Prezes zarządu BGK o gwarancjach de minimis

19-11-2015, 22:00

Wspólnie z NCBR i ARP chcemy zaoferować przedsiębiorcom pełen pakiet instrumentów pozwalających na finansowanie innowacyjnych rozwiązań

Dariusz Kacprzyk, prezes zarządu BGK: Wspólnie z NCBR i ARP chcemy zaoferować przedsiębiorcom pełen pakiet instrumentów pozwalających na finansowanie innowacyjnych rozwiązań — od funduszy UE przez specjalne gwarancje kredytowe po zaangażowanie kapitałowe funduszy podwyższonego ryzyka

Nowe przepisy prawa bankowego wprowadzają inny sposób traktowania BGK i jego zobowiązań. Wszystkie zobowiązania BGK będą traktowane tak samo jak skarbu państwa, mając zerową wagę ryzyka. A to pozwoli BGK wystąpić jako atrakcyjny regwarant wobec banków komercyjnych i spółdzielczych, niezależnie od tego, czy będzie chodziło o pieniądze z programu rządowego, czy innych źródeł.

BGK zaoferował gwarancje de minimis, w sytuacji gdy banki nie miały zaufania do firm, a firmy do inwestycji. Teraz sytuacja radykalnie się zmieniła, ale BGK wprowadza kolejne gwarancje — Cosme. Czy są jeszcze potrzebne?

Dla przedsiębiorców najważniejsze są warunki, na jakich mogą otrzymać finansowanie — jego koszt, wymagane zabezpieczenia. Gdy wprowadzaliśmy gwarancje de minimis, banki, zamiast finansować firmy, wolały raczej udzielać klientom indywidualnym wysokomarżowych kredytów gotówkowych. W tamtym czasie — a była wiosna 2013 r., przedsiębiorcy zaczęli odczuwać skutki spowolnienia, między innymi mieli utrudniony dostęp do taniego finansowania bankowego. Dlatego bardzo ważnym impulsem do pobudzenia gospodarki stały się gwarancje de minimis, dając korzyści każdej ze stron. Korzyścią dla banków było ograniczenie ryzyka związanego z udzielaniem kredytów małym i średnim firmom — 60 proc. finansowania zabezpieczonego przez skarb państwa miało zerową wagę ryzyka i nie obciążało kapitału banków. Dzięki temu instytucje finansowe mogły sobie pozwolić na bardziej elastyczne podejście do kredytobiorcy. Korzyścią dla firm była możliwość wynegocjowania lepszych warunków finansowania i odejście od kosztownych i czasochłonnych form zabezpieczania kredytów własnym majątkiem. O tym, jak ważną rolę odegrały gwarancje, najlepiej świadczy fakt, że wartość kredytów ogółem udzielonych z tym zabezpieczeniem sięga już blisko 42 mld zł. Większość przedsiębiorców deklaruje, że bez nich nie otrzymalibyfinansowania albo dostaliby je na znacznie gorszych warunkach. To także często jedyny sposób na pozyskanie kapitału przez start-upy, firmy młode, które nie posiadają zabezpieczeń w postaci własnego majątku. Dlatego jeśli chcemy stymulować gospodarkę również przez zwiększanie zatrudnienia, utrzymanie gwarancji jest niezbędne. Szacujemy popyt na tego rodzaju instrumenty na ok. 1 mld EUR rocznie.

Skoro nadal działają de minimis, to w jakim celu BGK wprowadził w ubiegłym miesiącu kolejne gwarancje w ramach programu Cosme?

Te oferty się uzupełniają. Cosme nie mają, jak gwarancje de minimis, ograniczeń związanych z maksymalnym limitem dopuszczalnej pomocy publicznej, dlatego mogą z nich korzystać firmy, które już wyczerpały limit takiej pomocy. Ponadto z tego zabezpieczenia nie jest wykluczony sektor rolny czy transportowy. Cosme gwarantują 80 proc. wartości kredytu, o 20 pkt. proc. więcej niż de minimis, a banki nie mogą domagać się już żadnych dodatkowych zabezpieczeń od klientów. To powoduje, że jest to instrument jeszcze lepiej dostosowany do potrzeb małych firm i start-upów.

Co będzie po wygaśnięciu w 2016 r. gwarancji de minimis, czy zostaną tylko Cosme? To, w porównaniu, nieduży program — 800 mln zł na gwarancje w ciągu dwóch lat.

W ostatnim tygodniu października byliśmy na rozmowach z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym i Europejskim Funduszem Inwestycyjnym. Rozmawialiśmy o 3-4-krotnym zwiększeniu budżetu Cosme — w sumie nawet do ok. 3 mld zł. Ponieważ, na tle innych państw, w Polsce system gwarancyjny bardzo dobrze działa, wydaje się, że to zwiększenie dla nas puli dostępnych środków jest przesądzone. Pracujemy także nad innymi rozwiązaniami.

Jakimi?

Jako państwowy bank rozwoju chcielibyśmy zmienić oblicze polskiej gospodarki na bardziej innowacyjne. Inwestycje w innowacje charakteryzują się tym, że pewne rzeczy odnoszą sukces komercyjny, a inne nie. Tu pojawia się bariera akceptacji ryzyka przez banki, ale także przez samych przedsiębiorców, jeśli finansują je z własnych pieniędzy. Dlatego przygotowujemy specjalny fundusz gwarancyjny, dedykowany rozwojowi działalności innowacyjnej. Mamy świadomość, że jako gwarant będziemy musieli w tym przypadku założyć wyższy stopień szkodowości. Sądzimy, że tym innowacyjnym inwestycjom będą potrzebne oprócz gwarancji jeszcze jakieś dodatkowe instrumenty. Dlatego z NCBR i ARP, czyli dwiema instytucjami, które także wspierają pionierskie rozwiązania, rozmawiamy o połączeniu naszych mocy. Chcemy stworzyć łańcuch produktów, które wypełniłyby lukę w finansowaniu najbardziej nowatorskich przedsięwzięć.

Na czym będzie polegała ta współpraca?

BGK widzimy jako współinwestora lub inwestora funduszy podwyższonego ryzyka, które wspierałyby kapitałem innowacyjne firmy. Wykorzystując nasze najważniejsze, podstawowe kompetencje, zarządzanie takimi funduszami chcemy powierzyć innym — np. ARP. Eksperci agencji i NCBR ocenialiby też stopień innowacyjności przedsięwzięć, w które angażowałyby się fundusze. Wspólnie chcemy wzmocnić istniejący system wsparcia firm, który będzie polegał na tym, że niezależnie od tego, do kogo z nas zgłosi się przedsiębiorca, otrzyma doradztwo i finansowanie od kredytu z gwarancją, po dotacje, przez zaangażowanie funduszu podwyższonego ryzyka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Prezes zarządu BGK o gwarancjach de minimis