Poznajmy nowe zasady

Karol Gąsior
opublikowano: 2006-02-15 00:00

Dla wielu spółek są całkowitą nowością. Często bardziej skomplikowaną niż krajowe standardy rachunkowości.

W 2005 r. większość międzynarodowych standardów sprawozdawczości finansowej (MSSF) istotnie się zmieniła. Wydano też nowe w kilku kluczowych dziedzinach. Oznacza to, że nie ma zbyt wielu doświadczeń w stosowaniu ich nowej wersji. W dodatku są one przyjmowane w krajach o różnych tradycjach i sposobie myślenia księgowych czy dyrektorów finansowych. Dlatego spójna interpretacja i stosowanie standardów idzie jak po grudzie. Wygląda na to, że upłynie sporo czasu, nim zysk spółek działających w dwóch różnych krajach będzie w pełni porównywalny.

To nie zbiór przepisów

MSSF nie są zbiorem przepisów, ale zasad. Bardziej skomplikowane standardy są zwykle opatrzone wytycznymi i przykładami. Niestety, dla wielu typów transakcji przykładów nie ma. W takiej sytuacji księgowi muszą na podstawie ogólnych zasad MSSF, po konsultacjach z audytorami i zgodnie ze zdrowym rozsądkiem wymyślić sposób księgowania. Wynik może być różny zależnie od ich wiedzy i kręgu kulturowego, z jakiego się wywodzą.

Na przykład — czy deweloper może ująć dochód ze sprzedaży mieszkań w budynku wielorodzinnym w miarę postępów prac, czy dopiero po zakończeniu budowy?

Standard MSR 18 Przychody nie odpowiada jednoznacznie, a każde rozwiązanie skutkuje innym poziomem zysku pokazywanym w trakcie budowy. Zależnie od interpretacji możemy zakończyć rok stratą lub zyskiem. Z oczywistymi konsekwencjami dla ceny akcji na giełdzie, możliwości wygrania przetargów, otrzymania kredytów.

Innym przykładem rozbieżności interpretacyjnych są losy polskiego prawa wieczystego użytkowania nieruchomości. Niektórzy audytorzy są przekonani, że jest to leasing operacyjny, inni sądzą, że rzeczowy środek trwały, a kolejni święcie wierzą, że to wartość niematerialna. A przecież od tego zależy bilans, wysokość aktywów, którymi można zabezpieczyć kredyty czy wskaźniki zadłużenia spółki.

Zadania nie ułatwia też pewien chaos w podstawowych zasadach, na których oparto MSSF. W nowszych standardach przeważa model rachunkowości oparty na wycenie aktywów i zobowiązań do wartości godziwej. Czyli na tym, ile coś jest warte tu i teraz. W starszych (np. MSR 18 Przychody i MSR 11 Umowy o usługę budowlaną) przeważa model tradycyjny, ujmujący transakcje według kosztu historycznego — ile za coś kiedyś zapłaciliśmy.

Jeśli MSSF nie opisuje jakiejś sytuacji, to spółka powinna szukać w standardach podobnych zagadnień i zaksięgować ją według tych zasad. Ale co robić, gdy są dwie podobne transakcje w dwóch różnych standardach — starych i w nowych?

Kolejny problem to niejasność niektórych części MSSF i jakość tekstów. Bywa, że dosłowna interpretacja pewnych fragmentów jest pozbawiona sensu. Problemy te pojawiają się dopiero teraz, bo spółki zaczęły przechodzić na międzynarodowe standardy. Na to nakładają się jeszcze trudności z przekładami.

Interpretacja

Dowodem, jak trudnym wyzwaniem jest interpretacja MSSF, może być historia prac Komitetu ds. Interpretacji Międzynarodowej Sprawozdawczości Finansowej (International Financial Reporting Committee — IFRIC). Przez trzy i pół roku udało mu się opublikować tylko siedem ostatecznych interpretacji (w tym jedna — IFRIC 3 Prawa do emisji — została wycofana wkrótce po opublikowaniu). Co więcej, wstępne propozycje komitetu dotyczące ujmowania kosztów wycofywania z eksploatacji oraz określania, czy umowa zawiera elementy leasingu, zostały zmienione w wyniku krytycznych komentarzy księgowych i audytorów.

Za poprawność stosowania MSSF będzie odpowiadać wiele organów krajowych. Niektóre już zaczęły opracowywać własne interpretacje. Może się to skończyć tak, że zamiast jednej porównywalnej w skali europejskiej (a nawet światowej) wersji MSSF będziemy mieli wersje krajowe. I porównywalność weźmie w łeb.

Kiedy standardy staną się rzeczywiście międzynarodowe? Wygląda na to, że minie jeszcze sporo czasu, nim doczekamy się ich w miarę spójnej, choć nie jednakowej, interpretacji. Wprowadzenie MSSF stwarza jednak nadzieję, że sprawozdania finansowe staną się porównywalne. Nawet jeżeli to trochę potrwa.

Karol Gąsior, menedżer w dziale audytu Ernst & Young