Powyborczy kurz opadł na Kolej Plus

opublikowano: 05-11-2018, 22:00

Rewitalizacja lokalnych połączeń pomoże rozładować zatory na liniach dalekobieżnych. Niektóre inwestycje mogą jednak być zbyt kosztowne

Przewoźnicy kolejowi i samorządowcy analizują listę linii wytypowanych do remontu w ramach ogłoszonego przed wyborami przez premiera Mateusza Morawieckiego programu Kolej Plus. Rząd zaproponował 20 projektów, zachęcając także samorządy do przedstawienia własnych. Przewoźnicy mają długą listę, ale lokalni włodarze muszą znaleźć fundusze na ich wykonanie i eksploatację.

Przed wyborami samorządowymi premier Mateusz Morawiecki zapowiedział realizację inwestycji w lokalne połączenia kolejowe. Ich sfinansowanie może być jednak dla samorządów sporym wyzwaniem.
Zobacz więcej

DEKLARACJA WYBORCZA:

Przed wyborami samorządowymi premier Mateusz Morawiecki zapowiedział realizację inwestycji w lokalne połączenia kolejowe. Ich sfinansowanie może być jednak dla samorządów sporym wyzwaniem. Fot. Adrian Wykrota

Dotychczas najbardziej aktywne w staraniach o remont lokalnych szlaków były władze marszałkowskie Dolnego Śląska i należące do nich Koleje Dolnośląskie (KD). Cieszą się więc z ogłoszonego przez rząd programu, ale szczegółowe zapisy budzą ich wątpliwości.

— Do programu Kolej Plus wpisano tylko dwie linie z Dolnego Śląska. Władze regionalne wnioskowały o przejęcie ich w zarządzanie od lat. Wpisano je nawet do Wojewódzkiego Planu Transportowego. Chodzi o linię łączącą Jelenią Górę z Legnicą przez Lwówek i Złotoryję, obszary wykluczone komunikacyjnie, ze stolicami subregionów i z Wrocławiem oraz o tzw. „króciak”, czyli linię z Dzierżoniowa do Bielawy — mówi Piotr Rachwalski, prezes KD.

Koszty i oszczędności

Dziwi go jednak kwota zaplanowana na ten remont w programie Kolej Plus.

— Jest to 100 mln zł, czyli dziesięć razy więcej, niż planował wydać samorząd i będąca w jego strukturach Dolnośląska Służba Dróg i Kolei — zauważa Piotr Rachwalski.

Obawia się, że przy tak wyliczonym kosztorysie lokalnych władz nie będzie stać na 15-proc. udział w inwestycji, wymagany,by została wykonana w ramach programu Kolej Plus.

— Lokalne władze same mogą zrobić to taniej — przekonuje Piotr Rachwalski.

Aby obniżyć koszty, warto w rządowym planie uregulować kwestie odzysku i wykorzystania materiałów zdejmowanych z magistrali i innych linii kolejowych i wykorzystania ich na lokalnych szlakach. Ułatwi to także dostęp do materiałów, które coraz trudniej zdobyć od producentów.

— Podkłady czy szyny można wykorzystać na linie lokalne. Pozwoli to znacznie obniżyć koszty. Na przykład tor z odcinka E20 między Wrześnią a Koninem pozwalał na jazdę z prędkością 120-130 km/h. Na liniach lokalnych wystarcza uzyskanie prędkości do 100 km/h. Podkłady i szyny z magistrali wystarczyłyby więc na lokalnych liniach na lata, ponieważ prędkość i obciążenia są na nich dużo niższe — przekonuje Piotr Rachwalski.

Rozładowanie zatorów

Koleje Mazowieckie twierdzą natomiast, że inwestycje w lokalne linie pozwolą zmniejszyć zatory na odcinkach dalekobieżnych. Przykładem jest planowana w programie Kolej Plus dobudowa torów aglomeracyjnych na odcinku Warszawa — Czachówek (etap I: Warszawa — Piaseczno wraz z połączeniem do Konstancina-Jeziornej), dzięki której poprawi się przepustowość szlaku do Radomia. Dotychczas wykonane prace modernizacyjne nie dają możliwości wyprzedzania składów lokalnych przez dalekobieżne na trasie Warszawa Aleje Jerozolimskie — Czachówek Południowy, a po wykonaniu inwestycji na kolejnych odcinkach będzie jeszcze gorzej.

— Przewidujemy, że po zakończeniu modernizacji odcinka Czachówek — Radom i skierowaniu na niego dużej liczby pociągów dalekobieżnych kursujących z prędkością do 160 km/h, pociągi dalekobieżne będą jechały wolniej, żeby umożliwić przejazd osobowym albo powstaną luki w rozkładzie jazdy pociągów lokalnych, które ustąpią miejsca przewozom międzywojewódzkim — twierdzi Donata Nowakowska, rzecznik Kolei Mazowieckich.

