Prawdziwi politycy dochodzą na trzy takty

Jacek Zalewski
12-04-2006, 00:00

Jutro wieczorem zaczyna się Triduum Paschalne i wartości chrześcijańskie zepchną do kąta gry rządowe, którymi żyje rozgorączkowana klasa polityczna. Dlatego budowniczowie nowej koalicji rządowej chcieliby jeszcze przed Wielkanocą cokolwiek „rzucić” opinii publicznej — choćby parafowanie wstępnej deklaracji programowej. Co będzie zawierała? Podpowiedzi można szukać w zawartym 2 lutego pakcie „destabilizacyjnym”, który okazał się równie górnolotny co merytorycznie pusty.

Dosyć niepokojąco wyglądają deklaracje potencjalnych udziałowców rządowego sojuszu, że łączy ich wspólna wizja polityczna, jedynymi problemami są natomiast pewne, ale nie tak istotne, rozbieżności w obszarze gospodarczym. Pozwolimy sobie nieśmiało zwrócić uwagę, iż właśnie te „drugorzędne” wątki w rzeczywistości decydują o powodzeniu każdego rządu! Samą ideologią i rozliczaniem przeszłości bracia Kaczyńscy nawet swojego elektoratu nie nakarmią.

Ciekawie zapowiada się doświadczenie: ile ośrodków decyzyjnych może sprawnie zarządzać tak skomplikowanym systemem, jakim jest rząd? Dotychczas decydentem jest tylko Jarosław Kaczyński, którego zamiary w lot podchwytuje premier Kazimierz Marcinkiewicz. Tymczasem w nowym układzie liczba kapitanów przewyższy liczbę miejsc przy kole sterowym. Prezes PiS nie jest żadną władzą ani żadnym autorytetem nie tylko dla Andrzeja Leppera — który postanowił wpisać się do nazwy swojej partii — ale także dla twardego Waldemara Pawlaka. Notabene nieustępliwa postawa ludowców może być dla Kaczyńskiego ogromnym zaskoczeniem. 17-letnia historia III RP potwierdza, że pod względem pazerności na stanowiska PSL bije wszystkie pozostałe partie.

Całkowitą niewiadomą jest na razie tryb rekonstrukcji rządu — czy drogą wymiany iluś tam ministrów (może nawet... wszystkich) na wniosek pozostającego na stanowisku Kazimierza Marcinkiewicza, czy też poprzez konstruktywne wotum nieufności. Przypomnijmy, że wówczas Sejm jednym głosowaniem odwołuje dotychczasowego premiera i powołuje nowego. Krynicą wiedzy w tej sprawie są usta Jarosława Kaczyńskiego. Jeszcze niedawno kategorycznie wykluczał on myślenie o zmianie premiera, ale teraz rozpowszechnia już nieco inną wersję: „Toczą się rozmowy, sprawa w tej chwili wydaje się jasna, ale jeżeli będą jakieć zmiany, to będą państwo poinformowani”. Być może jest to kroczące przygotowywanie opinii publicznej na zmianę.

Na razie wiadomo tylko tyle, że prezes Jarosław Kaczyński chciałby dojść do politycznej satysfakcji w trzech ruchach: najpierw deklaracja programowa, potem umowa koalicyjna i wreszcie zaprzysiężenie rządu (całego lub nowych ministrów). Z deklaracją PiS i Samoobrony na dobry początek nie powinno być problemów, ale — jak to zasugerował klasyk (znaczy Leszek Miller) — prawdziwego... polityka poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale po tym, jak kończy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Prawdziwi politycy dochodzą na trzy takty