Pracodawcy walczą o 48 miesięcy

12-02-2015, 00:00

PIP będzie mogła wystąpić do sądu, gdy oceni, że umowę czasową wydłużono bezpodstawnie. Pracodawcom się to nie podoba.

Pracodawcy wciąż uważają, że umowa o pracę na czas określony mogłaby trwać nawet 48 miesięcy — a w niektórych przypadkach wręcz powinna. Minister pracy nie zmienia zdania i w projekcie noweli kodeksu pracy podtrzymuje limit niższy — 33 miesięcy. Na razie projekt jest przedmiotem konsultacji i uzgodnień. Do Sejmu prawdopodobnie trafi w kwietniu. Proponowana w nim zmiana dotycząca umów terminowych wprowadziłaby ograniczenie, którego obecnie kodeks pracy nie przewiduje. Zastrzega on, że z jednym pracownikiem można zawrzeć maksymalnie dwie takie umowy z rzędu, a trzecia kolejna przekształca się w zatrudnienie stałe. Jednak nie określa, jak długo umowa czasowa może trwać. Według resortu pracy, takie regulacje są nadużywane, w ten sposób wiele osób pracuje przez wiele lat. Projekt zapowiada utrzymanie limitu liczby umów czasowych zawieranych z tym samym pracownikiem. Dopuszcza zawarcie maksymalnie trzech, przy czym wspomniana granica 33 miesięcy miałaby obejmować je łącznie. Po tym czasie stosunek pracy przekształcałby się w bezterminowy.

— Takie usztywnienie przepisów może okazać się niekorzystne dla samych zatrudnionych. Zamiast przyczynić się do spadku umów okresowych, może wywołać zjawisko tzw. ucieczki od prawa pracy i wzrost zatrudnienia pozapracowniczego — ocenia Wioletta Żukowska, ekspert ds. prawa pracy Pracodawców RP.

Dlatego pracodawcy proponują wyższy limit, 48 miesięcy. Projekt dopuszcza możliwość zawarcia umowy czasowej na dłużej niż 33 miesiące, jednak według przedsiębiorców tej możliwości nie określono precyzyjnie. Cytując projekt, zwracają uwagę, że warunkiem skorzystania z tego uprawnienia ma być „rzeczywiste zapotrzebowanie o charakterze okresowym oraz, gdy jest ono właściwe i konieczne w tym zakresie”. W ocenie Pracodawców RP, taki przepis może być rozmaicie interpretowany. Ponadto, projekt przewiduje upoważnienie Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) do występowania z powództwem o ustalenie, czy w związku z niespełnieniem tego warunku doszło do zawarcia umowy bezterminowej.

— Tym samym inspekcja pracy miałaby prawo do kwestionowania polityki zatrudnienia pracodawców oraz oceniania konieczności zawarcia umowy danego rodzaju — podkreśla Wioletta Żukowska. Jak mówi, mogłoby się to przyczynić do jeszcze większego „zakorkowania” sądów pracy. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Pracodawcy walczą o 48 miesięcy