Pracownicy boją się cięć w płacach

Iwona JackowskaIwona Jackowska
opublikowano: 2020-04-05 22:00

W razie spadku obrotów z powodu epidemii pracodawca może zmienić warunki zatrudnienia, ale za porozumieniem z zatrudnionymi.

W obliczu kryzysu, który zaczyna dotykać firmy w związku z epidemią, coraz głośniej wybrzmiewa lęk o trudności z utrzymaniem zatrudnienia i poziomu dotychczasowych pensji. Z badania przeprowadzonego przez IMAS International na zlecenie Krajowego Rejestru Długów (KRD) Biura Informacji Gospodarczej wynika, że 59 proc. ankietowanych pracowników obawia się zmniejszenia swoich wynagrodzeń, natomiast 38 proc. lęka się o utratę pracy. Jednocześnie 50 proc. respondentów stwierdza, że ich pracodawcy obecnie nie sygnalizują problemów z wypłatą pełnych wynagrodzeń na skutek pandemii koronawirusa. Takie sygnały otrzymuje 19 proc. badanych, a tylko 7 proc. przyznaje zdecydowanie, że tak jest.

Adam Łącki, prezes KRD
Adam Łącki, prezes KRD

Strach przed utratą pracy jest odwrotnie proporcjonalny do wielkości firmy, w której ankietowani pracują. Takie obawy zgłasza 48 proc. zatrudnionych w mikroprzedsiębiorstwach, a 32 proc. — w dużych firmach. Podobnie jest wyrażany lęk o redukcję pensji (odpowiednio 68 proc. i 54 proc. wskazań). 57 proc. uczestników badania pod koniec marca deklarowało, że pracują normalnie, jak dotychczas, a 14 proc. wykonuje swoje obowiązki zawodowe zdalnie.

— Przedsiębiorcy mają świadomość, że epidemia się skończy i wtedy będą potrzebowali pracowników. Jeśli teraz ich zwolnią, za chwilę mogą zniknąć z rynku, gdy gospodarka ożyje — komentuje Adam Łącki, prezes KRD.

Dla utrzymania miejsc pracy obowiązujące od 1 kwietnia przepisy tzw. tarczy antykryzysowej (Dziennik Ustaw, poz. nr 568) przewidują m.in. możliwość obniżenia wynagrodzenia o nie więcej niż 50 proc., przy czym maksymalnie do kwoty ustawowej minimalnej płacy, która w tym roku wynosi 2600 zł. Firmy uzyskały do tego prawo w przypadku powstałego u nich przestoju ekonomicznego. Może być on także podstawą do obniżenia wymiaru czasu pracy o jedną piątą (nie więcej niż do pół etatu), a w takim przypadku płace też nie mogą być niższe niż minimalna pensja. Jest też inna regulacja, która może wpłynąć na wysokość zarobków w czasie kryzysu w celu utrzymania zatrudnienia. Gdy firmie spadną obroty, ma ona prawo wprowadzić mniej korzystne warunki zatrudnienia niż obecnie wynikają z umów o pracę zawartych z pracownikami. Nie wolno jej zrobić tego jednostronnie. Potrzebne jest w tej sprawie porozumienie, w którym należy określić zakres i czas stosowania ograniczeń.

Jak wyjaśniają prawnicy z kancelarii Ożóg Tomczykowski, porozumienie należy zawrzeć ze związkami zawodowymi. Jeżeli w przedsiębiorstwie nie działa organizacja związkowa, ustalenia w tych sprawach pracodawca musi przyjąć wspólnie z przedstawicielami pracowników wyłonionymi w trybie przyjętym w danej firmie. Kopię porozumienia ma przekazać inspekcji pracy w ciągu pięciu dni roboczych od jego zawarcia.