Premiera i strata polskiego e-auta

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2020-07-26 22:00

Spółka, która we wtorek zamierza pokazać światu prototyp polskiego samochodu elektrycznego, zanotowała w 2019 r. 4,3 mln zł straty netto.

Przeczytaj tekst i dowiedz się:

- Ile EMP otrzymała w 2019 r. od udziałowców

- Na co wydała pieniądze

- Dlaczego spółka zapowiada opóźnienie w znalezieniu inwestora budowy fabryki aut elektrycznych

ElectroMobility Poland (EMP) to spółka zawiązana przez cztery państwowe grupy energetyczne: PGE, Tauron, Energę i Eneę, której celem jest stworzenie pierwszego polskiego auta elektrycznego. Pracuje nad tym od 2016 r., a w najbliższy wtorek — po kilku poślizgach i zmianach planów biznesowych — pokaże światu prototypy. Jak jej idzie finansowo? Zajrzeliśmy do świeżego sprawozdania.

WŁOSKIE SZKICE POLSKIEGO E-AUTA:
WŁOSKIE SZKICE POLSKIEGO E-AUTA:
EMP udostępniła już wstępne szkice autorstwa włoskiego studia Torino Design, w którym powstały projekty polskich „elektryków”. We wtorek będzie można je porównać z prototypami.
Fot. ARC

Wyprowadzka od rodzica

EMP nie osiąga przychodów, na razie nie ma z czego. W 2019 r. poniosła 4,29 mln zł straty netto, czyli straciła mniej niż rok wcześniej. W 2018 r. była na minusie 5,4 mln zł, a w 2017 r. — 2,7 mln zł. Działalność spółki pochłonęła w 2019 r. ok. 12,2 mln zł. O tyle zmniejszył się w ciągu roku stan środków pieniężnych, do ok. 38 mln zł. Skąd ma gotówkę? Od udziałowców, którzy łącznie przekazali firmie 70 mln zł. Te pieniądze EMP trzymała na lokatach i rachunkach bankowych, co z tytułu odsetek przyniosło jej w zeszłym roku 374 tys. zł.

W kosztach poniesionych przez firmę w 2019 r. dominowały wynagrodzenia, które pochłonęły 4,6 mln zł, oraz usługi obce, na które wydano 2 mln zł. W raporcie można też przeczytać, że EMP zmieniła siedzibę, co może ciekawić o tyle, że wcześniej rezydowała w budynku PGE, czyli pod okiem jednego z udziałowców. Wyprowadziła się jednak do niezależnego biura.

Ryzyko finansowo-wirusowe

Pierwotne zapowiedzi EMP wskazywały, że jeżdżący funkcjonalny prototyp e-auta pojawi się w połowie 2019 r., a seryjna produkcja ruszy w 2022 r. Prototypy zobaczymy jednak dopiero w najbliższy wtorek. W kolejnym kroku EMP zamierza znaleźć partnera, który sfinansuje budowę fabryki polskich aut elektrycznych. Łatwo nie będzie. PGE ogłosiła, że nie sfinansuje projektu, Tauron odpowiada, że musi zająć się pandemią, Energa robi przegląd inwestycji, a Enea milczy. Trudno się dziwić, skoro polska energetyka ma przed sobą wyzwania związane z kosztowną transformacją. W lutym Piotr Zaremba, prezes EMP, szacował koszt inwestycji na 4-5 mld zł. Na ich znalezienie dawał sobie czas do końca 2020 r. Może się okazać, że będzie potrzebował więcej.

„Ze względu na bieżącą sytuację epidemiologiczną związaną z COVID-19 oraz spowolnienie lub zawieszenie części aktywności gospodarczej w większości podmiotów na rynku istnieje ryzyko opóźnienia procesu strukturyzacji finansowania, a w związku z tym możliwości zawierania finalnych umów z kluczowymi partnerami” — czytamy w raporcie EMP.

Milion aut Morawieckiego

Spółka jest elementem rządowego planu rozwoju elektromobilności, ogłoszonego krótko po wyborach parlamentarnych w 2015 r. Mateusz Morawiecki, obecny premier, a ówczesny minister rozwoju, zapowiadał wówczas, że do 2025 r. po polskich drogach będzie jeździć milion pojazdów elektrycznych, a równolegle rozwijać się będą innowacyjne firmy z tego sektora. Autorem pomysłu stworzenia polskiego auta elektrycznego jest Krzysztof Tchórzewski, ówczesny minister energii.