Czytasz dzięki

Pożyczki jednak idą pod nóż

opublikowano: 26-03-2020, 22:00

Przy okazji koronawirusa rząd zrobi to, co nie udało mu się przed rokiem — zredukuje rynek pożyczkowy. W pakiecie antykryzysowym ściął maksymalny koszt do 21 proc.

Kiedy przed rokiem premier Mateusz Morawiecki podjął nagłą decyzję o wprowadzeniu nowych limitów kosztów pozaodsetkowych pożyczki w wysokości 20 proc. wartości pożyczonej kwoty plus 25 proc. za każdy rok, branża pożyczkowa mówiła o końcu świata. Od 2016 r. obowiązują limity w wysokości 25 proc. plus 30 proc., a kiedy regulacja weszła w życie, rynek skurczył się o jedną czwartą. Ubiegłoroczna regulacja, pomimo usilnych starań, nie została ostatecznie przyjęta przez Sejm.

Tomasz Chróstny, prezes UOKiK, zaproponował ścięcie maksymalnego
kosztu kosztów pozaodsetkowych pożyczki do 21 proc. wartości pożyczonej kwoty.
Rząd włączył tę propozycję do tarczy antykryzysowej.
Zobacz więcej

Poparcie rządu

Tomasz Chróstny, prezes UOKiK, zaproponował ścięcie maksymalnego kosztu kosztów pozaodsetkowych pożyczki do 21 proc. wartości pożyczonej kwoty. Rząd włączył tę propozycję do tarczy antykryzysowej.

Co się odwlecze...

To, czego nie udało się zrobić wtedy, rząd chce zrealizować przy okazji kryzysu związanego z pandemią. W projekcie tarczy antykryzysowej, który wczoraj trafił do Sejmu, znalazła się propozycja UOKiK dalszego, nadzwyczajnego obniżenia kosztów pożyczki. Według propozycji Tomasza Chróstnego, prezesa urzędu, limit ma wynieść 15 proc. liczone od wartości pożyczki plus 6 proc. za każdy rok trwania umowy. Regulacja dotyczy pożyczek na dłuższe terminy. W przypadku chwilówek, do 30 dni pożyczkodawca będzie mógł doliczyć do standardowego oprocentowania (którego wysokość zmniejszy się w związku z obniżką stóp procentowych) tylko 5 proc. dodatkowych kosztów.

Dwie metody

Branża pożyczkowa alarmuje, że tak nisko ustawiony pułap doprowadzi do likwidacji znacznej części rynku, czyli do upadłości firm, a co za tym idzie spowoduje ograniczenia w dostępie do finansowania dla ludności. To scenariusz sprzeczny z oczekiwaniami UOKiK — urząd liczy, że obniżenie kosztów pożyczek zwiększy ich dostępność, bo więcej klientów będzie stać na spłatę niższej raty (po wprowadzeniu proponowanego limitu cena chwilówki 1 tys. zł na 7 dni spadnie z 256 zł do 50 zł). Jego kalkulacja jest błędna, bo koszty pozaodsetkowe zawierają m.in. koszt ryzyka — im jest ono wyższe, tym wyższa jest cena pożyczki. Limit zaproponowany przez UOKiK sprawi, że z 21 proc. będzie można pokryć ryzyko tylko w przypadku naprawdę dobrych klientów. Gorzej sytuowani, z pogmatwanąhistorią kredytową, zostaną odprawieni z kwitkiem.

Siła rażenia nowej regulacji jest tak duża, że wykracza poza branżę pożyczkową, w której pracuje kilkanaście tysięcy osób. Konsekwencje odczują tysiące pośredników finansowych, utrzymujących się w dużej mierze z prowizji od sprzedanych pożyczek. Limit uderzy też po kieszeni obligatariuszy firm pożyczkowych, które w dużym stopniu finansują się na rynku papierów dłużnych. W grę wchodzi kilkaset milionów złotych w korporacyjnych obligacjach.

Brytyjski trop

Działania UOKiK wpisują się w praktyki stosowane od ponadroku na Wyspach Brytyjskich, gdzie lokalny regulator doprowadził niemal do likwidacji rynku pożyczek pozabankowych. Stało się to jednak po serii skandali związanych z nadużyciami firm pożyczkowych i nie odbywało się w czasach ostrego kryzysu. W Polsce jakość pożyczek jest monitorowana dzięki danym przetwarzanym przez Biuro Informacji Kredytowej, które ma podpisane umowy z największymi pożyczkodawcami w zakresie przekazywania informacji o zaległościach w spłacie zadłużenia przez klientów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu