Poznań zaskarży państwo

opublikowano: 10-03-2019, 22:00

Miasto będzie domagać się od skarbu państwa zwrotu kosztów reformy oświaty. Trwa szacowanie poniesionych wydatków.

Na razie samorząd Poznania nie złożył pozwu w sądzie, ale informuje, że ma taki zamiar. Pozew ma być gotowy do końca kwietnia. Chodzi o koszty dostosowania szkół i czasu pracy nauczycieli do reformy oświaty, która zlikwidowała gimnazja. Zdaniem władz miasta, to samorządy poniosły większość wydatków związanych z dostosowaniem szkół do założeń reformy.

— To pieniądze publiczne, które można byłoby przeznaczyć na inne cele, na przykład inwestycje oświatowe czy poprawę infrastruktury. Rosną wydatki na zmiany organizacyjne, za czym nie idzie poprawa jakości kształcenia. Rządowa reforma, a właściwie „deforma” spowodowała ogromny chaos — uważa Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania.

Z wyliczeń ratusza wynika, że tylko w 2018 r. z miejskiej kasy na edukację poszło ok. 845 mln zł (bez wydatków na inwestycje i remonty), czyli o ok. 100 mln więcej niż w 2015 r. Z kolei w 2017 r. — wylicza miasto — „tylko zmiany organizacyjne, w tym dostosowanie budynków w związku z likwidacją gimnazjów i przekształceniem szkół podstawowych kosztowały ponad 7,5 mln zł”. W tym samym czasie Poznań uzyskał wsparcie rządowe na ten cel z tzw. subwencji oświatowej w wysokości ponad 700 tys. zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy