Prezes PZU przesadza
To prawda, że zgromadzenie akcjonariuszy Banku Handlowego zamiast zam- knąć spór wokół fuzji BHW z BRE, wprowadziło konflikt na nowy poziom, na którym racjonalne argumenty zaczęły ustępować emo- cjom i agresywnym oskarżeniom. Dobrze, że w debatę nad połączeniem dwóch wielkich banków korporacyjnych zaangażowało się wielu uczestników życia politycznego i gospodarczego. Źle jednak, że przy okazji padają słowa, które trudno będzie zapomnieć i wybaczyć.
ZACZĘŁO SIĘ już na walnym zgromadzeniu, gdy jeden z prawników PZU mówił o grandzie i krętactwie ze strony zwolenników fuzji. Wczoraj na spotkaniu z dziennikarzami szef PZU poszedł jeszcze dalej i określił swoich adwersarzy mianem gangsterów.
ŚLEDZĄC możliwie blisko wypadki, zdajemy sobie sprawę, że wiele wydarzeń od chwili ujawnienia planów fuzji aż do WZA Handlowego — w tym sposób prowadzenia obrad przez przewodniczącego — mogło wzbudzić kontrowersje. Są jednak inne sposoby obrony niż publiczne znieważanie bardzo wpływowych bankowców.
DZIEŃ po walnym pisaliśmy, że zawarcie kompromisu pomoże nie tylko zainteresowanym stronom, ale też poprawi nadwątlony wizerunek Polski wśród inwestorów zagranicznych. Dziś, skoro w obu obozach wciąż brakuje chęci do porozumienia, przydałoby się, by przeciwnicy darowali sobie publiczne połajanki i poczekali na prawomocne orzeczenia sądów.
KILKA DNI temu Skandynawia emocjonowała się tym, że prezes łączącego się w bólach szwedzko-norweskiego telekomu Telia Telenor nie wytrzymał nerwowo i pobił dziennikarza lokalnego radia. Wolelibyśmy, by w Warszawie nie doszło do podobnych zdarzeń.