Prawo o lekach jest zbyt twarde
Nowe prawo farmaceutyczne jest zbyt restrykcyjne — twierdzą krajowi producenci i dystrybutorzy. Na dodatek zawiera błędy, które mogą wykorzystać firmy, importujące medykamenty z krajów WTO.
Rynek farmaceutyczny jest głęboko podzielony w podejściu do zasad integracji z UE. Różnice dotyczą przede wszystkim oceny wysokich standardów (zdaniem niektórych — nawet zbyt wyśrubowanych), zapisanych w nowym prawie farmaceutycznym. Spierają się na tym polu krajowi gracze z zachodnimi koncernami obecnymi w Polsce.
Dla rodzimych firm wytwarzających leki pochodne ochrona patentowa leków przewidziana w nowej ustawie jest zbyt długa. Polska przyjmuje rozwiązanie unijne, które zakłada przedłużenie 20- -letniej ochrony patentowej o kolejne 5 lat (tzw. SPC). Ich zdaniem, niepokojące jest również to, że Unia odrzuciła obowiązującą np. w Stanach Zjednoczonych poprawkę Bolara, która umożliwia firmom produkującym generyki przygotowanie się do wprowadzenia leku na rynek w końcowej fazie trwania ochrony patentowej. Taki zapis umożliwia bowiem szybsze wprowadzenie tańszego leku pochodnego.
To nie koniec wątpliwości branży. Dostosowując nasze przepisy do unijnych legislatorzy popełnili kilka błędów. Jak zauważa Michał du Vall z Instytutu Wynalazczości i Ochrony Własności Intelektualnej, jeden nieprecyzyjny zapis otwiera furtkę do masowego importu tanich leków z krajów WTO.
— Przypuszczam, że znajdzie się niejedna firma, która chętnie skorzysta z tego niedopatrzenia. W tym przypadku niemal każdy ewentualny pozew przeciw nieuczciwym importerom będzie oddalony — tłumaczy Michał du Vall.
Zapis ten powinien być poprawiony w trybie pilnym.