Prawo budowlane hamuje rozwój inwestycji w Polsce
Największymi barierami inwestycji w Polsce są nie sprzyjające przepisy oraz arbitralne rozpatrywanie spraw przez urzędników. Ponadto nadal nie została uregulowana sytuacja prawna wielu terenów, które mogłyby być atrakcyjnym miejscem do lokowania przedsięwzięć gospodarczych.
Powszechnie panuje opinia, że inwestowanie w Polsce nie jest łatwe. Powodem tego jest nie tylko arbitralne rozpatrywanie spraw przez urzędników administracji samorządowej czy państwowej, ale przede wszystkim wadliwe rozwiązania prawne oraz brak odpowiednich przepisów. Inwestorzy szczególnie narzekają na niekorzystne prawo budowlane, przepisy o zagospodarowaniu przestrzennym oraz regulacje służące ochronie środowiska.
Brak planów
Powszechnie znane są trudności w uzyskiwaniu wpisów do ksiąg wieczystych oraz problemy związane z brakiem prawnych uregulowań własnościowych terenów przewidzianych pod zabudowę, zwłaszcza w dużych miastach. Powoduje to znaczne wydłużenie procesu inwestycyjnego i obciąża przedsiębiorców dodatkowymi kosztami. Niejasny status prawny wielu atrakcyjnych miejsc pod budowę skutecznie blokuje inwestowanie.
Przedsiębiorcy uważają, że prawo budowlane, choć uchwalone niedawno, nie spełnia ich oczekiwań. Ze względu na brak w wielu przypadkach planów zagospodarowania przestrzennego nadal obowiązują uciążliwe i wydłużone procedury wydawania warunków zabudowy i zagospodarowania terenów. Sytuację pogarsza fakt, że stopniowo wygasa ważność planów miejscowych, opracowanych przed 1 maja 1995 r.
— Plany zagospodarowania stanowią fundament procesu inwestycyjnego. Ich brak skutkuje zakłóceniem ładu przestrzennego i powoduje, że trzeba wszcząć postępowanie urbanizacyjne. Uzyskanie pozwolenia na budowę bez planu zagospodarowania przestrzennego trwa dzisiaj co najmniej 2-3 lata. Jest to bardzo kosztowne ale konieczne, bo dla inwestycji podstawowe znaczenie ma odpowiednia lokalizacja. Należy lepiej motywować gminy do uchwalania planów zagospodarowania przestrzennego, tym bardziej że same też na tym korzystają — twierdzi Mieczysław Jaśkowski, prezes SAP Projekt.
Dodaje, że nierzadko jedynym wyjściem z sytuacji jest przedłużanie ważności planów opracowywanych na podstawie poprzednio obowiązującej ustawy.
— Lepiej już, aby były nie najlepsze plany zagospodarowania, niż żeby ich nie było w ogóle — uważa Mieczysław Jaśkowski.
Skomplikowane projekty
Nie jest również proste uzyskanie pozwolenia na budowę. Urzędnicy często blokują wydawanie pozwoleń na zabudowę, powołując się na zawartość projektu budowlanego i rozwiązań techniczno-budowlanych. Nierzadko bywa, że projekty budowlane, dotyczące zwłaszcza większych inwestycji, są nadmiernie szczegółowe.
Często jest to skutkiem ingerencji urzędników organów administracji architektoniczno-budowlanej, którzy starają się wpłynąć na wysoki stopień szczegółowości projektu i zgłaszają swoje propozycje do rozwiązań projektowych. Procedura zatwierdzania takich projektów wydłuża się, a przyjęte w nich drobiazgowe rozwiązania konstrukcyjne często narażają inwestorów na straty. Zmiany uzgodnione z wykonawcą wymagają ponadto ponownego zatwierdzenia przez organ administracji.
Przedsiębiorcy postulują wprowadzenie do prawa budowlanego dwóch etapów projektowania obiektu. Pierwszy etap, czyli projekt właściwy, podlegałby zatwierdzeniu przez organ administracji, natomiast drugi na opracowaniu projektu wykonawczego w zakresie niezbędnym do realizacji robót budowlanych.
Odstępstwa od rozwiązań projektu budowlanego wymagałyby decyzji o zmianie pozwolenia na budowę tylko w przypadku istotnych zmian w stosunku do zatwierdzonego przez urząd projektu, np. zmiany przeznaczenia obiektu, jego usytuowania na działce, architektury zewnętrznej. Inne zmiany byłyby konsultowane jedynie z urzędnikami i autorem projektu.
Za dużo skarg
— Barierą inwestowania w budownictwo jest nie tylko postawa urzędników, ale także organizacji ekologicznych, które często bezzasadnie oprotestowują bezpieczne dla środowiska przedsięwzięcia. Podobnie postępują „sąsiedzi” inwestycji. Podmioty te nadużywają prawa do skargi w postępowaniu administracyjnym. Dla inwestora, który na podstawie decyzji ostatecznej o pozwoleniu na budowę rozpoczął realizację inwestycji, złożenie skargi do NSA pociąga za sobą niewymierne straty ze względu na konieczność wstrzymania budowy. Tymczasem strona wnosząca skargę nie ponosi żadnych konsekwencji w przypadku oddalenie skargi przez NSA. Czasem bardziej opłaca się zawrzeć ugodę i nawet zapłacić za akceptację inwestycji, niż długo czekać na orzeczenie sądu — uważa Roman Nowicki, prezes spółki Tani Dom.
Dodaje, że inwestorom znaczne pomogłoby podwyższenie wpisu sądowego w sprawach z zakresu budownictwa, nadzoru budowlanego, urbanistyki i architektury.
Obecne zbyt niskie wpisy nie powstrzymują lawiny nieuzasadnionych skarg.