Prezes PKN ma dużo pracy i mało czasu

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 2004-09-23 00:00

Kurs PKN Orlen może nie zauważyć zmiany prezesa — ten tytuł analizy z 30 lipca, opublikowanej tuż po nominacji Jacka Walczykowskiego, pozostaje aktualny także po wyborze Igora Chalupca, nowego szefa koncernu. W środę akcje Orlenu zyskały 0,9 proc. i od historycznego rekordu sprzed tygodnia dzieli je 3 proc. Wprawdzie z nowym prezesem są związane nieco większe nadzieje inwestorów, ale nadal decydujący wpływ na kurs Orlenu będzie mieć cena baryłki ropy. Na razie sprzyja ona płockiemu koncernowi. Jego szef musi jednak przygotować PKN do rentownego działania także wtedy, gdy hossa na rynku paliw się skończy.

Igor Chalupec, podobnie jak poprzednicy, o paliwach wie niewiele. Wie za to dużo o finansach, a w Pekao z pewnością poznał sztukę cięcia kosztów. To dobrze, bo Orlen musi ograniczać wydatki (plan ich redukcji do końca tego roku miał przynieść 800 mln zł oszczędności). Wbrew temu, co deklarował Jacek Walczykowski, spółka chce szybko sprzedać pakiet 20 proc. akcji Polkomtela. Miejmy nadzieję, że podejmowane przez Orlen decyzje strategiczne będą jeszcze w większym stopniu opierać się na kalkulacji finansowej.

Nowy prezes ma zaprezentować strategię w listopadzie. Wiele o kierunkach rozwoju Orlenu powiedzą już spodziewane zmiany w zarządzie. Prezes musi się śpieszyć, bo niestety, jak każdy polski szef dużego państwowego przedsiębiorstwa, jest kojarzony politycznie. To oznacza, że jego kariera w Płocku może się skończyć wraz z nowymi wyborami parlamentarnymi. Prezes Orlenu trafił do spółki z rządu, więc będzie zapewne realizował plany resortu skarbu. Bardziej prawdopodobne staje się połączenie z Lotosem i współpraca z PGNiG. Igor Chalupec musi też określić przyszłość przejmowanego Unipetrolu i pozycję Orlenu w Europie Środkowej i Wschodniej. Niestety, pod tym względem więcej może zależeć od rywali z Węgier i Austrii, którzy w procesach konsolidacyjnych wyprzedają płocką firmę. Korzystne byłoby też zapewnienie sobie przez Orlen własnych źródeł surowców.

Kurs spółki podwoił się w czasie nieprzerwanego wzrostu od kwietnia 2003 r. To efekt znakomitych wyników, następstwa wzrostu cen surowca i marż rafineryjnych. Pierwsze półrocze przyniosło rekordowe zyski, które trudno będzie powtórzyć w obecnym (choć po słabszym sierpniu branża ma się lepiej, a umocnienie złotego sprzyja wynikom zadłużonej w walutach spółki). Znakomite rezultaty są już jednak w cenach akcji Orlenu. Wskaźnikowo koncern wygląda na niedrogi jedynie w porównaniu z polskimi blue chipami. Austriacki OMV, węgierski MOL, a zwłaszcza giganci z Rosji są dużo tańsi. Nie zrekompensuje tego bardziej przejrzyste zarządzanie spółką, o którym mówi Igor Chalupec. Potencjał wzrostu wartości koncernu wyczerpuje się, a sytuację zmienić mogą chyba tylko informacje o konsolidacji branży i cenie uzyskanej za pakiet Polkomtela.