Pożar został ugaszony. Oby więcej nie było

Wiktor Krzyżanowski
12-05-2003, 00:00

Deklaracja o bliskiej współpracy Polski, Niemiec i Francji w dziedzinie wojskowej, gospodarczej, społecznej i kulturalnej, a także w polityce zagranicznej, była fundamentem zainaugurowanej w 1991 r. współpracy w ramach tzw. trójkąta weimarskiego. Trzynasty rok funkcjonowania porozumienia okazał się pechowy — nasz kraj poróżniła z największymi państwami Europy kwestia Iraku i stosunek do polityki USA. I to w przededniu wejścia Polski — wraz z dziewięcioma innymi krajami — do Unii Europejskiej, w której Niemcy i Francja grają pierwsze skrzypce.

Bardziej zacietrzewieni twierdzili nawet, że w tym roku nie dojdzie do corocznego spotkania przywódców Polski, Niemiec i Francji. Jednak doszło — Jaques Chirac i Gerhard Schroeder stawili się na zaproszenie Aleksandra Kwaśniewskiego we Wrocławiu, który na tę okoliczność przeżył paraliż komunikacyjny. To znamienne, bo właśnie brak dostatecznej komunikacji zdaje się leżeć u podstaw ostatniego napięcia stosunków na linii Warszawa–Berlin–Paryż.

Najlepiej pokazuje to zachowanie dwóch prezydentów i kanclerza po spotkaniu we Wrocławiu. Spokojni, uśmiechnięci, łagodni w słowach i gestach. Wystarczyło, by przez dwie godziny porozmawiali i już nie ma żadnych problemów, nikt się na nikogo nie obraża. Owszem, co chwilę słychać było reminiscencje niedawnych napięć. Ale wszyscy chyba doszli do wniosku, że tak naprawdę wynikają one właśnie z braku właściwej komunikacji.

Żyjemy w świecie, w którym nie ma partykularnych interesów, gdy idzie o bezpieczeństwo i współpracę. Zachodni przywódcy — a prezydent Chirac i kanclerz Schroeder szczególnie — dobrze o tym wiedzą. Ale nie lubią, gdy ich najbliższy sąsiad próbuje cokolwiek załatwiać cichaczem i za ich plecami. Nie znaczy to oczywiście, że Polska nie może mieć własnego zdania. Powinna natomiast umieć wytłumaczyć swoje racje.

Dobrze by też było, gdyby polscy politycy nie przenosili zwyczajów z naszego politycznego grajdołu na arenę międzynarodową. Inaczej kiedyś wybuchnąć może pożar, którego i Aleksander Kwaśniewski nie zgasi. A za skutki braku wyobraźni polityków znów zapłacą firmy i obywatele.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Krzyżanowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Pożar został ugaszony. Oby więcej nie było