"Na jednego emeryta pracują dziś trzy osoby, a w pokoleniu naszych dzieci będzie to 1,5 osoby. Musimy więc sami oszczędzać na nasze przyszłe emerytury" – podkreślał ekspert PKPP Lewiatan Jeremi Mordasewicz. Jego zdaniem efektywne oszczędzanie możliwe jest tylko w funduszach emerytalnych, nie w ZUS.
„Jeżeli nie chcemy naszych dzieci obciążyć nadmiernym podatkiem i
jednocześnie nie chcemy mieć głodowych emerytur, to połowa naszej emerytury
powinna pochodzić z systemu repartycyjnego, czyli od naszych dzieci, a połowa z
naszych oszczędności” - powiedział Mordasewicz. Wyjaśnił, że tylko OFE
zamieniają oszczędności w inwestycje i "tworzą wartość dodaną".
Mordasewicz podkreślił, że sam rząd w uzasadnieniu do projektu zmian w
systemie emerytalnym wskazuje, iż stopa zwrotu wypracowana przez OFE w
przeszłości była "wyższa niż zysk z obligacji państwowych, z długoterminowych
lokat bankowych". „Nie oskarżajmy więc OFE o to, że źle pomnażają nasze
pieniądze” - dodał.
Ekspert Lewiatana odniósł się też do przewidzianego w rządowym projekcie
założenia wzrostu zaangażowania OFE w akcje - z obecnych maksymalnie 40 proc. do
90 proc. „To jest jednak niemożliwe, gdyż pociągałoby za sobą zbyt duże ryzyko.
Można mówić najwyżej o ok. 60-70 proc. zaangażowania w akcje i to pod warunkiem,
że wprowadzimy fundusze o zróżnicowanym sposobie inwestowania, dostosowanym do
fazy życia. Dla ludzi młodych byłyby to inwestycje bardziej agresywne, dla
starszych - bezpieczne” - powiedział.
W opinii innego przedstawiciela organizacji pracodawców, wiceprezesa
Business Centre Club Zbigniewa Żurka, przeprowadzana obecnie przez rząd reforma
systemu emerytalnego jest zła przede wszystkim dlatego, że nie reformuje
finansów publicznych. "Rząd nie przeprowadza też tak naprawdę reformy
emerytalnej. To, co robi, jest jedynie zmianą alokacji środków przyszłych
emerytów”.
Zdaniem Żurka rząd powinien zająć się np. reformami KRUS i emerytur
mundurowych, wydłużaniem wieku emerytalnego, uszczelnieniem systemu nienależnych
zwolnień lekarskich.
Rządowy projekt zmian przewiduje, że składka do OFE zostanie zmniejszona
z 7,3 proc. do 2,3 proc., potem będzie stopniowo wzrastać, by w 2017 r. osiągnąć
3,5 proc. Pozostała część składki, która zamiast do OFE zostanie przekazana do
ZUS, trafi na specjalne indywidualne subkonta. Od 2012 r. osoby dodatkowo
oszczędzające na emeryturę będą mogły korzystać z 4 proc. ulgi w podatku
dochodowym. Obecnie projektem zajmuje się komisja finansów
publicznych.