Powstał zbiór dobrych praktyk w biznesie

Monika Niewinowska
opublikowano: 2002-03-21 00:00

Trudno dziś znaleźć dziedzinę życia nie obwarowaną szeregiem przepisów, praw, obowiązków czy standardów. Ograniczenia te mogą mieć charakter legislacyjny bądź też zwyczajowy. I tak obok ustaw i kodeksów prawnych istnieją zasady dobrych manier oraz ogniwa pośrednie, jak np. protokół dyplomatyczny czy jego odpowiednik dla biznesu — Corporate Governance. Łamanie przyjętych zasad spotyka się z odpowiednimi sankcjami — prawnymi bądź społecznymi. Te drugie, mimo że pozornie mniej dotkliwe, w długim okresie czasu mogą jednak powodować znaczące, najczęściej nieodwracalne szkody. Zasada ta dotyczy zarówno życia społecznego, jak i gospodarczego.

Polska określana jest przez wielu biznesmenów zachodniego pochodzenia jako Dziki Wschód, na którym jedyną obowiązującą zasadą jest to, że nie ma żadnych zasad. Na powstanie takiej opinii złożyło się wiele czynników. Do najistotniejszych należy tu zaliczyć brak doświadczenia w działaniu w warunkach wolnego rynku. Przestarzały kodeks handlowy, nie przystający do rzeczywistych warunków panujących w naszym kraju po 1990 r., stwarzał możliwość licznych manipulacji i nadużyć. Z drugiej strony nowa generacja polskich biznesmenów, obarczona mentalnością poprzedniego systemu, nie widziała nic niestosownego w wykorzystywaniu istniejących luk i nieścisłości prawnych w celu uzyskania tzw. szybkiego zysku, nawet kosztem utraty dobrego imienia. Dopiero ostatnie lata zaczęły przynosić widoczne zmiany w postępowaniu polskiej sfery biznesu. W ślad za tymi zmianami podążyli ustawodawcy, opracowując nowy kodeks spółek handlowych, zastępujący od 2001 r. obowiązujące prawie 70 lat przepisy kodeksu handlowego. Sami przedsiębiorcy postanowili pójść jeszcze krok dalej, opracowując ostatnio polską wersję Corporate Governance, czyli zbioru dobrych praktyk obowiązujących w spółkach.

— Potrzeba stworzenia polskiej wersji Corporate Governance wynikała z nieporozumień interpretacyjnych prawa handlowego. Żaden przedsiębiorca nie mógł być pewien, jakiego zachowania może się spodziewać od swojego partnera. Do codzienności należały również spory wewnątrz spółek — między ich właścicielami i zarządami. Z drugiej zaś strony, w przypadku wystąpienia nieporozumień, nie miał żadnych podstaw do negocjacji, a nawet negatywnej oceny takiego czy innego zachowania (pod warunkiem, że mieściło się ono w ramach prawa). Dlatego też, wspólnie z Instytutem Rozwoju Biznesu, KPWiG, oraz GPW postanowiliśmy opracować coś w rodzaju kodeksu dobrych manier w biznesie. Opracowania takie są powszechnie praktykowane we wszystkich krajach rozwiniętych gospodarczo. Ich przestrzeganie nie jest co prawda egzekwowalne na drodze prawnej, powszechnie uznaje się jednak, że najlepszą metodą w tym przypadku jest pozostawienie oceny opinii publicznej, czyli potencjalnym inwestorom — wyjaśnia Henryka Bochniarz, prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.

Większość inwestorów, przy podejmowaniu decyzji o inwestowaniu swoich pieniędzy, bierze pod uwagę sposób zarządzania w firmach będących celem ich inwestycji. Są oni w stanie zapłacić dodatkową cenę za pewność, jaką daje przejrzysty sposób funkcjonowania przedsiębiorstwa.

— Na rynkach rozwijających się, w których sprawozdawczość finansowa jest mało wiarygodna, inwestorzy boją się ufać samym cyfrom. Sądzą, że ich inwestycje będą lepiej chronione w dobrze zarządzanych firmach, które liczą się z prawami akcjonariuszy. Zwiększenie zakresu publikowanych informacji, wzmocnienie prawa akcjonariuszy i mocniejsze umotywowanie finansowe członków rad nadzorczych, mogą przynieść znaczne korzyści zarówno państwu — poprzez wzrost bezpośrednich inwestycji zagranicznych zmniejszających ryzyko wystąpienia kryzysu finansowego, jak i samym firmom — poprzez znaczny wzrost kursu ich akcji — twierdzi Jacek Poświata, partner w biurze McKinsey w Warszawie.

Intensywne prace nad stworzeniem polskiej wersji Corporate Governance trwają od początku 1999 r. Towarzyszy im spore zainteresowanie reprezentantów sfery biznesu oraz polityki.

— Nadzór właścicielski ma istotne znaczenie dla przedsiębiorstw i gospodarki. Stanowi on zestaw metod mających zapewnić wynagrodzenie na rynkowym poziomie osobom, które zainwestowały swoje środki w danej spółce. Sprawny nadzór jest więc warunkiem pozyskiwania przez przedsiębiorstwo potrzebnych mu środków. Który bowiem inwestor zdecyduje się całkowicie stracić z pola widzenia swoje pieniądze? Doświadczenia ekonomiczne wielu krajów pokazały, że stosowanie się przedsiębiorstw do tzw. dobrych zasad ma znaczący wpływ na stan całej gospodarki. Kraje, w których systemy nadzoru właścicielskiego są słabe, rozwijają się wolniej od tych, w których mechanizmy te są sprawne — mówi Andrzej Olechowski, lider PO.

Potrzebę stosowania się do ogólnie przyjętych zasad postępowania w spółkach widzą również sami przedsiębiorcy. Wielu z nich cieszy się z ujęcia ich w jeden, spójny dokument. Będzie to dla nich oznaczało unormowanie stosowanych od lat praktyk.

— Zasadom Corporate Governance hołdowaliśmy od lat — jeszcze zanim podjęto się przygotowania ich polskiej wersji. Uważam, że spółka naszego pokroju nie może sobie pozwolić na łamanie dobrych obyczajów kupieckich. Od samego początku działalności w obecnej formie prawnej i własnościowej bardzo dużą wagę przykładaliśmy również do wypracowania jak najbardziej przejrzystych relacji wewnątrz spółki — między jej właścicielami i zarządem. Takie działania procentują — zapewnia Leszek Jarząbek, dyrektor biura zarządu firmy Stalprofil.