Prezes Polskiego Stronnictw Ludowego (PSL) Waldemar Pawlak ocenia szanse na wejście Ludowców do rządu Jarosława Kaczyńskiego w stosunku „pół na pół”, jak powiedział w wywiadzie dla dziennika „Fakt”. Pawlak powtórzył, ze ostateczna decyzja w tej sprawie zapadnie w środę.
Prezes PSL przypomniał, że jego partia proponowała „koalicję konstytucyjną” z udziałem Prawa i Sprawiedliwości (PiS), Platformy Obywatelskiej (PO), Ligi Polskich Rodzin (LPR) i PSL.
„Taka koalicja funkcjonuje w samorządzie warszawskim i wielkopolskim. Widać, że ludzie w samorządach mają więcej rozsądku i gotowości na współpracę i partnerstwo. Natomiast towarzystwo warszawskie jest bardziej skłonne do kłótni i awantur. Dlatego zastanawiamy się, czy lepszym wyjściem będą przyspieszone wybory, czy próba budowania koalicji wokół PiS” – powiedział Pawlak.
Szef PSL zapewnił też, że jego partia nie boi się wyborów. „Już nie raz pokazaliśmy, że z sondażami wygrywamy” – stwierdził.
W piątek premier Jarosław Kaczyński powiedział, że jest optymistą co do możliwości stworzenia nowej koalicji większościowej po usunięciu z rządu wicepremiera i szefa Samoobrony Andrzeja Leppera, ale jeśli do tego nie dojdzie, PiS będzie chciało, aby przyspieszone wybory odbyły się według nowej ordynacji, która gwarantuje zwycięskiej partii zdobycie większości w Sejmie.
Posłowie, którzy opuścili Samoobronę po usunięciu z rządu jej szefa Andrzeja Leppera, oraz 5 posłów tworzących Narodowe Koło Parlamentarne zarejestrowało w piątek nowy klub parlamentarny, Klub Ludowo-Narodowy. Koalicja z tym klubem będzie mogła liczyć na 198 głosów (PiS – 154 głosy, LPR – 29). Jeśli PSL (25 posłów) zdecyduje o wejściu do koalicji, do większości zabraknie jej ośmiu głosów.