Prezes Polskiego Cukru został odwołany

MICH, MZAT
opublikowano: 25-04-2012, 00:00

Resort skarbu szykuje się do drugiego podejścia do prywatyzacji cukrowego giganta. Bez szefa, który wzbudzał kontrowersje.

Kontrowersje wokół prywatyzacji Krajowej Spółki Cukrowej (KSC) najpierw wstrzymały prywatyzację, a teraz sprawiły, że z fotelem prezesa pożegnał się Marcin Kulicki.

— To decyzja rady nadzorczej z 23 kwietnia. Nie wyznaczono na razie osoby pełniącej obowiązki prezesa ani nie ogłoszono konkursu — mówi Sylwia Kalska z biura zarządu ds. komunikacji społecznej KSC.

W spółce pozostało dwóch członków zarządu, co zgodnie ze statutem KSC jest wystarczające. Satysfakcji z odwołania Marcina Kulickiego nie kryje Krajowy Związek Plantatorów Buraka Cukrowego (KZPBC). Związkowcy na początku kwietnia pikietowali przed ministerstwem skarbu, domagając się przerwania procesu prywatyzacji i odwołania prezesa KSC w związku z jego „niejasną i budzącą podejrzenia rolą”. Opisaliśmy ją również na łamach „PB”.

— Jesteśmy bardzo zadowoleni, prezes Kulicki wreszcie nie będzie nam mieszał. Teraz wspólnie z ministerstwem chcemy przygotować nowy, lepszy prospekt i mamy nadzieję, że KSC w uczciwy sposób trafi wreszcie w ręce plantatorów i pracowników spółki — mówi Stanisław Barnaś, prezes związku.

Szef związkowców nie chce mówić szczegółowo o zarzutach wobec Marcina Kulickiego. Żadne zastrzeżenia dotyczące procesu prywatyzacyjnego nie płyną natomiast z resortu skarbu.

— Prywatyzacja odbywała się zgodnie z prawem i zgodnie z wyznaczonym harmonogramem. Jednak jej wydźwięk społeczny był na tyle zły, że ponowne rozpoczęcie procesu prywatyzacyjnego z tym samym szefem spółki raczej nie gwarantowało odniesienia sukcesu. W ciągu kilku tygodni ma być opracowana kolejna koncepcja prywatyzacji spółki i różne jej scenariusze. Akcje na pewno trafią do współpracowników KSC — twierdzi pragnąca zachować anonimowość osoba zbliżona do resortu.

Pierwotnie akcje KSC miały trafić w dwóch transzach do współpracowników spółki. KZPBC alarmował jednak, że duże zapisy na akcje zaczęło składać „kilkadziesiąt osób, działających prawdopodobnie w imieniu dużego podmiotu z branży rolno-spożywczej”. Skutkiem tego, zdaniem KZPBC miała być redukcja zapisów, po której w rękach ustawowo uprawnionych do tego pracowników znalazłoby się tylko ok. 10 proc. akcji. Tym podmiotem okazał się Maspex — przyznał, że był gotów pożyczyć plantatorom i pracownikom spółki na zakup akcji. Wadowicka firma zapewniała, że chciała jedynie zostać inwestorem branżowym i rozwinąć spółkę bez przejmowania kontroli. KSC ma 40-procentowy udział w krajowym rynku cukru, a w skali Europy jest siódmym co do wielkości producentem. W roku obrotowym 2010/2011 miał 1,8 mld zł przychodów, a na czysto zarobiła 283 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MICH, MZAT

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu