Premier: Podwyżki płac w służbie zdrowia od 2007 do 2009 r.

Polska Agencja Prasowa SA
03-03-2006, 17:39

Premier Kazimierz Marcinkiewicz zapewnił w piątek po spotkaniu z przedstawicielami środowisk medycznych, że od 1 stycznia 2007 roku będą podwyżki dla pracowników ochrony zdrowia. Lekarze nie są jednak zadowoleni z propozycji rządu, nie wykluczają dalszych protestów.

Premier Kazimierz Marcinkiewicz zapewnił w piątek po spotkaniu z przedstawicielami środowisk medycznych, że od 1 stycznia 2007 roku będą podwyżki dla pracowników ochrony zdrowia. Lekarze nie są jednak zadowoleni z propozycji rządu, nie wykluczają dalszych protestów.  

W piątek premier spotkał się z przedstawicielami organizacji środowisk medycznych, które w ubiegłym tygodniu powołały w Warszawie Komitet na rzecz Wzrostu Wynagrodzeń Pracowników Służby Zdrowia. Jego głównym celem jest walka o znaczące podwyższenie wynagrodzeń dla pracowników służby zdrowia.

Premier przypomniał, że w przyszłym roku służba zdrowia otrzyma dodatkowo 4 mld zł ze środków publicznych. "To są środki dodatkowe, zwiększające ten fundusz o ok. 15 proc. Jest to największy wzrost (środków) w ochronie zdrowia od wielu lat. W większości te środki chcielibyśmy przeznaczyć na płace w ochronie zdrowia" - powiedział Marcinkiewicz.

Marcinkiewicz poinformował, że proces podwyższania płac w służbie zdrowia będzie rozłożony na trzy lata - od stycznia 2007 do 2009 roku. "Chcemy, by w tym czasie były kierowane z budżetu państwa dodatkowe środki finansowe do Narodowego Funduszu Zdrowia z przeznaczeniem na ten właśnie cel" - podkreślił premier.

Propozycja rządu zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia o 4 mld zł w 2007 roku nie jest dla środowisk medycznych satysfakcjonująca.

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) Konstanty Radziwiłł powiedział po spotkaniu przedstawicieli środowisk medycznych z premierem, że nie można jednak tej chwili wykluczyć zaostrzenia protestów w służbie zdrowia.

W środę ostrzegawczy protest lekarzy i pielęgniarek odbył się w województwie łódzkim. W połowie marca ma dojść do zaostrzenia protestu w Łódzkiem i na Podkarpaciu.

"Nie sądzę, żeby dzisiejsze spotkanie w jakikolwiek sposób wpłynęło na zachowanie pracowników, którzy są zrozpaczeni i zdeterminowani. I widząc, że argumentami jest ciężko przekonać polityków do zmiany decyzji, są gotowi domagać się tego w sposób radykalny" - powiedział Radziwiłł.

Dodał, że piątkowe spotkanie z premierem to była tylko prezentacja stanowisk. "Widmo (strajku) nadal nad nami wisi, determinacja jest ogromna" - podkreślił.

"Propozycje dodatkowych 4 miliardów złotych nie są satysfakcjonujące, jesteśmy rozczarowani" - powiedział po spotkaniu prezes NRL. "Większość pracowników oczekuje, że decyzje będą zapadać szybko i że będą bardzo konkretne. Miejmy nadzieję, że uda się to zrobić w ciągu miesiąca" - zaznaczył.

Pod koniec marca zespół trójstronny pracujący pod kierownictwem ministra zdrowia Zbigniewa Religi ma przedstawić, ile z dodatkowych 4 mld zł będzie przeznaczonych na podwyżki dla lekarzy, pielęgniarek i położnych.

Premier powiedział, że namawia środowiska medyczne, aby nie podejmowały akcji strajkowej. "Przez ostatnie lata, wiele lat, nie było tak daleko idącej propozycji rządu. To jest wzrost nakładów na ochronę zdrowia o ok. 15 proc." - powiedział premier. Dodał, że to tylko pierwszy krok.

W skład Porozumienia, które będzie zamierza walczyć o podwyżkę płac weszli: Krajowa Rada Diagnostów Laboratoryjnych, Naczelna Rada Aptekarska, Naczelna Rada Lekarska, Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych, Ogólnopolska Konfederacja Związków Zawodowych Pracowników Ochrony Zdrowia, Związek Zawodowy Anestezjologów, Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy i Ogólnopolski Związek Zawodowy Techników Medycznych Elektroradiologii.

Przewodniczący Porozumienia Zielonogórskiego (PZ) zrzeszającego lekarzy rodzinnych Marek Twardowski powiedział dziennikarzom, że aby dać realną podwyżkę pielęgniarkom i lekarzom, to trzeba zmienić system ochrony zdrowia, czyli m.in. wprowadzić dodatkowe ubezpieczenia oraz uregulować popyt na usługi medyczne.

"Proszę powiedzieć wszystkim pracownikom - pielęgniarkom, położnym i lekarzom, że mają jeszcze wytrzymać rok i dalej zarabiać 600, 700 czy tysiąc zł. Nie wiem, czy oni to wytrzymają" - podkreślił Twardowski. 

Przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL) Krzysztof Bukiel powiedział dziennikarzom, że deklaracje rządu to na razie tylko obietnice, bez jakiś wyraźnych podstaw materialnych, żeby móc w nie uwierzyć. "Protest będzie, bo to są działania w dużej mierze oddolne lekarzy, którzy mają już dość. I tutaj nawet gdybyśmy poszli dzisiaj i powiedzieli: +Przestańcie protestować+, to by  nas po prostu wyśmiali" - powiedział Bukiel. 

W ubiegłym tygodniu w ramach Komisji Trójstronnej premier spotkał się także z przedstawicielami trzech central związkowych: NSZZ "Solidarność", OPZZ i Forum Związków Zawodowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Premier: Podwyżki płac w służbie zdrowia od 2007 do 2009 r.