakie warunki zabudowy występuje.
— Nabywcami lokali usługowych są zazwyczaj osoby prywatne, które traktują ten zakup jako inwestycję. Popyt na lokale usługowe jest zwykle duży, ponieważ w całej inwestycji jest ich znacznie mniej niż mieszkań. Dlatego lokale usługowe zawsze znajdują nabywców w pierwszym etapie sprzedaży osiedli — twierdzi Radosław Bieliński z Dom Development.
Osiedlowe sklepy nie zastąpią supermarketów i galerii handlowych, ale mogą być alternatywą dla inwestujących na rynku nieruchomości w mieszkania.