Spółka nie ma przymusu wchodzenia na giełdę. Jeśli się na to decyduje, powinna sobie zdawać sprawę z czekających ją obowiązków. To samo dotyczy jej zarządu — nikogo nie można zmusić do zostania prezesem czy wiceprezesem spółki publicznej. Kto się na to zdecyduje, powinien się liczyć ze znacznym ograniczeniem swojej prywatności. Inwestor, szczególnie drobny, ma prawo do wiedzy nie tylko o transakcjach spółki, ale także o grubości portfeli członków jej zarządu.
Na początku roku Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG) przypomniała o tym spółkom publicznym. Rozesłała pismo okólne z informacją, że zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów o raportach rocznych mają się w nich znaleźć informacje o zarobkach członków zarządu i rady nadzorczej.
— Jeszcze zobaczymy — pomyślała spółka NKT Cables i poprosiła KPWiG o zwolnienie z tego obowiązku. Taka informacja może być działaniem na szkodę spółki — argumentowała NKT. Dlaczego? Ano dlatego, że zarząd, oburzony takim brakiem prywatności, jak jeden mąż poda się do dymisji, a o prawdziwego fachowca na rynku trudno.
KPWiG się nie zgodziła. Stwierdziła brak uprawdopodobnienia możliwości podania się zarządu do dymisji i przypomniała, że prawo do ochrony dóbr osobistych nie jest wartością absolutną. Takie stanowisko podzielił też Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, do którego odwołała się spółka.
— Ochrona dóbr osobistych to zasada bardzo ważna, bardzo słuszna, ale jak każda, ma pewne wyjątki — mówił sędzia Piotr Borowiecki. Zdaniem sądu musi ona ustąpić przed równie ważną zasadą obowiązującą na rynku publicznym — zasadą przejrzystości. Spółka musi się podporządkować regułom rynku. Informacja o zarobkach zarządu ma znaczenie dla inwestorów, zwłaszcza drobnych.
Można ją utajnić wtedy, gdyby ujawnienie naruszało interes publiczny. — Nie narusza go, chyba że okazałaby się szokiem dla tego interesu. Ale tego spółka nie dowiodła — skonstatował sędzia Borowiecki. Znalazł jednak coś na osłodę.
— Nie trzeba tej informacji podawać z nazwiskami — pocieszył spółkę sędzia. — Wystarczy napisać: „osoba 1, osoba 2, osoba 3”.
Sygnatura sprawy w WSA: VI SA/Wa 1080/05