Prąd powinien być dostępny od ręki

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2014-07-28 00:00

Inwestycje: W Polsce czasem łatwiej jest postawić fabrykę, niż podpiąć ją do sieci energetycznej. Skrócenie biurokratycznej męki pomogłoby gospodarce

Fabryka już prawie gotowa, załoga skompletowana, pierwsi odbiorcy na produkty dogadani, ale… produkcja stoi. Nie ma prądu. Nie da się uruchomić maszyn i z całej inwestycji nici, firma miesiącami czeka na podpięcie do sieci energetycznej. Wbrew pozorom to nie jakiś absurdalny, wyjątkowy przypadek. W Polsce problem z uzyskaniem przez przedsiębiorców dostępu do elektryczności jest dosyć powszechny i — zdaniem Banku Światowego — może ograniczać konkurencyjność całej gospodarki.

FOT. ISTOCK

Jak wynika z raportu Doing Business, przygotowywanego co roku przez Bank Światowy, w Polsce statystyczna firma czeka na podłączenie do sieci energetycznej 161 dni (tylko w pięciu krajach UE trwa to dłużej) i musi przez ten czas przejść przez sześć odrębnych procedur biurokratycznych. Na 189 państw świata pod względem łatwości podpinania się firm do źródła prądu Polska została sklasyfikowana na 137. miejscu. Co zrobić, aby w przyszłości było łatwiej?

Droga przez mękę

Problemy firm zaczynają się już na samym początku starania się o dostęp inwestycji do sieci — kiedy składa ona do operatora energetycznego wniosek o przyłączenie.

— Problemem mogą być wymagania operatorów dotyczące dokumentów, które odbiorca energii musi przygotować. Przeciętny klient często ma z tym trudności, musi więc uzupełniać dokumentację, co dodatkowo wydłuża proces — przekonuje Jakub Tomczak, ekspert w firmie doradczej EY.

Te kłopoty to jednak dopiero rozgrzewka przed prawdziwymi wyzwaniami, jakie czekają przedsiębiorcę. Kiedy już operator wyda warunki przyłączenia, a klient podpisze umowę, rozpoczynają się przygotowania biurokratyczne. Trzeba uzyskać prawny dostęp do pobliskich gruntów i zdobyć niezbędne pozwolenia z kilku urzędów. Eksperci podkreślają, że zwykle to właśnie ten etap — a nie same prace instalacyjne — sprawia najwięcej problemów i trwa przez to najdłużej.

— W przypadku większości inwestycji przyłączenia przed przystąpieniem do realizacji konieczne jest dopełnienie procedur administracyjnych, związanych np. z prawem budowlanym — tłumaczyAgnieszka Głośniewska z Urzędu Regulacji Energetyki.

Sąsiedzkie utarczki

W pierwszej kolejności firma energetyczna musi uzyskać zgodę od właścicieli sąsiednich nieruchomości, na których konieczne będzie prowadzenie prac budowlanych. W zdecydownej większości przypadków podłączenie fabryki czy magazynu do sieci wymaga sporej ingerencji u sąsiadów. Trzeba więc albo przekonać ich, by zgodzili się na prace, lub zdobyć stosowną decyzję administracyną.

— Trzeba uzyskać prawo do dysponowania gruntem lub inną nieruchomością, aby móc tam umiejscowić konieczne urządzenia elektroenergetyczne, np. sieci, stacje transformatorowe, złącza itp. W mojej ocenie, właśnie ten proces jest podstawową przyczyną długiego czasu realizacji przyłączenia — mówi Marek Woszczyk, prezes PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

Mamy szczęście, jeśli sąsiedzi po krótkich negocjacjach dobrowolnie zgodzą się na ingerencję. W wielu przypadkach sprawa nie jest jednak tak prosta. Często nie udaje się osiągnąć porozumienia. — Powstaje spór między przedsiębiorstwem elektroenergetycznym a właścicielem gruntu i sprawa trafia do sądu. Proces i oczekiwanie na wyrok znacząco wydłużają proces przyłączenia do sieci — mówi Jakub Tomczak. Ponadto, często sytuacja prawna terenów jest tak skomplikowana, że nie wiadomo, kto dysponuje prawami do nieruchomości. Zdarza się też, że przedstawicielom operatora trudno się skontaktować z właścicielami.

— Wiele nieruchomości ma tak niejasny status prawny, że w praktyce nie da się postawić na nich infrastruktury przesyłowej. Często znacząco komplikuje to inwestycję, np. operator zmuszony jest zmienić bieg sieci, znacznie ją wydłużając — mówi Agnieszka Głośniewska. A trzeba pamiętać, że takich spraw do załatwienia operator ma czasem kilkadziesiąt.

Prawny miszmasz

Jeśli już uda nam się dogadać z sąsiadami lub uzyskać administracyjne prawo do dysponowania ich gruntami, nie jest to jeszcze koniec biurokratycznej drogi. Teraz operator musi dostać wszelkie konieczne pozwolenia na prace budowlane. Z punktu widzenia prawa, stawianie transformatora to taka sama inwestycja jak postawienie fabryki czy magazynu — takie projekty muszą być zaakceptowane przez rzeszę urzędników.

— Operator musi przeprowadzić wiele procedur, aby przystąpić do robót. Musi np. otrzymać pozwolenie na budowę stacji transformatorowej czy zajęcie pasa drogowego, aby wykonawcy inwestycji mogli położyć linię. W przypadku dużych projektów zbieranie tych zezwoleń może trwać miesiącami — mówi Jakub Tomczak.

W praktyce ważną barierą, która wydłuża całą procedurę, jest niejednoznaczne prawo.

— Występują istotne różnice między przepisami prawa budowlanego a energetycznego. Taka sytuacja sprawia, że urzędnicy mogą różnie interpretować te przepisy — tłumaczy Jarosław Bełdowski ze Szkoły Głównej Handlowej.

Chodzi np. o to, że w prawie budowlanym nie występuje pojęcie „przyłącza elektroenergetycznego”, tymczasem w prawie energetycznym i rozporządzeniach do niego jest to termin dobrze zdefiniowany.

— Niektórzy urzędnicy interpretują przyłącze jako linię energetyczną. To powoduje daleko idące konsekwencje, np. uniemożliwia skorzystanie z prawnej możliwości prowadzenia robót budowlanych według trybu „na zgłoszenie” — wyjaśnia Marek Woszczyk.

Biznes bez barier

Razem z ekspertami i przedsiębiorcami zastanawiamy się, co zrobić, żeby nad Wisłą łatwiej prowadziło się biznes i Polska awansowała w rankingu Doing Business Banku Światowego (BŚ). Bierzemy pod lupę konkretne dziedziny, które bada BŚ, a w których Polska wypada blado. Sprawdzamy, jakie bariery najbardziej doskwierają polskim przedsiębiorcom i dlaczego tak się dzieje. Podpowiadamy, co zrobić, żeby je usunąć lub ograniczyć do minimum. Dwa tygodnie temu omówiliśmy system podatkowy, teraz prześwietlamy dostępność elektryczności. W kolejnych odsłonach cyklu omówimy: pozwolenia na budowę, sądownictwo gospodarcze, prawo upadłościowe i otwieranie działalności gospodarczej.