Pranie brudów za pięć dwunasta

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2016-07-05 22:00

Wniosek o wotum nieufności wobec Antoniego Macierewicza, ministra obrony narodowej

Konstytucyjnym prawem opozycji jest wnioskowanie o wyrażenie przez Sejm wotum nieufności, zarówno całemu rządowi, jak też pojedynczemu ministrowi. Członek gabinetu dotknięty takim wnioskiem natychmiast obejmowany jest szczególną ochroną koalicji. Dlatego jeszcze nigdy w dziejach III Rzeczypospolitej żadnej opozycji nie udało się usunąć ministra. Zwłaszcza że wniosek musi zebrać co najmniej 231 głosów. Od wejścia w życie w 1997 r. Konstytucji RP najbliżej usunięcia w trybie wotum nieufności był w 2000 r. minister skarbu Emil Wąsacz, za którego odwołaniem oddano 229 głosów, ale wtedy wniosek poparła część rządzącej Akcji Wyborczej Solidarność.

Antoni Macierewicz
Łukasz Kobus/FORUM

Cały ten wstęp dotyczy także wniosku PO wobec Antoniego Macierewicza, ministra obrony narodowej.

Wczoraj został bardzo szybko rozpatrzony przez Sejm i przepadł stosunkiem głosów 166:267, przy 3 wstrzymujących się i 24 nieobecnych. Jego los okazał się zatem zwyczajny, ale okoliczności rozpatrzenia były nadzwyczajne, albowiem debata odbyła się trzy doby przed szczytem Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego. W każdej delegacji minister obrony jest drugą osobą po szefie państwa/rządu. Dyskusja w Sejmie przebiegła niezwykle ostro, co było oczywiste — i zrelacjonował ją swojej centrali każdy akredytowany w Warszawie attaché obrony każdego państwa NATO. Dlatego bez względu na to, co kto myśli o Antonim Macierewiczu, rozpatrzenie wniosku tuż przed szczytem było skrajną bezmyślnością. Posłowie PO złożyli pismo nieodpowiedzialnie 20 czerwca, ale taką samą nieodpowiedzialnością była decyzja PiS o terminie debaty. Zgodnie z regulaminem wniosek powinien zostać rozpatrzony albo 5-7 lipca, albo spokojnie na kolejnym posiedzeniu Sejmu 19-22 lipca. Widocznie czynność przywołaną w tytule obie strony uznały za politycznie opłacalną.