Praca czasowa jest formą leasingu pracowników

Tomasz Szpikowski
opublikowano: 2003-09-10 00:00

W naszej rzeczywistości gospodarczej coraz częściej spotykamy się z pojęciem leasingu pracowniczego — inaczej mówiąc pracy czasowej, która wraz z zachodnimi firmami trafiła do nas i zadomowiła się już tu na dobre. Prace legislacyjne nad sformalizowaniem tego rodzaju zatrudnienia pracowników są na ukończeniu, co oznacza wprowadzenie nowej formy zatrudniania pracowników poza umową o pracę. Dla przedsiębiorstw pojawia się możliwość obniżenia kosztów w sposób niekwestionowany przez Państwową Inspekcję Pracy oraz fiskusa.

Leasing pracowniczy jest formą wynajmu pracowników danej agencji dla podmiotu, który zleca wykonanie pewnej usługi. Wynajęte osoby wykonują określoną pracę na terenie zleceniodawcy, inaczej zwanego użytkownikiem. Za zrealizowanie zlecenia pracownicy otrzymują wynagrodzenie, a agencja prowizję.

Przedmiotem umowy zawieranej pomiędzy użytkownikiem a agencją jest zawsze określona praca wykonywana na jego terenie i pod jego dyktando.

Zalet tego rodzaju usług jest bardzo wiele, przede wszystkim ich stosowanie obniża koszty podstawowej działalności — jest to swoisty outsourcing zasobów ludzkich, niezbędnych do wytworzenia danego dobra. Wykorzystywany jest szczególnie chętnie przez firmy, w których występuje sezonowość produkcji lub tam, gdzie mamy do czynienia z towarami szybko rotującymi (logistyka, handel). Obserwujemy już takie miejsca w gospodarce, gdzie zatrudnia się 500 i więcej osób przy danej linii produkcyjnej. Przyszłością na pewno jest branża hotelarska, usługi porządkowe oraz inne miejsca, gdzie do określonych zadań tworzy się tymczasowe zespoły w strukturach macierzowych (np. budowa autostrad). Olbrzymim rynkiem jest praca biurowa, nowoczesne firmy wydzielają na zewnątrz całe sekretariaty, biura informacji dla klientów — operatorzy sieci telefonów komórkowych. Podczas wizyt delegacji zagranicznych wynajmuje się tłumaczy, kierowców czy nawet asystentki prezesów.

Praca czasowa jest tańsza, począwszy od możliwości wynajęcia pracownika nawet na kilka godzin, do wykonania określonego zadania, np. w dziale księgowości, a na permanentnym zatrudnieniu skończywszy. Firmy zyskują w ten sposób na elastyczności. W każdej chwili mogą bez żadnych kosztów zrezygnować z usługi, wówczas agencja przeniesie swojego pracownika do innej firmy. Proces selekcji i weryfikacji kadr spada w tym przypadku na barki agencji, która zgodnie z podpisaną umową daje gwarancję na wykonanie zamówionych prac.

Agencja pracy czasowej ponosi odpowiedzialność za bezpieczeństwo zatrudnionych osób, przeprowadzając obowiązkowe szkolenia w zakresie BHP i PPOŻ, powinna też ubezpieczyć pracowników w zakresie OC i NW. Istotne jest to, czy dana firma oferująca pracę czasową wpisana jest do specjalnego rejestru prowadzonego przez Ministerstwo Gospodarki — to daje pewną gwarancję wiarygodności i jej wypłacalności.

W Polsce ocenia się, że obecnie w systemie pracy czasowej, czyli inaczej leasingu pracowniczego, pracuje około 70 tys. osób rocznie. Oznacza to, że mamy do czynienia z poważnym rynkiem, działającym przeciw bezrobociu i wspierającym nowoczesne przedsiębiorstwa w walce ze skostniałym kodeksem pracy, który ma jedynie do zaoferowania zatrudnienie na czas określony i to tylko do dnia pełnej integracji z UE. Zatrudnianiem w tym systemie zajmuje się pięć dużych, ogólnopolskich agencji oraz około 50 regionalnych, działających jeszcze często bez wpisu do oficjalnego rejestru.

Praca czasowa na rynkach Europy Zachodniej jest znana prawie od piętnastu lat, w różnych okresach poszczególne kraje członkowskie tworzyły ustawodawstwo regulujące tego rodzaju formę zatrudnienia. Pierwszymi państwami, które to zrobiły, były Francja i Wielka Brytania, a ostatnim — Grecja w 1999 r. W krajach wspólnoty w tym systemie pracuje około 3 proc. aktywnych zawodowo osób — co oznaczałoby w przypadku Polski osiągnięcie, docelowo, poziomu 300 tys. miejsc pracy.

Wszystkie ustawy w tym zakresie w państwach Piętnastki muszą być zgodne z ogólną dyrektywą wydaną w 1992 r., co nie oznacza, że prawo jest wszędzie takie samo. Państwa takie jak Francja i Niemcy mają bardzo surowe podejście do możliwości zatrudnienia pracownika czasowego, zamiennie wobec tego — związanego umową o pracę. Z kolei Wielka Brytania i Holandia podchodzą do tej kwestii bardzo liberalnie, tam wskaźnik pracujących czasowo sięga nawet 6 proc. Być może dlatego tam właśnie jest najmniej bezrobotnych…

Autor jest prezesem firmy Work Service — ogólnopolskiej Agencji Pracy Tymczasowej