Jak wynika z raportu AI Radar 2026 przygotowanego przez Boston Consulting Group, 94 proc. prezesów firm deklaruje, że będzie kontynuować inwestycje w AI, nawet jeśli nie przynoszą one natychmiastowych efektów finansowych.
Anna Wiącek-Kocot, dyrektorka zarządzająca w BCG Platinion, uważa, że nie jest to bezrefleksyjne uleganie rynkowej modzie, lecz zmiana strategii inwestowania.
– Organizacje przestają oczekiwać, że AI w kilka miesięcy zrewolucjonizuje obsługę klienta czy masowo zastąpi programistów autonomicznymi agentami. Coraz częściej traktują ją jako kompetencję budowaną etapami – podkreśla Anna Wiącek-Kocot.
AI przestaje być domeną IT
Skala inwestycji rośnie. W 2025 r. korporacyjne nakłady na AI – według deklaracji firm – podwoiły się rok do roku, a ich udział w przychodach sięgnął ok. 0,8 proc. wobec ok. 0,6 proc. rok wcześniej. Na 2026 r. prognozowane jest już ok. 1,7 proc. Z raportu wynika, że 72 proc. prezesów uznaje dziś siebie za głównych decydentów w obszarze AI, a nie dyrektorów IT czy technologii. To sygnał, że AI wychodzi poza projekty pilotażowe i staje się tematem strategicznym.
BCG identyfikuje przy tym wyraźną segmentację wśród szefów firm. Około 15 proc. prezesów, określanych jako tzw. trailblazerzy, traktuje AI jako narzędzie przebudowy całej organizacji – od strategii po operacje – i to oni kierują największe środki w stronę agentic AI, czyli systemów zdolnych do samodzielnego podejmowania działań. W tej grupie aż 60 proc. budżetów AI ma trafić właśnie do tego obszaru.
Zdecydowaną większość rynku – ok. 70 proc. – stanowią jednak pragmatycy. Inwestują w AI selektywnie, koncentrując się na projektach z jasno zdefiniowanym uzasadnieniem biznesowym i mierzalnym efektem operacyjnym, a nie na pełnoskalowej transformacji. Pozostałe ok. 15 proc. to firmy dopiero testujące technologię – inwestują ostrożnie i defensywnie, częściej z obawy przed pozostaniem w tyle niż w ramach spójnej strategii.
Co ciekawe, dla części prezesów AI przestaje być już tylko projektem strategicznym – raport pokazuje, że niemal połowa z nich wiąże skuteczność wdrożeń bezpośrednio ze stabilnością swojej pozycji w organizacji.
Nie euforia, lecz działania systemowe
Zdaniem Anny Wiącek-Kocot obecna faza rynku przypomina raczej porządkowanie fundamentów niż inwestycyjną euforię. Firmy skupiają się na danych, governance, zarządzaniu ryzykiem i skalowalnej – także kosztowo – infrastrukturze. Coraz częściej akceptują, że krótkoterminowe przepłacenie za kompetencje jest mniej ryzykowne niż strategiczne opóźnienie, którego być może w przyszłości nie dałoby się już nadrobić.
– To nie oznacza, że nie mamy do czynienia z bańką AI. Obserwujemy dziś nadwyceny niektórych spółek technologicznych, agresywny marketing wokół AI oraz szkieletowe modele biznesowe, które nie mają szans na przetrwanie jak Builder.ai – analogicznie jak w czasach dotcomów. Z perspektywy przedsiębiorstw inwestujących we wdrażanie AI ta bańka oznacza przede wszystkim rozbieżność między narracją a realnym cash flow, a nie brak wartości samej technologii. Jeśli podejdziemy do wykorzystania AI systematycznie i konsekwentnie, możemy zbudować silną pozycję, podobnie jak kiedyś na bańce internetowej zbudowały ją eBay, Google czy Salesforce – komentuje dyrektorka zarządzająca w BCG Platinion.
Raport pokazuje też wyraźne różnice regionalne: w Azji inwestycje w AI są częściej napędzane przekonaniem o ich wartości, podczas gdy w Europie i USA większą rolę odgrywa presja konkurencyjna i obawa przed pozostaniem w tyle. Szefowie europejskich firm mocniej akcentują ryzyka regulacyjne i związane z cyberbezpieczeństwem. Częściej niż w innych regionach wskazują też na brak pełnej kontroli nad decyzjami podejmowanymi przez systemy AI.