Oprócz prac na linii Warszawa — Czachówek, w program Kolej Plus wpisano także modernizację i elektryfikację linii Małkinia — Ostrów Mazowiecka, rewitalizację trasy Siedlce — Sokołów Podlaski i dostosowanie jej do ruchu pociągów pasażerskich oraz odbudowę odcinka Sokołów Podlaski — Małkinia. Koleje Mazowieckie popierają plany poprawy komunikacji pasażerskiej, ale podkreślają, że w ich finansowaniu będą partycypować samorządy. To one są także organizatorami przewozów, finansującymi siatkę połączeń. Od nich zależy więc, czy, kiedy i które inwestycje zostaną wykonane. Na razie jednak władze Mazowsza nie planują wydatków na projekty z listy Kolej Plus.

— Dopiero skończyliśmy domykać finansowanie zakupu przez Koleje Mazowieckie 71 nowych pojazdów. Z tego powodu rekompensata samorządu dla spółki w najbliższych dziesięciu latach wzrośnie o 1,5 mld zł. Realizujemy także trzy inwestycje z Regionalnego Programu Operacyjnego i na razie nasze możliwości dodatkowego finansowania inwestycji kolejowych zostały wyczerpane. Nie tylko kolej jest ważnym elementem naszego budżetu — podkreśla Marek Miesztalski, skarbnik Mazowsza.

Dodaje, że w przyszłym roku samorząd wojewódzki musi zapłacić o 133 mln zł więcej „janosikowego” niż w 2018 r., ale nie wiadomo, czy będzie musiał płacić je także w 2020 r. Jeśli uda się uwolnić fundusze przekazywane dziś na wsparcie biedniejszych regionów, rozważy nowe inwestycje, na przykład z programu Kolej Plus. Do zwiększenia nakładów na przewozy koleją władz lokalnych nie zachęcają rosnące koszty energii. Warto przypomnieć, że zanim został ogłoszony program Kolej Plus, mazowiecki przewoźnik planował rozbudować siatkę połączeń już od przyszłego roku. Jednak po otrzymaniu projektu cennika na prąd, okazało się, że trudno będzie sfinansować już działające, więc zapowiedział podwyżki cen biletów.

Długa lista

Od decyzji i możliwości finansowych samorządu, zależy także przywrócenie połączeń do Jastrzębia Zdroju, przewidzianych w planie Kolej Plus. Realizacji tej inwestycji kibicują Koleje Śląskie. Mają też długą listę innych projektów.

— Wśród linii, na których warto wykonać remonty i modernizacje, można wskazać na przykład: rewitalizację tzw. Kolejowej Obwodnicy GOP, czyli trasy przebiegającej m.in. przez Gliwice, Bytom, Siemianowice Śląskie, Dąbrówkę Małą czy Zabrze Makoszowy, połączeń Bielsko Biała — Skoczów — Cieszyn oraz Żywiec — Sucha Beskidzka, elektryfikację i przystosowanie linii Gliwice — Gliwice Opel — Gliwice Strefa KSSE do ruchu pasażerskiego, budowę linii Katowice — Czeladź — Pyrzowice Lotnisko, odbudowę odcinka Sosnowiec Zagórze — Dąbrowa Górnicza lub wariantowo Dąbrowa Górnicza — Gołonóg — Huta Katowice — Dąbrowa Górnicza Strzemieszyce oraz przeprowadzenie przez śródmieście Jaworzna pasażerskiej linii kolejowej, w ciągu trasy Katowice — Mysłowice — Jaworzno — Chrzanów — Trzebinia — Kraków. Oczywiście nie jest to pełna lista projektów, nad którymi warto się w przyszłości zastanowić, a jedynie przykład kilku propozycji — wylicza Magdalena Iwańska, rzecznik Kolei Śląskich.

Kolejowych specjalistów zdziwiły też inwestycyjne założenia programu Kolej Plus w rejonie kujawsko-pomorskim. Wpisano do niego projekt odtworzenia linii z Szubina do Żnina rozebranej w latach 70. W zamian eksperci radzą wykonać reaktywację istniejącej relacji Żnin — Inowrocław. Podkreślają też, że po modernizacji linii lokalnej z Poznania przez Wągrowiec do Gołańczy przewozy wzrosły o 300 proc., warto więc przedłużyć połączenia do Kcyni, Szubina i Bydgoszczy. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Powyborczy kurz opadł na Kolej Plus