Prezes bez pensji, spółka z podatkiem

opublikowano: 14-11-2013, 00:00

CIT: Czy członek zarządu bez wynagrodzenia to zysk dla firmy? Fiskus często uznaje, że tak. I już niejednej spółce nakazał zapłacić od tego podatek

Prezes spółki nie musi otrzymywać gratyfikacji za pełnienie tej funkcji. To zależy np. od celu, dla jakiego działa w zarządzie albo czy jest do niego oddelegowany na określony czas. Do zarządu mogą być powołane osoby spośród wspólników lub spoza ich grona. Tak przewiduje art. 201 par. 3 kodeksu spółek handlowych (k.s.h.). Pojęcie „powołania” oznacza tylko formę nawiązania stosunku organizacyjnego do pełnienia funkcji członka zarządu i w żadnym przepisie k.s.h. nie łączy jej wykonywania z wynagrodzeniem.

— Należy przyjąć, że jest możliwe i przez prawo dopuszczalne pełnienie funkcji członka zarządu bez wynagrodzenia — mówi adwokat Dominik Zygmuntowski.

Zarządzanie za darmo

Takie przypadki nie są rzadkie. Dominik Zygmuntowski wyjaśnia, że najczęściej nikt nie płaci dodatkowo obcokrajowcom powołanym do zarządu, którzy kilka razy w roku przyjeżdżają do spółki działającej w Polsce, albo osobom delegowanym do pełnienia funkcji członka zarządu w spółce zależnej czy udziałowcom spółek kapitałowych. To, czy prezes dostanie wynagrodzenie, czy nie, należy do decyzji wewnętrznych w spółkach, jednak decyzje te nie są neutralne dla fiskusa.

— Niektóre organy podatkowe uznają, że wykonywanie przez kogoś funkcji zarządczych w spółce bez żadnego wynagrodzenia to dla spółki czysty zysk — dodaje Jarosław Ziobrowski, adwokat z kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr.

A jeśli jest zysk, to jest i podatek. To kolejny przykład zaliczania przez fiskusa darmowych usług do nieodpłatnych świadczeń, które od jakiegoś czasu są przedmiotem sporów ze skarbówką.

Podatnicy często w takich sporach przegrywają. Tak bywa także w tym przypadku, chociaż nie zawsze. Dyrektor Izby Skarbowej (IS) w Warszawie uważa, że świadczenie pracy przez prezesa na rzecz spółki ma dla niej konkretny wymiar finansowy (w wysokości wynagrodzenia za tę funkcję) i stanowi przysporzenie jej majątku (interpretacja z 9 maja 2011 r., nr ILPB3/423-72/11-4/KS). Uzyskuje ona nieodpłatne świadczenie, o którym mowa w art. 12 ust. 1 pkt 2 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych (CIT).

Prezes delegowany

Gdy do pełnienia funkcji członka zarządu w spółce zależnej jest delegowana osoba ze spółki dominującej w dużej grupie kapitałowej, z reguły otrzymuje wynagrodzenie za pracę na rzecz swojej spółki „macierzystej”, a nie za zadania realizowane w związku z delegowaniem. W takim przypadku dyrektor Izby Skarbowej w Bydgoszczy okazał się łaskawy dla podatników. W interpretacji wydanej w sierpniu 2013 r. (nr ITPB3/423-253/13/PST) stwierdził, że spółka matka (posiadająca 100 proc. udziałów) uzyskuje lub uzyska w przyszłości od spółki córki świadczenie ekwiwalentne (np. dywidendę), nie ma więc mowy o nieodpłatnym świadczeniu.

W 2011 r. o interpretację do bydgoskiego organu wystąpił wspólnik (spółka z ograniczoną odpowiedzialnością), który chciał oddelegować członka zarządu do swojego partnera. Dzięki temu spółka miała powiększać zyski, a w konsekwencji rosłaby wysokość dywidendy przysługującej wspólnikowi. On też miał finansować działanie delegowanej osoby (np. na podstawie podpisanej z nią umowy o pracę czy umowy-zlecenia), w interesie spółki.

Bydgoska izba zgodziła się, że to wyraz dbałości o spółkę i jej zyski, a takie działania nie są traktowane za świadczenie nieodpłatne. Ekwiwalentem za sfinansowanie pracy nowego członka zarządu jest wypłacona wspólnikowi dywidenda (nr ITPB3/423-618/10/AM, 3 lutego 2011 r.). Inaczej traktuje wewnętrzne relacje w grupach dyrektor warszawskiej izby. Za źródło do opodatkowania przyjmuje nawet koszty, których nie ponosi jedna ze spółek ze sobą powiązanych. Przekonała się o tym spółka z o.o., w której członkami zarządu są pracownicy innego podmiotu — spółki akcyjnej.

