Powstanie jednolity nadzór żywnościowy

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 2006-02-27 00:00

Trwają intensywne prace nad utworzeniem superurzędu, który ma przejąć zadania kilku inspekcji. W tajemnicy przed mediami. Do dzisiaj...

Wiele wskazuje na to, że dzięki obecnej ekipie rządzącej w Polsce może narodzić się kolejny centralny superurząd. W Ministerstwie Rolnictwa powstał bowiem specjalny zespół roboczy ds. bezpieczeństwa żywności, który pracuje nad projektem powołania Państwowej Inspekcji Kontroli Żywności. Miałaby ona przejąć zadania związane z kontrolą żywności, które obecnie dzieli między siebie wiele odrębnie działających inspekcji.

— Prace są na wstępnym etapie. Trudno więc na razie powiedzieć coś na temat ostatecznego kształtu tej instytucji — mówi Andrzej Czubała, kierujący Inspekcją Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS).

Trzy powody ministra

IJHARS jest w gronie inspekcji, na bazie których ma powstać nowy urząd. W jego skład mają jeszcze wejść: znacząca część Inspekcji Weterynaryjnej, część Inspekcji Sanitarnej, część Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa oraz zajmująca się kontrolą żywności część Inspekcji Handlowej.

— Po pierwsze, chcemy uprościć system kontroli żywności. Po drugie, chcemy doprowadzić do efektywniejszego wykorzystania potencjału laboratoryjnego i zasobów ludzkich obecnie istniejących inspekcji, m.in. zwiększyć częstotliwość kontroli zawartości pestycydów w żywności. Po trzecie, liczymy na obniżenie kosztów — tłumaczy Lech Różański, wiceminister rolnictwa.

Nic w tej sprawie nie jest jeszcze przesądzone.

— Szukamy właściwej formy dla połączenia — takiej, która nie zdestabilizuje pracy inspekcji na podstawowym poziomie — zastrzega wiceminister.

Dodaje, że koncepcja zmian ma zostać przedstawiona do końca czerwca.

Pytani przez „PB” przedstawiciele inspekcji podkreślają, że jedną z przyczyn planowanej reorganizacji jest ustawodawstwo unijne.

— Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej zawierają wytyczne w sprawie budowy zintegrowanego systemu kontroli żywności gwarantującego bezpieczeństwo konsumentom, a także rzetelność w obrocie handlowym — mówi Andrzej Czubała.

Dodaje, że do 2007 r. Polska zobowiązana jest opracować plan kontroli mający zagwarantować bezpieczeństwo żywności i rzetelność w jej obrocie.

Belgijski przykład

— W Unii Europejskiej wyraźna jest tendencja do konsolidacji służb kontrolnych. Takie rozwiązania mogą się okazać korzystne, ale zmiany muszą dokonywać się stopniowo — dodaje szef IJHARS.

Podobnego zdania jest Cezary Bogusz, zastępca głównego lekarza weterynarii.

— W Unii panuje tendencja do łączenia inspekcji zajmujących się bezpieczeństwem żywności. Niedawno stało się tak w Belgii, ale przygotowania do tego trwały cztery lata — mówi Cezary Bogusz.

Dzięki temu skuteczność systemu kontroli w Belgii wzrosła, choć wcale nie okazał się on tańszy od poprzedniego. Podobny urząd działa w Norwegii i Francji, a tworzony jest w Holandii.

— Bezpieczeństwo żywności to sprawa wagi narodowej i międzynarodowej. Dotyczy bowiem zdrowia i życia ludzi. To także kwestia podstawowa dla interesów rolnictwa i przemysłu spożywczego. Od tego zależy bowiem sukces rynkowy firm — dodaje Cezary Bogusz.

Jego zdaniem, cały łańcuch żywnościowy musi dobrze funkcjonować, co jest możliwe tylko przy skutecznym systemie kontroli i egzekwowaniu wymogów prawa.

— Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że nie zawsze jest to możliwe, m.in. z powodu rozmycia kompetencji kontrolnych w różnych inspekcjach podległych różnym ministerstwom. Nic zatem dziwnego, że rząd z poparciem branży postuluje powołanie jednego urzędu, który kontrolowałby żywność na wszystkich etapach produkcji i obrotu — uważa Cezary Bogusz.

Jednocześnie, tak jak większość przedstawicieli inspekcji, podkreśla, że łączenie inspekcji powinno się przeprowadzić w sposób rozsądny, by nie spowodować ich paraliżu.

Przeciwnicy zmian

Wśród pracowników inspekcji nie brakuje jednak także przeciwników powołania nowego urzędu. Wielu obawia się takiej reorganizacji i jej skutków. I chodzi tu nie tylko o związane z tym roszady kadrowe i ryzyko utraty pracy (tylko w Inspekcji Sanitarnej pracuje ponad 21 tys. ludzi), ale także o możliwą destabilizację działania inspekcji. Mówi się też, że zmiany mogą spowodować konieczność ponownego akredytowania laboratoriów.