W Dolinie Krzemowej, gdzie osobiste dziwactwa, a nawet antyspołeczne osobowości są tolerowane tak długo, jak buduje się nowe produkty i zarabia pieniądze, konserwatywny punkt widzenia na sprawy społeczne może być jedną z rzeczy, które trzeba zachować tylko dla siebie.
Pod ostrzałem krytyki za konserwatywne poglądy na temat małżeństw homoseksualnych z funkcji prezesa Mozilli, organizacji non profit, która jest właścicielem m.in. popularnej przeglądarki internetowej Firefox, ustąpił Brendan Eich. Informatyk przyjął posadę zaledwie dwa tygodnie temu.
Okazało się, że w 2008 r. menedżer i programista wsparł 1 tys. USD inicjatywę „Propozycja 8”. Była to poprawka do konstytucji, nad którą głosowali mieszkańcy Kalifornii — promowała definicję małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, a tym samym sprzeciwiała się ślubom par tej samej płci.
Posada prezesa Mozilli nie była dla Eicha trampoliną do sławy, bo stał się on jedną z najbardziej znanych osób w świecie internetu już wcześniej — jest twórcą języka programowania JavaScript.
Przy okazji odejścia Eicha pojawiły się znowu pytania o granice politycznej poprawności i prawo menedżerów wysokiego szczebla do posiadania i manifestowania własnych poglądów. Andrew Sullivan, znany pisarz i gej, napisał na swoim blogu, że jest oburzony rezygnacją Eicha, i stwierdził, że informatyk został „oskalpowany przez niektórych aktywistów gejowskich”. Sprawa jest dla niego przykładem fanatyzmu.
