Prezes UKE: do budżetu powinno wpłynąć 2,02 mld zł

PAP
opublikowano: 23-06-2016, 12:37

Podjęłam decyzję ws. aukcji częstotliwości 800 MHz, dzięki której w ciągu 14 dni do budżetu państwa powinno wpłynąć 2,02 mld zł z tytułu aukcji LTE, poinformowała w czwartek prezes UKE Magdalena Gaj. Zarówno P4 jak i T-Mobile akceptują decyzje Urzędu.

"Dokonałam rezerwacji tych częstotliwości w taki sposób, że T-Mobile ma dwa bloki sąsiadujące ze sobą, P4 został przesunięty na blok obok Orange" - powiedziała prezes UKE Magdalena Gaj. "Czyli mamy układ: Orange, Orange, P4, T-Mobile, T-Mobile i Sferia" - wyjaśniła.

Magdalena Gaj
Zobacz więcej

Magdalena Gaj Marek Wiśniewski

Powiedziała, że oznacza to, iż T-Mobile ma 14 dni na wpłacenie do budżetu państwa 2,02 mld zł za swój blok 5 MHz z zakresu 800 MHz, który przyznano mu po rezygnacji NetNet.

"Dziś zakończyłam najważniejszy w ostatnich latach proces, otwierający nowy etap rozwoju mobilnego internetu w Polsce" – oceniła Magdalena Gaj.

W wyniku decyzji Prezes UKE Orange ma więc sąsiadujące ze sobą bloki A i B, P4 (operator Play) - blok C, a T-Mobile bloki D i E.

Aukcja częstotliwości superszybkiego internetu LTE rozpoczęła się w lutym zeszłego roku. W wyniku aukcji częstotliwości 800 MHz dwa bloki częstotliwości zostały przyznane Orange, jeden T-Mobile, jeden P4 oraz jeden NetNet. Ta ostatnia firma (spółka Hieronima Ruty - współpracownika Zygmunta Solorza-Żaka - PAP) zrezygnowała jednak z rezerwacji. Za swój blok 5 MHz z zakresu 800 MHz (E) miała wpłacić 2,05 mld zł, które zadeklarowała w aukcji. Blok ten UKE przyznał T-Mobile, którego oferta - 2,02 mld zł - była druga na liście.

Z tytułu całej aukcji podmioty, na rzecz których dokonano rezerwacji, dotychczas uiściły na rzecz Skarbu Państwa w sumie ponad 7 mld zł, w tym 6,6 mld zł za rezerwację z pasma 800 MHz oraz 6 mln zł za rezerwację z pasma 2,6 GHz.

T-Mobile wstrzymywało się jednak przed przejęciem bloku "osieroconego" po NetNet. Firma ta chciała dokonać zamiany bloków z P4, operatorem Play, który wygrał przetarg na blok D, sąsiadujący z blokiem C, który w ramach aukcji także przypadł T-Mobile. Chodziło nie tylko o otrzymanie bloków obok siebie, ale również o to, by sąsiadowały one z blokami przyznanymi Orange, gdyż operatorzy ci współpracują ze sobą. W sprawie tej trwały negocjacje pomiędzy operatorami i Urzędem. Jednak jak pisał w artykule dla portalu telko.in prezes P4 Joergen Bang-Jensen, firma ta nie chciała zamienić się na bloki z T-Mobile, argumentując, że blok E jest prawnie "skażony". Ostatecznie przedsiębiorcy nie przedstawili wspólnej propozycji.

W czwartek zarówno T-Mobile, jak i P4 (operator Play) zgodziły się jednak z decyzją UKE.

"Cieszymy się, że Urząd Komunikacji Elektronicznej rozstrzygnął kwestię dystrybucji ostatniego bloku z zakresu częstotliwości 800 MHz, co pozwoli nam na nadrobienie straconego do tej pory czasu w zakresie inwestycji w infrastrukturę. Od samego początku zakładaliśmy pozyskanie dwóch bloków z zakresu częstotliwości 800 MHz i dlatego T-Mobile Polska, jako solidny i sprawdzony inwestor zamierzamy wywiązać się ze zobowiązań finansowych wynikających z dzisiejszej decyzji rezerwacyjnej. Obecnie analizujemy jej szczegóły. Dwa sąsiadujące ze sobą bloki 800 MHz zapewnią Klientom T-Mobile dostęp do mobilnego Internetu o dużo lepszych parametrach. Zakładamy, że do końca roku z nowo pozyskanych częstotliwości będą mogli skorzystać mieszkańcy na terenie całego kraju" - poinformowało PAP biuro prasowe T-Mobile.

Podobną informację przesłał PAP także P4 (operator Play).

"Play akceptuje decyzję UKE. Wygląda na to, że jest ona próbą pogodzenia sprzecznych oczekiwań podmiotów, które mają zarezerwowane bloki częstotliwości z pasma 800 MHz. Zmiana bloku przydzielonego dla P4 na blok C spowoduje konieczność rekonfiguracji wielu stacji bazowych oraz wygeneruje dodatkowe koszty, jednak nie spowolni realizacji naszego ambitnego programu rozwoju sieci 4G LTE Ultra” - poinformował w odpowiedzi na pytanie PAP rzecznik Play Marcin Gruszka.

Wcześniej duże kontrowersje wzbudzało też samo przeprowadzenie aukcji. Operatorzy zarzucali wadliwe jej przygotowanie i przebieg, co - jak przekonywali - doprowadziło do wysokich cen pasma 800 MHz stanowiących dla nich poważne obciążenie finansowe.

Protesty przedsiębiorców wzbudziła m.in. ingerencja poprzedniego ministra administracji i cyfryzacji Andrzeja Halickiego, który poprzez nowelizację rozporządzenia, na podstawie którego aukcja się odbyła, skrócił czas licytacji. Miało to zapobiec zbytniemu przeciąganiu się aukcji. Według niektórych operatorów stanowiło to bezprawną zmianę zasad w trakcie aukcji, ponieważ nowela de facto zmieniła ją w przetarg.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu