O wybuchu wojny w Ukrainie Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania, dowiedział się rano 24 lutego w Warszawie. O 15.00 wspólnie z marszałkiem i starostą, z którym stworzył zespół, zrobili konferencję, żeby powiedzieć o podjętych działaniach.
Pomoc sąsiadom
— Zadzwoniłem do mera Charkowa, naszego miasta partnerskiego. Dostałem listę potrzeb, wysłaliśmy rzeczy w piątek, w środę były już na miejscu. Pomogło bardzo dużo osób, m.in. właściciel Biofarmu, który podarował środki farmaceutyczne warte 1 mln zł — mówi Jacek Jaśkowiak.
Zaoferował też merom Charkowa i Kijowa, że gdyby chcieli ewakuować urzędników, gwarantuje im pobyt w hotelu, co zobowiązał się zapewnić jeden z przedsiębiorców.
— W drodze jest kilkanaście osób z otoczenia obu merów. Nie ściągam ich tylko w geście solidarności. Liczę, że pomogą nam poukładać sprawy z uchodźcami. Już wysłaliśmy do szkół i przedszkoli kilkaset ukraińskich dzieci — wyjaśnia prezydent Poznania.
MTP organizują noclegi, miejskie biuro najmu pomoże znaleźć mieszkania
Wszystko ma już poukładane.
— Korzystamy z pomocy Międzynarodowych Targów Poznańskich, spółki miejskiej dysponującej wieloma obiektami oraz przede wszystkim doświadczeniem i zdolnościami organizacyjnymi. Takich kompetencji nie mają urzędnicy miejscy czy wojewody. W obiektach targów, czyli Arenie i halach targowych, a także w obiektach sportowych w tydzień udało się stworzyć tymczasową infrastrukturę, m.in. toalety i prysznice. Veolia w trybie nadzwyczajnym podłączyła ciepło systemowe. Mamy system ewidencji: wydajemy Ukraińcom karty PEKA (Poznańska Elektroniczna Karta Aglomeracyjna), uprawniające do darmowej komunikacji. Zakładam, że co drugi Ukrainiec wnosi o tę kartę. Szacowana na tej podstawie liczba uchodźców w Poznaniu to około 20 tys. — twierdzi prezydent Jaśkowiak.
Poznań jest w stanie przyjąć 50 tys. Ukraińców. Teoretycznie miasto ma 540 tys. mieszkańców, a na podstawie połączeń komórkowych można zakładać, że 640 tys. Liczba uchodźców stanowiąca poniżej 10 proc. populacji to pięcioro dzieci więcej na klasę.
— Ze względu na dużą liczbę imprez targowych mamy bardzo dużo mieszkań na wynajem krótkoterminowy. Zakładam, że przy dofinansowaniu na poziomie 40 zł dziennie dla uchodźcy te zasoby zostaną wykorzystane. Miejskie biuro najmu będzie pośredniczyć w transakcjach, żeby nie dochodziło do nadużyć oraz by jak najsprawniej przekierowywać ludzi z miejsc tymczasowego pobytu do tych mieszkań — wyjaśnia prezydent.
Bez animozji, ale z pracą
Jak najszybciej zamierza odciążyć poznaniaków, którzy zaprosili Ukraińców do swoich mieszkań.
— Po pewnym czasie mogą pojawić się napięcia. Z tego samego powodu nie podejmujemy pochopnie decyzji o różnego rodzaju ulgach dla uchodźców, takich jak zwolnienie z opłat za parkowanie w strefie. Nie chcemy animozji. Nie wprowadziliśmy też możliwości darmowych przejazdów na podstawie paszportów, bo 8 proc. mieszkańców Poznania to Białorusini i Ukraińcy, którzy są tu od lat. Pracują i zarabiają, więc nie ma powodów, by korzystali nieodpłatnie — wykłada swój punkt widzenia Jacek Jaśkowiak.
Poznań ma bezrobocie nieprzekraczające 2 proc. Czy urośnie?
— Czas pokaże, ile osób będzie szukać pracy. Wielu ukraińskich pracowników wyjechało. Mamy rynek gastronomiczny, hotelowy, do miejskich szpitali jesteśmy w stanie przyjąć od razu 200 pielęgniarek, o ile rząd się zgodzi na umożliwienie im pracy bez nostryfikacji dyplomów. Nie wiem, jak się rozwinie rynek pracy, bo wzrost cen energii, gazu i paliwa przełoży się na inflację. Volkswagen wstrzymał produkcję, bo brakuje wiązek z Ukrainy. Ile czasu zajmie poukładanie takich spraw, nie wiadomo — mówi prezydent.

