Prezes w ciąży

Wojciech Surmacz
opublikowano: 2005-12-16 00:00

Rozdrażniony, niezwykle skrupulatny, musi wszystko wiedzieć. Walczy o swoje stado jak lew. Gdy szef rodzi, położna truchleje?

Rozmowa z dr hab. n. med. Bożeną Walewską-Zielecką, szefową hospitalizacji w Medicover

Jak rodzą ludzie biznesu? Słyszałem o modzie na szybkie cięcia?

Trudno mówić o modzie na cięcia. Tu jednak decyduje lekarz. Preferencje pacjentki zwykle schodzą na drugi plan.

Naprawdę nie ma cesarki na życzenie?

Przynajmniej u nas. W umowach z pacjentami zawarta jest klauzula, że do cięcia cesarskiego kwalifikuje ginekolog położnik. Chyba że są pewne oczywistości — ewidentne wskazania do cięcia, stwierdzone przez naszego lekarza prowadzącego w czasie ciąży.

Ale jest duże parcie na cięcia — prawda? Żeby szybko…

Zdarza się coraz częściej. Już we wczesnej ciąży pada pytanie o cięcie na życzenie… Tłumaczymy, że nie jest to naturalne, że pacjentki wracają do normalności, do zdrowia dłużej…

A porody domowe — ostatnio trendy?

Porodów domowych nie koordynujemy w ogóle. To nie do końca dobra moda. W takich sytuacjach odroczona jest szybka pomoc neonatologiczna… Zgadza się, że większość porodów kończy się dobrze. Ani my, ani pacjentka nie powinna jednak brać na siebie niepotrzebnego ryzyka. Kwiat biznesu preferuje za to porody rodzinne — panowie mają być przy porodzie… Absolutnie rodzimy we dwoje!

Kobiety biznesu…

...doskonale wiedzą, czego chcą, aczkolwiek zdarza się, że sobie nie radzą, gdy nie wszystko idzie po ich myśli. Wiadomo, psychika pań w ciąży jest nieco inna… Bizneswoman w ciąży są dużo bardziej wrażliwe. Trzeba się nimi troskliwie zająć — czasami po prostu puszczają nerwy… Ale od tego mamy wyspecjalizowany personel, żeby te emocje umiejętnie tonować.

Bywają zaskakiwane przez własne zachowanie?

Chyba tak.

Nie spodziewają się tak drastycznych reakcji organizmu?

Tak… Ale kiedy mija stres, są bardzo kontaktowe — dobrze wiedzą, czego chcą.

Często się pojawia: ja muszę do firmy?

Pobyt w szpitalu to zaledwie kilka dni. Są pacjentki, które w drugiej dobie po porodzie potrafią wyjść — wszystko zależy od samopoczucia. Wszystkim paniom przysługuje urlop macierzyński i nie znam takiej, która by z tego zrezygnowała… Oczywiście „przed”, dopóki mogą — pracują.

W jakim wieku rodzą kobiety biznesu?

Bardzo różnie.

Ponoć zazwyczaj dopiero koło trzydziestki?

Już? To bardzo młode! Prawie że najmłodsze! Standard to 33-35 lat. Zdarzają się panie po 38 lat. Raz była pani 44-letnia. Miałam też kiedyś pacjentkę, która w wieku od 40 do 43 lat urodziła troje dzieci…

Żony biznesmenów…

Odrębny temat… Często na pytanie — jak się pani czuje? — odpowiada mąż… Te panie zawsze mają większy komfort. Przede wszystkim — więcej czasu na przygotowanie.

Tatusiowie prezesi… Bardzo się przykładają?

Bywa, że też są w ciąży. Mają mnóstwo pytań — merytorycznych, organizacyjnych, no i bardzo konkretne, wysokie wymagania. Często już przy samym porodzie patrzą na warunki, komentują na bieżąco… I mają do tego święte prawo! Ale oczywiście nie ma reguły i nie można tego przekładać na każdego prezesa… Zdarza się, że prezes „rodzi” — wiem o tym chociażby ze skarg, jakie wpływają… Panowie bywają bardzo, bardzo przewrażliwieni. Strasznie walczą o resztę swojego stada.

Jeżdżą oglądać salę do porodu?

Oczywiście. Mieliśmy kiedyś przypadek, że pewnemu panu zależało na widoku z okna…

Natomiast typowe bizneswoman w ogóle nie angażują mężczyzn w poród. Bywają jednak pary, w których oboje są bardzo zainteresowani... To oczywiście najlepsza opcja. Jeżeli to pani opłaca abonament, ona wiedzie prym — mąż stoi na uboczu. Jeśli jednak mąż ma kartę, to on przypisuje sobie prawo do podejmowania decyzji: gdzie, co i jak? Szczegółowo wszystko analizuje.

O merytoryczne sprawy walczą?

Też. Szczególnie, jak się naczytają w internecie…

Usiłują zarządzać porodem, o wszystkim decydować?

Aż tak to nie. A nawet gdyby… Jak by to ładnie ująć? Podejrzewam, że położna opanowałaby sytuację… „Prezesem” porodu jest położna. Te relacje są ustalane z pacjentami dużo wcześniej. Potem panowie sobie chwalą, że jednak ktoś za nich podejmował tak trudne decyzje.

Mdleją?

Zdarzali się menedżerowie, którzy w trakcie akcji porodowej woleli wyjść… Wracali po fakcie. To nie trwa pół godziny i ciach. Czasami pierwszy okres porodu jest długi i tak naprawdę wtedy ten mąż jest bardzo ważny. Tu panowie prezesi raczej nie zawodzą.

Trzymają fason do końca…

Zdecydowanie.