Wtorkowa sesja nie przyniosła większych zmian indeksów, co nie znaczy, że była nieciekawa. Wręcz przeciwnie, obfitowała w zwroty akcji, a huśtawka nastrojów przechylała szalę zwycięstwa w stronę to byków, to niedźwiedzi. Ostatecznie przypadło ono w udziale sprzedającym.
Początek należał do kupujących, którzy już w kilka minut po otwarciu notowań podjęli próbę sforsowania oporu wynikającego z wąskiej luki bessy z ubiegłego czwartku. Jak to jednak zwykle bywa, gwałtowny wzrost okazał się nietrwały. Amunicja szybko się wyczerpała, zaś do boju ruszyli sprzedający, doprowadzając do dużego 20-pkt spadku. Wyhamował on dokładnie na poziomie poniedziałkowego otwarcia, po czym inicjatywa znów przeszła w ręce kupujących.
Nauczeni doświadczeniem z porannej fazy sesji, inwestorzy kupowali akcje mniej gwałtownie, co oczywiście przełożyło się na czas trwania zwyżki. Po trzech godzinach WIG20 odrobił straty z małą nawiązką. Ponownie jednak nie starczyło sił do pokonania oporu i w końcówce indeksy osunęły się nieco pod kreskę. WIG20 zanotował symboliczny 0,01-proc. spadek. Wygląda na to, że poniedziałkowy wzrost jeszcze nie był prologiem rajdu Świętego Mikołaja. Sygnałem do wyścigu będzie dopiero zamknięcie luki bessy 1885-1886,6 pkt.
Z technicznego punktu widzenia powstała na wykresie WIG20 świeczka o krótkim korpusie, za to z długimi cieniami, wskazuje na wyrównane siły popytu i podaży. Trzeba jednak zauważyć, że na wzrost pracowały w zasadzie tylko dwie spółki: Telekomunikacja Polska i PKN Orlen. Pierwsza z nich notowała w ciągu dnia prawie 3-proc. wzrosty, któremu towarzyszyły olbrzymie obroty. Na zamknięciu handel podsumowano aż na ponad 200 mln zł. Dzielnie asystował jej kurs płockiej rafinerii przy dwukrotnie mniejszych, ale i tak bardzo dużych, obrotach.
Słabo sprawiły się mniejsze banki oraz KGHM, jednak podaż mierzona obrotami nie była mocna. Powiewem optymizmu można nazwać wyjście ze spadków na zero w końcówce kursów dwóch największych banków, czyli PKO BP i Pekao. Wśród mniejszych spółek piątkowo-poniedziałkowe 30-proc. zyski konsumowali akcjonariusze Elektrimu. Prawdziwy dramat przeżyli natomiast posiadacze akcji Redanu po informacji, że prezes spółki został zatrzymany przez CBŚ w związku z aferą korupcyjną w łódzkim urzędzie celnym. Kurs spółki w pewnym momencie tracił nawet 25 proc.! Afera zaszkodziła także pozostałym firmom odzieżowym — Artmanowi i LPP. Druga ze spółek broniła się przed większym spadkiem publikacją komunikatu o 38-proc. wzroście przychodów grupy w 11 miesiącach tego roku.