Gospodarskie oko utuczyło miejskie spółki
Wykorzystanie spółek miejskich do pomocy w kryzysie uchodźczym to element zarządzania nimi tak jak prywatnymi firmami. Prezydent twierdzi, że w takim podejściu pomogła mu praca dla Jana Kulczyka.
— Nie wykorzystujemy ich pieniędzy do akcji politycznych czy finansowania klubów sportowych. Wyjątkowo wypłaciliśmy dywidendę z Modertransu, producenta tramwajów, w którym MPK ma 85 proc., a miasto 15 proc., żeby zasypać dziurę w budżecie spowodowaną pandemią i brakiem wpływów z biletów komunikacji miejskiej. W spółkach nie pracują politycy, lecz menedżerowie. Nie potrzebuję „tłumacza” do czytania sprawozdań finansowych — zapewnia Jacek Jaśkowiak.
Efekty? Przez kilka lat Międzynarodowe Targi Poznańskie (MPT) ze 100 mln zł przychodów i 2 mln zł zysku doszły do 300 i 30 mln zł, przy czym 18 mln zł przychodów (przy marży na poziomie 6 mln zł) generują z nowej działalności związanej z outdoorem. Modertrans urósł podobnie — ma 130 mln zł na kapitale zapasowym i trzykrotnie większy rynek (30 proc.). Aquanet, komunalna spółka wodociągowa, została rozwinięta o firmy Terlan (budowa infrastruktury wodociągowej) i Tormel (inwestycje torowe).
— Dzięki temu bronimy się przed dyktatem firm narzucających bardzo wysoką marżę — podkreśla prezydent.
Trzeba wybrać, w co inwestować
Choć w pandemii miasto utrzymało przychody i w ubiegłym roku udało się zrealizować wszystkie planowane inwestycje (1 mld zł), to w tym trzeba zacisnąć pasa.
— Część inwestycji wykonają spółki zależne. Przekazaliśmy MPT Arenę, którą wyremontują za 340 mln zł. To idealne rozwiązanie, bo potrafią lepiej wykorzystać i zarządzać takimi obiektami. Miasto nie musi brać na siebie ciężaru kosztownego remontu, a jeśli będzie potrzebować Areny, to może ją od MPT wynająć — mówi Jacek Jaśkowiak.
Budżet w tym roku jest na podobnym poziomie jak przed pandemią: 5 mld zł.
— Wojna i wzrost cen energii elektrycznej mogą nim zachwiać, np. koszty MPK wzrosną o 20 mln zł. Dlatego wyznaczyliśmy strategiczne inwestycje — mówi prezydent.
Podstawowe kryterium to poprawa komfortu życia i impuls dla inwestycji sektora prywatnego. Pierwszy etap renowacji ul. Św. Marcin kosztował 100 mln zł, z czego 50 proc. pokryła dotacja unijna. Wartość inwestycji prywatnych w tym obszarze to obecnie około 300 mln zł. Vastint będzie realizować projekt Starej Rzeźni oddalonej o 400 m od Starego Rynku. Dlatego miasto wyremontuje nie tylko Stary Rynek, ale też uliczki między obiema atrakcjami miasta. Wokół Malty też się zmieni. Galeria handlowa zostanie zburzona, powstaną biura i mieszkania. W planach jest most pieszo-rowerowy prowadzący do Starego Rynku. Poznań od siedmiu lat inwestuje w torowiska po 30 mln zł rocznie i dziś jest na pierwszym miejscu w rankingu polskich miast pod względem prędkości tramwajów.
Modertrans na sprzedaż
Niewykluczone, że miasto zarobi na drugi etap modernizacji sieci tramwajowej, bo ogłosiło sprzedaż Modertransu. Wstępne zainteresowanie wyrazili: chińska firma CRRC, największy na świecie producent taboru kolejowego, Alstom, hiszpański CAF, który zainwestował w Solarisa, a także Polski Fundusz Rozwoju (PFR), właściciel Pesy.
— Zrobiłem wstępną wycenę i będę zadowolony z 400 mln zł, ale nie tylko cena się liczy. Modertrans powinien zbudować centrum kompetencyjne oparte na zapleczu naukowym Politechniki Poznańskiej. Prezes PFR rozumie potrzebę tworzenia dużych polskich podmiotów. Jestem otwarty na taką współpracę, ale powstałe w ten sposób przedsiębiorstwo musi funkcjonować na zdrowych biznesowych zasadach. Działalność Pesy, oferującej w przetargach bardzo niskie ceny, budzi pewne wątpliwości. Jeśli nie znajdzie się partner zgodny z naszymi oczekiwaniami, będziemy rozbudowywać Modertrans i zwiększać jego udział w rynku, a do sprzedaży wrócimy ewentualnie w kolejnych latach — mówi Jacek Jaśkowiak.