Pracownicy chcą przejąć stery w PLL LOT

Małgorzata Grzegorczyk
19-08-2011, 00:00

Aby wziąć udział w prywatyzacji, związki muszą rozmawiać z zarządem. Do tej pory było z tym kiepsko.

Związkowcy założyli spółkę, mają inwestorów i chcą przejąć narodowego przewoźnika

Aby wziąć udział w prywatyzacji, związki muszą rozmawiać z zarządem. Do tej pory było z tym kiepsko.

Poszukiwanie inwestora dla PLL LOT trwa od dziesięciu lat, gdy zbankrutował Swiss- air. Pracownicy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Na początku kwietnia dwa związki zawodowe, pięciu związkowców i dwie osoby fizyczne założyły LOT Air.

— Jako spółka pracownicza możemy za zgodą ministra skarbu złożyć ofertę na zakup spółki lub jej części, tak jak inne podmioty na rynku. Poza tym, gdyby LOT zbankrutował, mamy pierwszeństwo przy nabyciu — tłumaczy Joanna Modzelewska, przewodnicząca-pełnomocnik zarządu Związku Zawodowego Pilotów Liniowych PLL LOT i członek zarządu LOT Air.

Spółka rośnie w siłę — podobno jej udziały chce kupić kilkuset pracowników.

Mają plan

LOT Air liczy, że bankructwa nie będzie, i ma pomysł, jak uratować spółkę: proponuje prywatyzację pracowniczą.

— Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) najpierw chciało sprzedać LOT inwestorowi. Ale kiedy wystąpiliśmy do resortu z propozycją prywatyzacji pracowniczej, wiceminister Zdzisław Gawlik wycofał się z poprzednich planów. Powiedział, że kapitał zakładowy spółki ma zostać podwyższony, a takimi transakcjami zajmuje się zarząd, do którego nas odesłał. Wystosowaliśmy do zarządu pismo z wieloma propozycjami współpracy, w tym prywatyzacji — mówi Joanna Modzelewska.

Rzecznik MSP zapewnia, że LOT Air może złożyć ofertę.

— Jednak jest zbyt wcześnie, by mówić, jak duże podwyższenie kapitału wchodzi w grę. Na pewno w pierwszym etapie nie będzie to pakiet kontrolny. Trwa etap składania ofert do doradcy, czyli Morgan Stanley. W tym roku chcemy zacząć bardziej konkretne rozmowy poprzedzające składanie ofert — mówi Maciej Wewiór, rzecznik MSP.

Związkowcy uważają, że mogą złożyć atrakcyjną ofertę.

— Nie mogę ujawnić nazw ani wysokości ewentualnych inwestycji, ale mamy kilku zainteresowanych inwestorów. W grę wchodzi wejście kapitałowe do spółki LOT Air, która następnie mogłaby objąć udziały w PLL LOT. Mamy na myśli przejęcie większościowych udziałów. Ale wszystko może się zmienić — zaznacza przedstawicielka LOT Air.

Są turbulencje

Andrzej Kozłowski z biura prasowego PLL LOT twierdzi, że zarząd już odpisał na propozycje LOT Air. Odpowiedź była podobno częściowa, a na dodatek na czas rozmów zarząd zobowiązał spółkę pracowniczą do poufności. Trudno sobie wyobrazić, jak te dwie strony mogą się dogadać. Przedstawiciele LOT Air skarżą się, że LOT stara się pozbawić ich nazwy spółki i adresu (ten sam co PLL LOT). Jednocześnie wciąż trwa spór zbiorowy.

— Pracownicy chętnie przeznaczyliby część wynagrodzeń na zakup akcji PLL LOT. Tyle że w 2009 r. zarząd obciął pensje o 20 proc. Trwa sprawa sądowa. Pod koniec 2010 r., gdy prezesem został Marcin Piróg, zaproponowaliśmy, żeby zarząd wycofał się z wypowiedzenia układu zbiorowego i przywrócił pensje. Prezes stwierdził, że to wykluczone — mówi Joanna Modzelewska.

Dotychczas zarząd i Związek Zawodowy Personelu Pokładowego nie zawarły porozumienia, które kończyłoby trwający od 2008 r. spór zbiorowy i kolejne referenda strajkowe. 5 lipca zarząd podpisał porozumienie z ZZPP, NSZZ Solidarność i Związkiem Zawodowym Pracowników PLL LOT, ale 13 lipca ZZPP wezwał zarząd LOT do podpisania protokołu rozbieżności, co zarząd odrzucił.

Dokapitalizowanie LOT jest pilne, bo przewoźnikowi brakuje gotówki. Firma sprzedaje kolejne spółki (LOT Catering, LOT Services, bezskutecznie próbowała sprzedać LOT AMS, a w planach są GTL-LOT i WRO-LOT świadczące usługi lotniskowe w Katowicach i we Wrocławiu).

Okiem przedsiębiorcy

Wyłóżcie karty na stół

Sebastian Mikosz, były prezes PLL LOT

Dobrze, że coś się dzieje wokół LOT, bo podniesienie kapitału będzie dla spółki bardzo dobre. Mam jednak wątpliwości, czy plany spółki pracowniczej są realne. Spółka ma podobno inwestora. Ale po co temu inwestorowi potrzebne jest pośrednictwo spółki pracowniczej? Dlaczego sam nie zwróci się do MSP? To musi być ktoś poważny, bo nie można podchodzić do LOT, mając w kieszeni mniej niż 0,5 mld zł. Gdy byłem prezesem LOT, dostałem podobną propozycję od pracowników LGS. Oni też mówili, że mają spółkę pracowniczą, inwestorów, listy intencyjne. Powiedziałem: Panowie, połóżcie ofertę na stół. Nigdy jej nie zobaczyłem.

Co innego, gdyby to był wykup menedżerski i grupa kadry zarządzającej zgłosiła się do MSP, powiedziała, że fundusz inwestycyjny pożyczy kilkaset milionów, a oni zwrócą pożyczkę z zysków spółki.

Nie sądzę, żeby był kłopot ze znalezieniem inwestora dla LOT. LOT Air nie będzie jedynym oferentem.

na początek — zmniejszyć stratę

W 2010 r. LOT miał 160 mln zł straty operacyjnej. Przewiózł 4,5 mln pasażerów, o 0,5 mln więcej niż w 2009 r. i zwiększył udział w rynku do 30 proc. Na koniec 2010 r. zatrudniał 2305 pracowników wobec 3470 rok wcześniej. Po pierwszym półroczu miał 123,3 mln zł zysku netto (rok temu 151,5 mln zł straty), ale na działalności podstawowej strata sięgnęła 119,6 mln zł (rok temu było o 32 mln zł gorzej). Plany na ten rok to 5 mln pasażerów i ograniczenie straty do 54 mln zł.

Długi LOT szacuje się na 1,5 mld zł. Tylko przez niekorzystne opcje paliwowe spółka straciła w 2008 r. 721 mln zł. Majątek LOT

szacowany jest na 530 mln zł, w tym 170 mln zł w postaci nieruchomości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Pracownicy chcą przejąć stery w PLL LOT