Prezes PZU wyrusza do Amsterdamu

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2009-10-27 00:00

Do kupienia jest drugi

Marek Kondrat będzie wkrótce pracować na 1/4 etatu, bo ING zostanie tylko bank

Do kupienia jest drugi

gracz na rynku OFE i trzeci

w ubezpieczeniach

na życie i TFI. Apetyt

na niego ma PZU.

Decyzje urzędników z Brukseli wstrząsną polskim rynkiem finansowym. Wczoraj holenderska grupa ING przedstawiła plan restrukturyzacji uzgodniony z Komisją Europejską. Zakłada on wydzielenie z giganta części bankowej, ubezpieczeniowej oraz zarządzania aktywami i sprzedaż dwóch ostatnich. Wszystko po to, by spłacić 10 mld EUR pożyczki. To oznacza, że w Polsce na sprzedaż wystawiony zostanie drugi co do wielkości fundusz emerytalny i trzeci gracz na rynku ubezpieczeń na życie i funduszy inwestycyjnych. A to nie koniec — podobne działania czekają grupę KBC i od kilku tygodni plotkuje się, że skończy się to sprzedażą Warty, wicelidera polskiego rynku ubezpieczeń.

— Mało kto nie jest w Polsce do kupienia. Mówi się o Warcie, Amplico, a nie można zapominać, że i samo PZU będzie prędzej czy później sprzedawane przez skarb państwa — mówi Marcin Z. Broda, analityk firmy Ogma, monitorującej rynek ubezpieczeń.

Rewolucja w marce

Holenderska grupa należy do najbardziej rozpoznawalnych marek finansowych w Polsce. Jest silna w każdym sektorze: od banku po emerytury. Dlatego operacje ING nad Wisłą bez trudu znalazłyby nabywcę. Plan zakłada jednak, że ING będzie próbowało sprzedać cały ubezpieczeniowy biznes w jednym kawałku. Eksperci wątpią, że się uda.

— Biznes jest zbyt duży i raczej trzeba będzie pociąć go na kawałki. Łatwiej będzie sprzedać regionalne operacje np. Środkowa i Wschodnia Europa byłaby bardzo łakomym kąskiem — mówi Marcin Mazurek, analityk Intelace Research.

Dla kogo?

— Marka ING jest w Polsce bardzo silna, szczególnie w emeryturach. Grupa ma też znaczący biznes w innych krajach, m.in. na Węgrzech i Słowacji. Gdyby PZU udało się to przejąć, byłoby to dla niego bardzo duże wzmocnienie — mówi Marcin Mazurek.

Prezes kupuje bilet

Andrzej Klesyk, prezes PZU, niemal od pierwszego dnia urzędowania deklaruje chęć przejęć w regionie. Przez wiele miesięcy dwoił się i troił, by odkupić środkowoeuropejską część biznesu od AIG. Czy i tym razem podejmie wyzwanie?

— Nie komentujemy tej sprawy — ucina Michał Witkowski, rzecznik PZU.

Według naszych informacji, polski gigant zareagował szybko i intensywnie przygląda się holenderskiemu imperium. Nasze źródła wskazują, że prezes ma już umówione spotkanie z władzami ING. Ale do akwizycji droga daleka, bo przed PZU jeszcze sporo problemów.

— PZU nie ma szans, by cokolwiek w Polsce kupić, bo nie pozwoli na to urząd antymonopolowy. To wiąże PZU ręce, bo gdyby odkupiło od ING regionalny biznes, to natychmiast musiałoby sprzedać polską część — zauważa Marcin Z. Broda.

Pytanie też, czy PZU stać na taki zakup?

— Po wypłacie dywidendy PZU nie będzie już miało tak dużych nadwyżek, by pozwolić sobie na tak duże przejęcie — dodaje Marcin Z. Broda.

Według zapowiedzi PZU w połowie przyszłego roku ma pojawić się na GPW, a to otworzy drogę do uzyskania kapitału.