Premier Marek Belka przyznał w piątek, że od wielu miesięcy spodziewał się możliwych perturbacji w dostawach ropy naftowej w związku z bankructwem Jukosu. Jak powiedział, rząd cały czas rozważa sposoby dywersyfikacji dostaw ropy do Polski.
Belka powiedział, że parę dni temu dostał "informację o przerwaniu dostaw ropy przez Petroval od prezesa Chalupca (prezesa PKN Orlen - PAP), również z informacją, że dostawy ropy są realizowane innymi źródłami".
"Od wielu miesięcy spodziewaliśmy się możliwych perturbacji w związku z bankructwem Jukosu. Zarząd miał sporo czasu, aby się przygotować" - powiedział w piątek w Sejmie premier.
"Prezes Chalupec twierdzi, że nie jest to niebezpieczna sytuacja" - dodał premier.
Jak zaznaczył, rząd myśli nad sposobami dywersyfikacji dostaw ropy.
"Jednym z problemów jest także konieczność i pożytki z bezpośredniego zakupu ropy, bez pośredników" - stwierdził.
W czwartek podano, że spółka Petroval powiadomiła PKN Orlen o wstrzymaniu realizacji kontraktu terminowego z grudnia 2002 roku na dostawy ropy naftowej do płockiego koncernu.
Przedstawiciele PKN Orlen uspokajali, iż spółka ma przygotowany alternatywny plan zaopatrzenia w surowiec.
"Dostawy ropy będą zrealizowane planowo, pokrywając w całości zapotrzebowanie, dzięki realizacji kontraktów terminowych oraz uzupełniających dostaw typu spot (jednorazowych dostaw - PAP)" - podało biuro prasowe PKN Orlen w przekazanym PAP w czwartek wieczorem komunikacie.
W grudniu 2002 roku PKN Orlen zawarł kontrakt na dostawy ropy naftowej ze szwajcarską spółką Petroval, posiadającą gwarancje rosyjskiego koncernu wydobywczego Jukos Oil Corporation.
Petroval zobowiązał się wtedy dostarczać PKN Orlen ropę naftową do roku 2009 włącznie z możliwością przedłużenia powyższego okresu na kolejne 3 lata.
Zgodnie z umową, Petroval miał zapewnić dostawy surowca w ilości średnio 3 mln ton rocznie z możliwością zwiększenia do 3,6 mln rocznie począwszy od roku 2004, a także o dodatkowe 1,6 mln ton począwszy od roku 2006.