Praca w „Skarbie”. Czym zajmuje się dealer?

Materiał partnera
opublikowano: 2022-06-21 14:42

Rozmowa z ekspertami Banku Gospodarstwa Krajowego Jakubem Kościelskim i Piotrem Pryczkiem.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Jakub Kościelski – dealer na Rynku Międzybankowym

Jesteś dealerem na „międzybanku”. Co to oznacza?

JK: Jesteśmy tą częścią dealingu która zawiera transakcje na profesjonalnym rynku hurtowym którego uczestnikami są inne banki. Stąd nazwa „międzybank” (często też nazywany „Interbankiem”). Nasza praca polega na zapewnieniu dostępu do instrumentów finansowych naszym partnerom. Zarządzamy też ekspozycjami banku na ryzyka rynkowe – przykładem może być pozycja walutowa banku.

Jak zaczęła się Twoja kariera?

JK: Moje zainteresowania krok po kroku zmierzały w tym kierunku, wybór studiów ekonomicznych, zainteresowanie globalną gospodarką, jej zmianami, a w szczególności zmianami objawiającymi się na rynkach finansowych. W końcu uczestniczyłem w forum dealerów ACI, które skończyło się pracą tradera opcji walutowych w banku.

Jakie cechy powinien mieć dealer ?

JK: Nie ma jednego modelu dealera. Widać to po każdym takim zespole, który jest zlepkiem indywidualności o czasami skrajnie różnych charakterach i zainteresowaniach (ludzie to zresztą jedna z największych zalet tej pracy). Jest jednak cecha którą można wskazać jako pożądaną – umiejętność niezależnego myślenia. Na starcie wszyscy mamy te same informacje, indywidualna pozostaje kwestia interpretacji sytuacji i podjęcia decyzji co do działania. Z połączenia tych elementów: różnorodności i niezależności myślenia wychodzi siła dealingów – zdolność do wielowymiarowego spojrzenia na zagadnienia i stawianie czoła wyzwaniom.

Jak wygląda ścieżka kariery zawodowej dealera? Jaka wiedza jest niezbędna do pracy w dealing roomie?

JK: Ścieżka to klasyczne „learning by doing”. Karierę zaczyna się od pracy junior dealera wspierającego zespół. Wykonując kolejne zadania związane z danym rynkiem uczymy się zarówno teorii, konwencji, języka jak i zaczynamy wyczuwać dynamikę rynku. Mamy szansę obserwować innych przy pracy i zaczynamy budować swoją listę patentów na radzenie sobie z typowymi problemami – takimi jak nadmiar informacji czy duża zmienność sytuacji. Najczęściej na starcie wymagana jest wiedza z ekonomii zapewniająca wspólną bazę do komunikacji, ale nie musi to być sformalizowane wykształcenie ekonomiczne. Znam świetnych dealerów z dyplomami z fizyki, którzy z ekonomii i finansów dokształcali się w własnym zakresie.

Do czego można porównać pracę dealera?

JK: Największe podobieństwo w charakterystyce pracy dostrzegam z pracą kontrolerów ruchu lotniczego: wielowymiarowe problemy, dużo aktorów w układance bieżącej sytuacji, potrzeba natychmiastowej reakcji, zmienne natężenie pracy, brak możliwości powtórki oraz duża odpowiedzialność (choć oczywiście mówimy tu o innym wymiarze odpowiedzialności).

standret

Piotr Pryczek – dealer korporacyjny

Pracujesz na stanowisku dealera korporacyjnego, jak zaczęła się Twoja przygoda z bankowością?

PP: zajmuje stanowisko Starszego Dealera Korporacyjnego. Pracę w dealing roomie rozpocząłem w 2009 roku, zaraz po studiach, jako świeżo upieczony absolwent uczelni ekonomicznej. Jednak zanim to się stało, zdobywałem doświadczenie, jako doradca klienta poza murami BGK. Bardzo cenię ten czas, ponieważ wziąłem udział w programie rozwojowym pracowników sieci sprzedaży, który mocno rozwinął we mnie umiejętności sprzedażowe. Poza tym był to czas intensywnych szkoleń, dzięki którym lepiej poznałem biznes i rynek bankowy w Polsce.

Już w czasie studiów interesował mnie rynek instrumentów pochodnych, zabezpieczeń, transakcji walutowych. Oczywiście posiadałem swój prywatny rachunek maklerski. Chętnie brałem udział w zajęciach z analizy technicznej czy fundamentalnej. Po udziale w programie rozwojowym wziąłem udział w rekrutacji wewnętrznej na stanowisko junior dealera. Miałem to szczęście, że cały proces zakończył się dla mnie pomyślnie.

Jak wyglądał u Ciebie ten proces?

