Premier Leszek Miller porównał w sobotę Unię Europejską do portu i powiedział mieszkańcom Giżycka, że jest to najwłaściwszy port, do którego powinna zacumować Polska.
- Niech polski żagiel będzie tak ustawiony, byśmy dotarli do Unii Europejskiej jak najszybciej - powiedział premier.
Wcześniej goszczący na Warmii i Mazurach premier odwiedził miejscowość Karnity nad Jeziorakiem, gdzie na Pikniku Europejskim namawiał do głosowania na "tak" w czerwcowym referendum unijnym. Miller spotkał się także z dziennikarzami zachodnich stacji telewizyjnych i przeprowadził próbne głosowanie unijne wśród uczestników pikniku.
Do Karnit premier przyjechał z Buczyńca, gdzie na Kanale Ostródzko-Elbląskim odbył rejs statkiem.
Premier przekonywał mieszkańców Karnit, żeby powiedzieć "tak" Polsce i "tak" Europie w czerwcowym referendum.
- Jeżeli zostaniemy na uboczu Europy i postępu technologicznego, to tu na Warmii i Mazurach, gdzie problemem jest wysokie bezrobocie, będzie ono jeszcze większe. Jeśli większość Polaków zagłosuje na „nie”, w przyszłości zobaczymy, jak wszystko nam ucieka, na przykład inwestorzy - ostrzegł.
W trakcie konferencji dziennikarze pytali m.in. o składkę, którą Polska wpłaci do unijnej kasy po wstąpieniu do UE.
- Nie będziemy płatnikiem netto, a jeśli zaczniemy być płatnikiem netto, to będzie oznaczało, że dorównaliśmy poziomem Francji czy Niemcom. W pierwszym roku integracji wpłacimy do unijnej kasy 2 mld 400 mln euro, nadwyżka wyniesie w tym okresie 1,5 mld euro, a w sumie przez pierwsze trzy lata dostaniemy z Unii razem o 7 mld euro więcej niż wpłacimy - powiedział premier.
Miller zwrócił uwagę na położenie geograficzne Warmii i Mazur, znajdujących się w pobliżu granicy z rosyjskim Obwodem Kaliningradzkim. Przypomniał o wprowadzeniu tanich wiz wielokrotnego użytku na wjazd do Polski z Rosji, Białorusi, Ukrainy.
DA, PAP