Pracodawcy obawiają się odpływu Ukraińców

Bartłomiej Mayer
opublikowano: 06-11-2018, 22:00

Spodziewany odpływ ukraińskich pracowników z Polski oznacza realny spadek PKB — alarmuje ZPP.

Przedstawiciele Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) obawiają się skutków otwarcia się niemieckiego rynku pracy na osoby zza wschodniej granicy Unii Europejskiej. Prace nad takim rozwiązaniem trwają i zmiany legislacyjne mogą być wprowadzone już w przyszłym roku.

— W ramach szybkiej i prostej procedury Niemcy będą uznawać kwalifikacje zdobyte poza Unią, zachęcając do podjęcia u nich pracy, a także oferować wsparcie w nauce języka — tłumaczy Katarzyna Niemyjska, dyrektor Departamentu Prawa i Legislacji ZPP.

Takie działania już podejmują.

— Instytut Goethego uruchamia kursy niemieckiego na Ukrainie i Białorusi, a być może za chwilę będzie to robił także w Polsce — mówi Tomasz Wróblewski, prezes Warsaw Enterprise Institute, eksperckiego zaplecza ZPP.

Skutkiem może być wyjazd z Polski nawet setki tysięcy pracujących u nas Ukraińców. Według badań ankietowych, na które powołuje się ZPP, podjęcie takiego kroku poważnie rozważa ich 0,5 mln. To aż jedna trzecia przybyszów z Ukrainy, którzy są zatrudnieni w polskich firmach — szacuje się bowiem, że jest ich około 1,5 mln. Pracodawcy mówią więc o czarnym scenariuszu. Byłby on czarny nie tylko dla nich, ale także dla całej polskiej gospodarki.

— W wariancie zakładającym odpływ z rynku pracy 500 tys. ukraińskich imigrantów, a myślę, że to umiarkowane szacunki, potencjalny uszczerbek naszego PKB wyniesie 1,6 proc. To stanowiłoby aż jedną trzecią dynamiki wzrostu polskiej gospodarki w zeszłym roku — mówi Jakub Bińkowski, sekretarz Departamentu Prawa i Legislacji ZPP, dodając, że strata będzie tym dotkliwsza w obliczu spodziewanego spowolnienia gospodarczego.

ZPP już od ponad dwóch lat apeluje o stworzenie spójnej polityki migracyjnej, która polegałaby na maksymalnym uproszczeniu procedur zatrudniania obywateli Ukrainy i innych państw, których przedstawiciele już pracują w Polsce. Kolejnym krokiem byłoby stworzenie przejrzystej ścieżki uzyskania prawa stałego pobytu dla imigrantów zza wschodniej granicy, a następnie także obywatelstwa. To wymóg ekonomiczny, bowiem — jak wynika z szacunków Narodowej Rady Ludnościowej — by utrzymać dotychczasowe tempo rozwoju gospodarczego, nasz kraj powinien do 2050 r. przyjąć aż 5 mln imigrantów zarobkowych. Polskie władze muszą wię bardzo pilnie podjąć kroki, aby zahamować rosnący deficyt rąk do pracy i odwrócić trend. Problem w tym, że dotychczas — jak argumentuje ZPP — niewiele w tej sprawie się robi.

— To już nie jest apel, to oskarżenie rządu — mówi Tomasz Wróblewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Pracodawcy obawiają się odpływu Ukraińców