PP: Wspominam go bardzo pozytywnie. Musiałem przejść serię testów sprawdzających moje umiejętności matematyczne, logiczne, następnie odbyłem rozmowę z przedstawicielem HR, a na końcu z moim przyszłym szefem - dyrektorem sprzedaży a jednocześnie doktorem ekonomii i wykładowcą na jednej z warszawskich uczelni. Ale ścieżki karier wśród dealerów są bardzo różne. Pracuje z nami koleżanka, która wygrała konkurs o produktach skarbowych organizowanych przez ACI Polska i właśnie tak rozpoczęła przygodę zawodową jako dealer. To, co mogę podpowiedzieć to, że praca w dealingu nie jest wyłącznie dedykowana dla absolwentów ekonomii, choć warto znać się na liczbach i zasadach funkcjonowania rynków.

Na czym polega Twoja praca i czy można się w niej nudzić?

PP: Zdecydowanie nie można, choć bywa powtarzalna. Praca dealera sales znacząco zmieniła swój charakter na przestrzeni ostatnich lat. Przełomem był kryzys finansowy i jego następstwa. Zmianie uległy wymagania biznesowe, oczekiwania partnerów, ale też regulacje rynkowe, które mocno usystematyzowały proponowane rozwiązania. Wcześniej dealerzy mogli przygotowywać bardziej rozbudowane rozwiązania pod potrzeby kontrahentów, obecnie również staramy się spełniać te oczekiwania, jednak nasze możliwości są bardziej ograniczone. W naszej pracy stawiamy na transparentność i przejrzystość rozwiązań, w których zabezpieczamy m.in. ryzyka kursów walutowych czy stóp procentowych. Bardzo ważne jest aby partner biznesowy rozumiał zasady i to na jakie warunki się umawiamy.

Jak wygląda taki kontakt z biznesem?

PP: Na co dzień współpracujemy w zakresie wymiany walutowej, zapewnieniu płynności - poprzez zawieranie wysokokwotowych lokat negocjowanych, transakcji repo, BSB czy obrót papierami wartościowymi. Cała współpraca odbywa się głównie zdalnie, dlatego zawsze żartowaliśmy w zespole, że praca zdalna to dla nas standard, ponieważ cały czas podstawowym narzędziem w naszej pracy pozostaje konsola telefoniczna, choć w tym zakresie urządzenia bardzo się rozwinęły. W filmach często widzimy potężny aparat telefoniczny z kilkoma słuchawkami stojący na biurku dealera, obecnie jest to cyfrowe narzędzie dostępne z pulpitu komputera.

Czy dealer korporacyjny również pracuje na „międzybanku”?

PP: Nie, wyłącznie współpracuję z międzybankiem. Każda transakcja zawierana z partnerem biznesowym wiąże się z potrzebą uzyskania przeze mnie tak zwanej ceny wewnętrznej, czyli kwotowania ceny danego instrumentu uzyskanego z rynku międzybankowego. Jeżeli ktoś z Was czytał o emocjach w pracy dealera to właśnie rodzą się w tym miejscu – w czasie kiedy partner banku chce zrealizować transakcję i prosi o cenę danego instrumentu finansowego – załóżmy kursu EUR/PLN o wysokim nominale transakcji, a trader (pracownik międzybanku) w trakcie mojej rozmowy z klientem kilkakrotnie zmienia kwotowanie wewnętrzne kursu.

Czy dealerzy mają swój żargon, który ułatwia im pracę?

PP: O tak, jest tego dużo. Dla większości ludzi nasze określenia są niezrozumiałe, ale dla nas – to duże ułatwienie pozwalające szybciej zamykać transakcje. Rynek finansowy jest bardzo dynamiczny, więc w każdej minucie ceny mogą się zmieniać. Mamy na przykład takie określenie "pips", czyli określenie dla jednej dziesięciotysięcznej kursu walutowego - niby niewiele ale dla wielomilionowych transakcji ma to wielkie znaczenie. Myślę, że mogę wymienić wiele przykładów jak bid, offer, mine, yours, figura, krzywa, par, ON, TN, spot, ale nie mamy na to tyle czasu.

Co najbardziej lubisz w swojej pracy?

PP: To trudne pytanie. Myślę, że jak w każdej pracy najbardziej istotnym czynnikiem jest zespół. W BGK atmosfera w dealingu jest absolutnie wyjątkowa, choć szereg w nim indywidualności. Bardzo to sobie cenię. Oczywiście dostęp do bieżących informacji, systemów Bloomberg, Reuters, codzienne spotkania z ekonomistami, emocje przed publikacją danych fundamentalnych, poznawanie różnorodnych biznesów prowadzonych przez partnerów banku, czy wdrażanie rozwiązań finansowych. To również elementy, które wpływają na postrzeganie pracy dealera jako fantastycznej, pełnej emocji przygody z rynkami finansowymi. Czas tu biegnie wyjątkowo szybko.

Materiał partnera: Bank Gospodarstwa Krajowego