Spółka z o.o. nie wypłaca im wynagrodzenia, robi to na stałe spółka akcyjna. Oba podmioty, jako osoby prawne, mogą odrębnie rozliczać swoje zobowiązania wobec fiskusa, jak też wydatki, które osobno zaliczają do kosztów uzyskania przychodów. Warszawski organ uważa, że gdy koszty te są ponoszone przez inny podmiot, to osoba prawna otrzymuje w związku z tym nieodpłatne świadczenie. A tak jest w powyższej sytuacji — spółka z o.o. ani nie płaci swojemu zarządowi, ani nie płaci za ich prace spółce akcyjnej, która ich zatrudnia. Nie ma zatem żadnych kosztów, co oznacza, że czerpie korzyść z nieodpłatnego świadczenia i powinna zapłacić CIT (nr IP-PB3-423-60/07-4/AG).

Akcjonariusze w zarządzie

Naczelny Sąd Administracyjny orzekł ponad 10 lat temu, że wartość usług świadczonych na rzecz spółki akcyjnej przez jej akcjonariuszy bez wynagrodzenia stanowi dla niej przychód z nieodpłatnych świadczeń (wyrok z 10 października 2001 r., sygn. III SA 121/00). Praktyka interpretacyjna fiskusa wskazuje jednak, że o obowiązku odprowadzenia podatku, lub nie, decyduje odpowiedź na pytanie: co w zamian otrzymuje świadczeniodawca.

— W stosunkach łączących spółkę kapitałową ze wspólnikami takiej spółki szczególną rolę odgrywają wzajemne świadczenia wynikające z umowy spółki — wskazuje Jarosław Ziobrowski.

Do takich świadczeń zaliczyć można m.in. obowiązek wniesienia wkładu na kapitał zakładowy spółki, obowiązek wnoszenia dopłat uchwalonych przez zgromadzenie wspólników czy pełnienie funkcji w organach spółki. Wspomniany bydgoski organ parokrotnie zajął stanowisko, że w przypadku tego rodzaju świadczeń wspólnika na rzecz spółki nie można uznać, że są one nieodpłatne, nawet jeżeli nie określono za to dodatkowego wynagrodzenia wspólnika. Chodzi o to, że wspólnik zapewniający drugiemu określoną usługę może uzyskać w przyszłości korzyść majątkową, przez prawo do dywidendy.

— Urzędy skarbowe są w tej sprawie raczej zgodne — mówi Jarosław Ziobrowski. Na potwierdzenie cytuje m.in. stanowisko wspomnianej Izby Skarbowej w Bydgoszczy, że: „nieodpłatne pełnienie funkcji członka zarządu spółki kapitałowej, w sytuacji gdy członek zarządu jest jednocześnie udziałowcem/akcjonariuszem tej spółki, nie rodzi konsekwencji podatkowych dla spółki”. Taki pogląd organ ten wyraził w interpretacjach indywidualnych z maja 2012 r. i lipca 2009 r. (nr: ITPB/423-107/12/ AW, oraz ITPB3/423-248/09/AW). Podobnie uznał wcześniej Pomorski Urząd Skarbowy w postanowieniu w sprawie interpretacji prawa podatkowego z marca 2005 r. (nr DP/ P1/423-0015/05/AP).

OKIEM EKSPERTA

Jak rozumieć ekwiwalentność

MAŁGORZATA DZEDZEJ

doradca podatkowy, ekspert ING Księgowość

Brak definicji ustawowej nieodpłatnego świadczenia skazuje podatników na niepewność i niejako łaskę lub niełaskę organów podatkowych, które dokonują interpretacji tego pojęcia na podstawie orzecznictwa sądów, często zajmując stanowiska na niekorzyść podatników. Cechą istotną dla identyfikacji świadczenia jako nieodpłatnego jest brak ekwiwalentności. Organy podatkowe przyjmują, że w przypadku pełnienia funkcji członka zarządu przez wspólnika spółki będącego osobą fizyczną, ekwiwalentność występuje z uwagi na prawo tego wspólnika do udziału w zyskach, zatem nie powstaje opodatkowane nieodpłatne świadczenie. Stanowisko przeciwne, w przypadku gdy udziałowcem jest spółka kapitałowa, a zarząd wykonywany jest poprzez oddelegowaną osobę, wydaje się nieuzasadnione — skoro udziałowiec będący osobą prawną również ma prawo do udziału w zyskach. Zgodnie z kodeksem spółek handlowych, członkiem zarządu może być tylko osoba fizyczna, zatem w przypadku udziałowców będących osobami prawnymi jedynym sposobem sprawowania zarządu jest działanie poprzez wyznaczoną osobę. Należałoby więc uznać, że w tym przypadku również nie wystąpi podatek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu