Pożyczona kadra jest tańsza

Monika Niewinowska
opublikowano: 2001-10-11 00:00

Pożyczona kadra jest tańsza

Wypożyczanie pracowników okresowych zwykło się nazywać lea-singiem pracowniczym, chociaż z pojęciem tym, w świetle obowiązujących przepisów o leasingu, tak naprawdę nie ma nic wspólnego.

Leasing pracowniczy polega na okresowym wynajmie personelu. Pozwala przedsiębiorcom swobodnie dostosowywać liczbę zatrudnionych do bieżących potrzeb. Dzięki prostej procedurze rozliczeń udaje im się w ten sposób zaoszczędzić również koszty związane z administrowaniem procesów kadrowych.

Usługa ta została do nas sprowadzona przez zachodnie koncerny handlowe, przyzwyczajone do korzystania z niej w krajach swojego pochodzenia, gdzie zyskała bardzo dużą popularność. Obecnie leasing pracowników staje się coraz bardziej popularny również wśród polskich przedsiębiorców.

Pracodawcy twierdzą, że sztywne, wręcz archaiczne przepisy budzą ich obawy przed zatrudnieniem nowych pracowników.

— Zły kodeks pracy jest powodem rosnącego bezrobocia. Przedsiębiorcy obawiają się, że w przypadku dekoniunktury nadmiar pracowników okaże się balastem, z którym firma po prostu sobie nie poradzi. Aby uniknąć takiej sytuacji, rezygnują z zatrudniania dodatkowych pracowników w okresach wzmożonej działalności — mówi Mariusz Filipkowski, prezes Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Ełku.

Wyspecjalizowane w tej dziedzinie firmy zajmują się wypożyczaniem pracowników przedsiębiorstwom zgłaszającym takie zapotrzebowanie. Przejmują one wszystkie obowiązki formalne związane z zatrudnieniem pracownika, klient zaś rozlicza się z nimi jedynie za pomocą faktury.

— Leasingujemy pracowników do produkcji opon rowerowych. Sezon na te produkty trwa od wiosny do jesieni. W okresie zimowym konieczna jest więc znaczna redukcja liczby osób zatrudnionych w tym dziale. Leasing pracowniczy okazał się dla nas idealnym rozwiązaniem. Pozyskiwanie pracowników w ten sposób daje nam poczucie bezpieczeństwa i pewne korzyści finansowe — twierdzi Jacek Szklarek z firmy Dębica.

Pracownik szeregowy...

Leasing pracowniczy dotyczy głównie wynajmu osób na stanowiska nie wymagające wiedzy specjalistycznej. Trudno sobie wyobrazić, że firma wynajmowałaby w okresie urlopowym np. dyrektorów działów, jednak możliwość uzupełnienia w ten sposób zespołu kasjerek w hipermarkecie nie budzi żadnych wątpliwości.

— W placówkach handlowych typu hipermarket zdarzają się znaczne wahania natężenia popytu. Właśnie dlatego podpisaliśmy stałą umowę z firmą oferującą leasing pracowniczy. Takie regulowanie liczby pracowników szeregowych pozwala na dużą elastyczność i znacznie redukuje koszty obsługi zatrudnienia — tłumaczy Lidia Dei z Geant Polska.

...i specjalista

Leasing pracowniczy pozwala też na wynajem pracowników o specjalistycznych umiejętnościach, jak tłumacz, spawacz czy kierowca samochodu ciężarowego.

— Wyobraźmy sobie, że w firmie zaistnieje przejściowa potrzeba zatrudnienia osoby władającej biegle językiem hiszpańskim. Jeżeli wiadomo, że będzie ona potrzebna np. przez miesiąc, trzy godziny dziennie, wówczas najwygodniej skorzystać z leasingu pracowniczego. Wynajem takiego pracownika od specjalistycznej firmy daje gwarancję jego wysokich kwalifikacji, są one bowiem weryfikowane podczas naszej rekrutacji — mówi Agnieszka Małysa, dyrektor handlowy w firmie Work Service.

Coraz więcej przedsiębiorstw traktuje leasing pracowniczy nie tylko jako sposób na swobodne gospodarowanie zasobami ludzkimi, ale również drogę do minimalizacji kosztów administracyjnych.

— Chcąc osiągnąć swobodę w dostosowywaniu liczby pracowników do aktualnych potrzeb, jaką daje nam leasing pracowniczy, musielibyśmy powiększyć dział kadr przynajmniej o kilka osób — mówi Lidia Dei.

Pojawiają się również głosy, że leasing pracowniczy powinien stać się na tyle popularny, aby firmy ograniczały stałe zatrudnienie do najbardziej kluczowych pracowników. Cała pozostała kadra mogłaby być wówczas nabywana w drodze leasingu, dzięki czemu administracja kadrowa zostałaby zredukowana do minimum.

— Moim marzeniem jest przerzucenie całości obowiązków związanych z administrowaniem kilkuset zatrudnianymi przeze mnie pracownikami na wyspecjalizowaną w tym zakresie firmę. Dodatkowa możliwość dokonywania swobodnych zmian w zatrudnieniu umożliwiłaby optymalizację działalności mojego przedsiębiorstwa — rozważa Urszula Osiak, właścicielka firmy Eko-Frania.

Monika Niewinowska

[email protected]