Po kilku nieudanych próbach grupowego dochodzenia roszczeń pokrzywdzeni przez gdański parabank Amber Gold (AG) wreszcie mają sukces. Uzyskali prawomocną decyzję sądu, uznającą za dopuszczalny pozew grupowy przeciwko bankowi BGŻ BNP Paribas, który prowadził rachunki i skrytki depozytowe AG. Decyzja Sądu Apelacyjnego w Warszawie (który zajął się sprawą po odwołaniu banku od decyzji sądu rejonowego, korzystnej dla poszkodowanych) jest prawomocna. Oznacza to, że sąd okręgowy będzie mógł wyznaczyć termin pierwszej rozprawy.

— Niewątpliwie to nasz sukces procesowy. Dotychczas sądy uznawały podobne pozwy za niedopuszczalne. Teraz mamy przełom. Sąd uznał, że roszczenia członków grupy oparte są na tej samej podstawie. Do naszej grupy mogą dołączać kolejni zainteresowani — mówi Tomasz Pogoda, radca prawny z krakowskiej kancelarii prawnej MyLo, reprezentującej grupę.
Dotychczas sądy uznały za niedopuszczalne prawnie dwa pozwy grupowe przeciwko skarbowi państwa, jeden przeciwko AG i jeden przeciwko członkom zarządu parabanku.
Piramida podparta bankiem
Grupa 52 osób pokrzywdzonych przez parabank wspólnie poszła do sądu walczyć o odzyskanie ok. 5 mln zł utraconych na skutek oszukańczych działań piramidy finansowej Marcina P. i jego żony. Ich pozew opiera się na zarzucie, że bank prowadząc rachunki i skrytki bankowe Amber Gold przyczynił się do uwiarygodnienia wizerunku tej firmy jako działającej legalnie i profesjonalnie. Wychodzą z założenia, że gdyby AG nie miał rachunku bankowego w polskim banku, a przyjmował jedynie wpłaty gotówkowe, to nie miałby możliwości oszukiwania na tak dużą skalę.
— Amber Gold dokonywał transakcji za pośrednictwem banku BGŻ. Parabank publicznie informował, jak świetne ma oferty, zapewniał, że skupuje złoto i przechowuje je w skrytkach tego banku. Prawda była zupełnie inna i bank BGŻ musiał o tym wiedzieć. Nawet ostrzeżenia KNF dotyczące AG [piramida Marcina P. od 2009 r. była na „czarnej liście” KNF — red.] nie spowodowały reakcji banku i zaprzestania współpracy z podejrzaną firmą — mówi Tomasz Pogoda.
Lista to tylko wskazówki
Bank odrzuca wszelkie zarzuty. — Bank BGŻ nie miał żadnego związku z działalnością firmy Amber Gold i jej zobowiązaniami wobec klientów. Prowadziliśmy dla niej rachunki i skrytki bankowe do maja 2012 r., jednak już wcześniej bank współpracował z ABW i prokuraturą. Lista ostrzeżeń KNF nie wiąże banków i nie jest dla nich wytyczną, z którymi przedsiębiorstwami mogą współpracować, a z którymi nie. Jest ona jedynie informacją dla klientów, żeby zachowali szczególną ostrożność. W lutym 2012 r. KNF prowadziła kontrolę w naszym banku. Jej wyniki potwierdziły prawidłowe stosowanie procedur i wypełnianie obowiązków — informuje Aleksandra Myczkowska, rzeczniczka BGŻ BNP Paribas. Prawnicy poszkodowanych uważają, że bank naruszył przepisy prawa bankowego i ustawy o przeciwdziałaniu praniu brudnych pieniędzy (nie zablokował rachunków podejrzanej firmy).
— Już po upadłości AG prokuratura, opierając się na analizie firmy audytorskiej, stwierdziła, że w AG nie dochodziło do prania brudnych pieniędzy — odpowiada Aleksandra Myczkowska.