Prezesi są coraz starsi. Droga młodszych menedżerów na szczyt wydłuża się o lata

ON, Bloomberg
opublikowano: 2026-04-23 17:20

Szefowie firm coraz rzadziej obejmują stery w młodym wieku. Dziś typowy prezes dużej spółki w USA ma ponad 60 lat, a droga na szczyt wyraźnie się wydłużyła i stała się bardziej złożona niż jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu – podaje agencja Bloomberg.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Jeszcze jedno pokolenie temu objęcie funkcji prezesa około pięćdziesiątki było czymś zupełnie naturalnym. Dziś to raczej dolna granica. Średni wiek amerykańskiego prezesa wynosi obecnie 61 lat — o dekadę więcej niż na początku wieku. Co więcej, nie chodzi tylko o to, że menedżerowie pracują dłużej. Coraz później dostają swoją pierwszą szansę na kierowanie firmą. Średni wiek nominacji wzrósł z niespełna 48 lat w 2000 r. do około 55 lat dziś.

Szerokie kompetencje kluczem do awansu

Za tym trendem stoją głębsze zmiany w sposobie budowania kariery i w oczekiwaniach firm wobec liderów — wynika z analizy obejmującej ponad 50 tys. prezesów w USA w latach 2000–2023, przygotowanej przez ekonomistów związanych m.in. z Uniwersytetem w Bonn i Uniwersytetem Princeton. Coraz większe znaczenie ma nie tyle „czysty talent”, ile szerokie, przekrojowe doświadczenie.

Firmy szukają dziś menedżerów z przekrojowym doświadczeniem — osób, które potrafią łączyć różne kompetencje i odnajdują się w wielu obszarach biznesu. Zbudowanie takiego zestawu umiejętności wymaga jednak czasu, często wielu zmian pracy i zdobywania doświadczeń w różnych branżach. W efekcie na stanowiska prezesów trafiają osoby starsze.

Korporacje wychowują liderów, mniejsze firmy ich zatrudniają

Zjawisko to jest szczególnie widoczne w mniejszych, prywatnych firmach. Duże korporacje są w stanie „wychować” przyszłych liderów wewnętrznie, oferując im różnorodne role i ścieżki rozwoju. Mniejsze podmioty nie mają takiej możliwości — dlatego częściej sięgają po menedżerów, którzy zdobyli szerokie doświadczenie, zmieniając firmy i sektory. Tłumaczy to również, dlaczego średni wiek prezesów spółek z indeksu S&P 500 rośnie wolniej i pozostaje niższy niż średnia dla całej gospodarki.

Na znaczeniu zyskuje też doświadczenie zdobyte w doradztwie strategicznym. Menedżerowie, którzy pracowali w takich firmach jak McKinsey & Company, Bain & Company czy Boston Consulting Group, częściej i szybciej trafiają na najwyższe stanowiska. Tego typu ścieżka zawodowa pozwala bowiem w relatywnie krótkim czasie zdobyć szerokie kompetencje, które w innych branżach buduje się znacznie dłużej.

Prezesi są coraz starsi — dane to potwierdzają

Co ciekawe, część menedżerów świadomie decyduje się na ruchy wstecz — niższe stanowiska lub niższe wynagrodzenie — jeśli widzi w nich szansę na zdobycie doświadczenia, które w przyszłości zwiększy ich szanse na fotel prezesa. Analiza pokazuje też efekt „naśladownictwa”: gdy ktoś z ich otoczenia zawodowego zostaje prezesem, inni zaczynają kopiować jego ścieżkę kariery, uznając ją za skuteczną.

Trend starzenia się prezesów potwierdzają również inne badania. Dane firmy Revelio wskazują, że w ostatnich latach średni wiek prezesów w momencie obejmowania stanowiska nadal rośnie. Co istotne, nie jest to tylko efekt „odbicia” po erze boomu technologicznego z końca lat 90., kiedy wielu młodych założycieli — jak Jeff Bezos — trafiało na szczyt bardzo wcześnie.

Firmy ze starszymi prezesami rosną wolniej, ale stabilniej

Starszy wiek liderów ma jednak swoje konsekwencje dla firm. Z jednej strony przedsiębiorstwa kierowane przez bardziej doświadczonych prezesów rosną wolniej i są mniej innowacyjne. Z drugiej — taka ostrożność może być racjonalną odpowiedzią na coraz bardziej niepewne i złożone otoczenie biznesowe.

Doświadczeni menedżerowie lepiej radzą sobie z podejmowaniem trudnych decyzji, funkcjonowaniem w warunkach niepewności i wykorzystywaniem nowych technologii, w tym sztucznej inteligencji. Umiejętności takie jak koordynacja, adaptacja czy podejmowanie decyzji w niejednoznacznych sytuacjach pozostają trudne do zautomatyzowania — i właśnie one mogą w najbliższych latach decydować o wartości liderów na rynku.