KGHM ma swoje KGHM International, które zarządza zagranicznymi projektami miedziowego koncernu, a gazowe PGNiG będzie mieć PGNiG International. Taki szyld przybierze PGNiG Norway, którego stery od 1 kwietnia obejmie Sławomir Hinc, dotychczasowy wiceprezes ds. finansowych PGNiG.

Bliższa ciału Norwegia
— Wokół PGNiG Norway, z jego jedenastoma koncesjami w Norwegii, będziemy konsolidować wszystkie nasze aktywa zagraniczne, czyli koncesje w Pakistanie, Libii i Egipcie — zapowiada Grażyna Piotrowska-Oliwa, prezes PGNiG. Nie jest jednak przesądzone, że Pakistan, Libia i Egipt utrzymają się w portfelu aktywów PGNiG. Prezes nie kryje, że zastanawia się nad celowością prowadzenia działalności w regionach, które nie są dla polskiej spółki naturalnym środowiskiem biznesowym.
— Analizujemy to od kilkunastu tygodni, tym intensywniej, że pojawiają się inwestorzy zainteresowani przejęciem naszych koncesji. Zatrudnimy doradcę i rozważymy sprzedaż tych aktywów. Uwolnione pieniądze chętnie bym przeznaczyła na zakup złóż produkcyjnych w Norwegii, w której jest nam — jako firmie polskiej — łatwiej operować — twierdzi Grażyna Piotrowska-Oliwa.
Tworzenie PGNiG International to element szeroko zakrojonej restrukturyzacji, którą Grażyna Piotrowska-Oliwa zaczęła rok temu, obejmując stanowisko szefa grupy PGNiG. — Jeśli mamy z sukcesem działać na zliberalizowanym rynku gazu, to potrzebne jeszcze będą cztery lata — szacuje szefowa PGNiG.
Lepiej mniej niż więcej
— Plan zakłada zredukowanie liczby spółek zależnych z ponad 50 do 14, działających w wyraźnie wydzielonych segmentach — deklaruje Grażyna Piotrowska-Oliwa. Dziś swoje plany zaprezentuje jeden z takich segmentów, czyli PGNiG Poszukiwania. To spółka powstała z połączenia pięciu innych, m.in. Poszukiwań Nafty i Gazu Jasło, Poszukiwań Nafty i Gazu Kraków oraz Poszukiwań Nafty i Gazu Nafta. Dziś firma ogłosi nową nazwę, nową strategię i plan wejścia na giełdę. Oferta ma być „duża”, bo rynek kapitałowy wygląda zachęcająco.
Plan zakłada utworzenie centrum usług wspólnych, które przejmie zakupy, projekty IT, płace i rachunkowość.
Ważnym zadaniem nowego podmiotu będzie pozyskanie klientów również spoza grupy PGNiG, które na działania wydobywcze ma w budżecie w tym roku 2,4 mld zł (rok temu było to 1,2 mld zł). Te pieniądze PGNiG przeznaczy m.in. na 13 pilotażowych odwiertów łupkowych i 20 odwiertów konwencjonalnych.
Na łupki dadzą więcej
Z takimi wydatkami zarząd czuje się zresztą komfortowo. — Dzięki listopadowemu porozumieniu z Gazpromem [po długich negocjacjach rosyjski koncern obniżył ceny dostaw gazu — red.], nasza sytuacja finansowa wygląda o wiele lepiej niż w trzecim kwartale 2012 r. [PGNiG pokazał wtedy 25 mln zł straty operacyjnej — red.]. — podkreśla Grażyna Piotrowska-Oliwa.
Na tyle dobrze, że PGNiG nie wyklucza, że będzie partycypować finansowo w sojuszu łupkowym, podpisanym w lipcu zeszłego roku z czterema państwowymi firmami: PGE, KGHM, Tauronem i Eneą. Warto przypomnieć, że pierwotny plan zakładał, że gazowa grupa zapewni sojuszowi know-how i technologię. Lista zadań restrukturyzacyjnych do wykonania jest jeszcze długa. Na jej szczycie: konsolidacja spółek dystrybucyjnych (dziś jest ich sześć).
— To trudny projekt, ale potencjalnie może dać 15-25 proc. oszczędności na wydatkach operacyjnych — szacuje prezes PGNiG. W praktyce oznacza to 300-350 mln zł oszczędności. Plan zakłada też utworzenie centrum usług wspólnych, które przejęłoby zakupy, projekty IT, płace i rachunkowość.
— Na tak wczesnym etapie trudno oceniać efekty restrukturyzacji w PGNiG. Tym bardziej że trudno znaleźć odpowiedni punkt odniesienia. Pod uwagę warto jednak wziąć liczbę osób, które zdecydowały się skorzystać z programu dobrowolnych odejść. To 855 osób, więc oszczędności z tego tytułu szacuję na 60-70 mln zł — mówi Kamil Kliszcz, analityk Domu Inwestycyjnego BRE Banku.